• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 18 maj 2018 17:13

Tożsamość z banki Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(78 głosów)
Tożsamość z banki Janusz Gajos fot. Wikipedia.org

Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?

(...)

Z wielką uwagą słuchałem, co w tej kwestii wyjaśni Janusz Gajos, który pofatygował się wyznać swą niechęć do rządzącej partii redaktor Pochanke w TVN 24. Click to Tweet

(...)

Nie chcę się pastwić nad Mistrzem, ale to przecież poziom intelektualny sióstr Godlewskich.

(...)

Ale bezradność przy próbach sformułowania, co konkretnie tak złego robi PiS, jest charakterystyczna dla wszystkich liderów i zwolenników "totalnej opozycji".

(...)

Taki wirtualny dyskurs czasem jest skuteczny - do dziś większość najstarszych Polaków wierzy, że karnawał "Solidarności" 1980-1981 był czasem wzmożonej przestępczości, chaosu i narastającego zagrożenia, choć dokumenty dowodzą, że nic podobnego nie miało miejsca, a przestępczość była wtedy, wręcz przeciwnie, najniższa w dziejach PRL.

(...)

Ale ta skuteczność wynika z faktu, że zarówno telewizja czasów stanu wojennego, jak i ta przed rokiem 2007 była zgraną propagandową orkiestrą, wpatrzoną w tego samego dyrygenta.

(...)

Proszę zauważyć: u siebie liderzy i wyznawcy sekty antypisowskiej sa niezwykle wymowni, ale jeśli któryś z nich wychyli nos poza getto "swoich" mediów, wiernych, oddanych partyjnej sprawie tefałenów i tokefemów, i usłyszy pytanie - ale tak konkretnie? - to zaczyna się masakra.

(...)

Może tą najbardziej oddaną upadłej władzy "special task force" dlatego stali się aktorzy, że, siłą rzeczy, oni najbardziej przyzwyczajeni są do życia w nierzeczywistości, wśród wyobrażeń i fantomów?

(...)

Z drugiej strony, to nikt inny, tylko właśnie stary aktor najlepiej ujął, o co w istocie chodzi umownej "tamtej stronie".

(...)

A jeśli uczynił to w sposób nie dość dobitny, to kropkę nad "i" postawiła "Wyborcza", publikując wyniki sondażu przeprowadzonego wśród swoich czytelników - czy raczej wyznawców - "czy wstydzisz się Polski".

(...)

Fakt, że trybuna anty-pisu otwarcie się tymi wynikami chlubi oznacza, że jest z tego "wstydzenia się za Polskę" dumna. I tyle na temat mikroklimatu, panującego w tamtejszej bańce. Całe szczęście, że coraz mniejszej i mniejszej. 

Czytany 3596 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.