• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 22 czerwiec 2018 14:15

Lustracja seksualna Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(62 głosów)
Lustracja seksualna fot. Pexels.com

Ach, ta obłuda salonów… można by o niej pisać całe tomy.

Oto kolejna z niezliczonych niekonsekwencji tak zwanych "opiniotwórczych elit": entuzjazm, z jakim rzucają się na wywlekane różnym ludziom "skandali seksualnych", niekiedy sprzed kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat. Click to Tweet

Te same elity zatykają z obrzydzeniem nosy, gdy wypomni się komuś, że za pieniądze kapował na znajomych i przyjaciół na SB, bo to im zalatuje "ubeckim szambem", jak raczył Adam Michnik nazwać archiwa.

(...)

Tak jest, gdy na jaw wychodzą nikczemności udokumentowane niezbicie w archiwach.

(...)

Chyba, że demaskacja dotyczy "naszego".

Kiedy, przypomnę, wróciła na tapetę sprawa Romana Polańskiego, pani Dorota Stalińska broniła go twierdzeniem, że "trzynastolatki same wskakują starszym facetom do łóżka". Strach sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby tak powiedział jakiś prawicowiec! 

(...)

Nie oburzało, gdy wymachująca wieszakiem celebrytka oznajmia, że "przez zakaz aborcji rodzi się mnóstwo bękartów i kalek", ani nie przeszkadzało temu towarzystwu kreować się na obrońców niepełnosprawnych dzieci i rozwodzić się, jak to rzekomo "gardzą" nimi pisowcy.

(...)

Czy publicysta Krzysztof Wołodźko jest "nasz" czy "nie nasz", to właściwie nie wiem - lista jego publikacji wydaje się zdumiewająco ekumeniczna, pojawiał się zarówno w pismach uważanych za lewicowe, jak i prawicowe, teraz zaś stał się obiektem ataku wyspecjalizowanego w demaskowaniu "molestujących samców" feministycznego portalu.

(...)

W dodatku zaatakowany publicysta twierdzi, że było to dawno i urażone osoby przeprosił, więc nie bardzo nagły atak rozumie.

Ja tam rozumiem doskonale. Pan Wołodźko pada kolejną ofiarą fali Nowej Pruderii, o której już jakiś czas temu pisałem. Cywilizacja anglosaska, pod wpływem której pozostajemy, nie potrafi inaczej, niż od ściany do ściany. Albo skrajna pruderia i hipokryzja, albo orgiastyczna rozwiązłość.

(...)

Co prawda tym razem jest to bigoteria feministyczna, nie chrześcijańska, ale różnice są kosmetyczne.

(...)

Ta obłuda wpisana była w samą istotę akcji #metoo, od której cały neowiktoriański cyrk na Zachodzie się zaczął. Istota tej akcji polegała na tym, że o tym, jak były zmuszane do seksu, opowiadały panie, które swego czasu uległy i dobrze na tym zarobiły - a uderzyły w płacz dopiero, gdy te profity po latach się skończyły, zapunktować zaś dało się na udawaniu pokrzywdzonej.

Znam, tak się składa, aktorkę, której znany reżyser z samego serca opiniotwórczego salonu zaproponował kiedyś, że wynajmie jej małe mieszkanko, gdzie będzie mu ona ucieczką i rozrywką po trudach pracy i nudy z legalną żoną.

(...)

No bo jak? Ta osoba rzeczywiście miałaby prawo być przedstawiona jako ofiara seksualnego nadużycia ze strony ustawionego barona filmowego światka - ale nikogo by jej opowieść nie zainteresowała, bo nie jest gwiazdą. 

(...)

Marek Hłasko opisywał rozgoryczony sytuację uciekinierów z sowieckiego "obozu". Jeśli uciekł komuch, ubek, zbrodniarz, w rodzaju pułkownika Światło - urządzał się tam doskonale, dostawał kupę kasy, ochronę, jeździł z wykładami, no bo miał Zachodowi co sprzedać. A uczciwy, nawet bohaterski człowiek nikogo nie obchodził, biedował i często kończył jak Jacek Bieriezin czy wspomniany Hłasko. "Takiż to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata?", chciałoby się zapytać słowami Poety. Z pełną świadomością, że kolejne pełne oburzenia enuncjacje o tym, kto tam jeszcze przed wielu laty miał jakoby powiedzieć kobiecie (koniecznie płci przeciwnej), że chętnie by jej pokazał swoją kolekcję płyt, są tylko kwestią czasu. 

Cały felieton do przeczytania na fakty.interia.pl.

Czytany 2427 razy

Artykuły powiązane

  • Offset za Polańskiego Offset za Polańskiego

    Zbigniew Ziobro lubi przedstawiać się jako niezłomny pogromca przestępców. Na stanowiskach, do których w swej karierze aspirował i które sprawował, jest to ambicja zupełnie zrozumiała – problem w tym, że brak mu niezbędnego wyczucia. Gdy za poprzednich rządów PiS rozdmuchał banalną sprawę lekarza łapownika, organizując jego widowiskowe zatrzymanie i ogłaszając z patosem, że „ten pan już nikogo nie zabije”, strzelił w kolano nie tylko sobie, lecz także swojej partii, walnie przyczyniając się do jej przegranej i utraty władzy.