• Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart. Czytaj więcej...
  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

  • Faszyzm urojony

    "Opozycja totalna" zachowuje się jak… Nawiasem mówiąc, zauważyłem, że coraz częściej twierdzi ona, iż nazywanie jej w taki sposób to "propaganda PiS". Trzeba najwyraźniej przypomnieć, że "totalną" nie nazwał tej opozycji żaden program telewizyjny ani gazeta, tylko jej własny lider, Grzegorz Schetyna. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 20 lipiec 2018 11:32

Multi-kulti zabija Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)
Multi-kulti zabija fot. freeimages.com

Europa Zachodnia nie wie nic o naszej historii, a właśnie tam powinno się ją bardzo uważnie studiować.

(...)

Pisząc to, nie kieruję się bynajmniej narodową dumą - nie żebym się odżegnywał od tego uczucia, ale tym razem chodzi o co innego.

Europa powinna uważnie studiować naszą przeszłość, ponieważ jest to jej przyszłość. Click to Tweet

To, co nazwaliśmy "Rzeczpospolitą Obojga Narodów", a co w istocie było państwem trzech narodów dużych (Polaków, Litwinów i Rusinów) oraz wielu mniejszych (Żydów, Niemców, Tatarów, Ormian i innych, nawet tak egzotycznych jak Czerkiesi i Persowie) to nic innego, jak Unia Europejska, którą próbowaliśmy stworzyć pięćset lat przed Schumanem i Europejską Wspólnotą Węgla i Stali. 

(...)

Tylko skończony cymbał i nieuk - a takich niestety w naszym życiu publicznym nie brak - może twierdzić, że Rzeczpospolita Obojga Narodów rozrastała się przez podbój nowych ziem tak samo, jak kolonialne imperia zachodnie, i że nasze Kresy były dla niej tym samym, czym Algieria dla Francji albo Indie dla Wielkiej Brytanii.

(...)

Podkreślenie, że Rzeczpospolita z nazwy "Obojga", a w istocie całego mrowia narodów, była, mówiąc dzisiejszym językiem, "multi-kulti", służy jako pałka do okładania "Polaka-katolika", modelu patriotyzmu ukształtowanego przez wiek XIX i ówczesny awans społeczny - ale bez cienia jakiejkolwiek refleksji, co z faktu wielokulturowości dawnej Rzeczypospolitej wynika.

A wynika - i dlatego właśnie mówić, że powinien Zachód nasz przypadek studiować - rzecz niecenzuralna, straszna, "myślozbrodnia" po prostu.

(...)

Nie wiem, jak można nie zauważać schizofrenii naszej historiografii, która jednocześnie usiłuje być, po nowemu, "europejskiemu", dumna z różnorodności i tolerancji dawnej Rzeczypospolitej - pozostając zarazem w jednonarodowej, sanacyjno-peerelowskiej narracji co do jej dysfunkcji i przyczyn upadku. Dlaczego Rzeczpospolita Obojga Narodów była wspaniała? 

(...)

Otóż, drogi mędrku, powtarzający jeden z drugim te "modne bzdury", wbij sobie w swój postępowy łeb, że owa anarchia i stopniowe gnicie potęgi nie było skutkiem żadnych "narodowych przywar", żadnych czynników subiektywnych, ani nawet błędów, oczywistych skądinąd, jakie popełniali królowie i szlacheccy przywódcy.

(...)

Zgubiły nas otwarcie na różnorodność, tolerancja i praworządność, nie inaczej.

Sławne liberum veto, które - z pewną przesadą - wskazywane jest jako przyczyna upadku i rozbiorów nie było przecież ani nie jest jakimś historycznym fenomenem

(...)

Czego uczy nasza historia, to że państwo multi-kulti ze swą tolerancją, równością i szacunkiem sprawdza się, gdy wszystko idzie doskonale, jest wzrost, dobrobyt i w ogóle. Wtedy każdy pan spod Dyneburga czy Zwiahla chętnie chciał być polskim szlachcicem i mieć te same prawa co inni. Ale gdy zaczynały się problemy - to dlaczego on miał ponosić te same koszty, co koroniarze? 

(...)

Rzeczpospolita nie zdobyła się nigdy na to, by w tej sytuacji kogokolwiek do posłuchu i solidarności przymusić - wątpliwe, czy w ogóle mogła

(...)

Nasza historia uczy jeszcze jednego: że multikulturowość i tak nieuchronnie wiedzie do monokulturowości, tylko przez nieszczęścia i klęski. Gdy oparta na różnorodności Rzeczpospolita zawaliła się pod ciężarem niemożności, ratunkiem było wzięcie jej historii w siebie, po wymyśleniu jej na nowo przez Rzewuskiego i Sienkiewicza, przez Polskę narodową. Znienawidzona przez elity III RP figura Polaka-katolika była jedynym ratunkiem, jedynym sposobem zmobilizowania sił do odzyskania bytu

(...)

Czy losy multikulturowej Rzeczypospolitej praw człowieka i tolerancji mogły się potoczyć inaczej? Warto się zastanowić. Bo jeśli były tylko dwie możliwości, upadek albo brutalne podporządkowanie sobie przez najsilniejszy naród unii tych słabszych, to z dzisiejszą Unią Europejską jest tak samo.

A skoro instynktownie się od jakiejkolwiek zadumy, nawet od zauważenia rzeczy oczywistych, tak usilnie ucieka, to widać instynkt podpowiada odpowiedź, która jest z punktu widzenia dzisiejszych wymogów polityki i poprawności nie do przyjęcia.

Cały artykuł do przeczytania na fakty.interia.pl.

 

Czytany 317 razy

Artykuły powiązane

  • Nawalony Juncker, wkurzony Trump Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową.

  • Eurobrednie poobiednie Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

  • Powiedzmy: Polexit Powiedzmy: Polexit

    My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?