• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 11 maj 2018 14:55

Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(43 głosów)
Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump Donald Trump fot. Wikipedia.org

Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego.

(...)

Zamiast z konkretnymi tezami - książka polemizuje z bliżej nieokreślonymi "rewizjonistami".

(...)

Ciekawe, czy autor, którego nazwiska za karę też nie wymienię, wie, jakich ma antenatów.

(...)

Kuriozalne, ale typowe: jeśli się zastanowić, to przecież cała nasza debata publiczna toczy się coraz bardziej metodą polemik z Kuśmidrowiczem. W jednej telewizji "debatują" dyskutanci doskonale się ze sobą każdym punkcie zgadzający, i w drugiej też, tylko oczywiście jedni i drudzy zgadzają się co do czegoś wręcz przeciwnego.

(...)

Wspomniana książka też oczywiście spotkała się z aplauzem, a jakże, już czytam o "znakomicie udokumentowanym" dziele rozbijającym jakoby w pył teorie do których nijak się nie odnosi, o jakiejś udanej "korridzie z rewizjonistami" etc.

(...)

A że pamflet ów napisano "na Kuśmidrowicza"? Cóż, nie da się takiej "polemiki" napisać inaczej, niż jako wygłaszany gdzieś obok niewygodnych pytań monolog do tych, którzy z góry przekonani są, że przecież nie można było zawrzeć porozumienia z Hitlerem.

Powtórzę: rzecz nie w tym, że Polska nie zawarła w 1939 roku porozumienia z Hitlerem, tylko z tym, że je zerwała w najbardziej dla siebie niekorzystnym momencie. Jeśli się chciało powiedzieć Hitlerowi "nie", trzeba było zrobić to wcześniej.

(...)

Zwracam uwagę, że jesienią 1939, kiedy to Hitler zamierzał ruszyć na Paryż, Niemcy nie wpadli jeszcze na pomysł uderzenia przez Ardeny, które w 1940 Francuzów przeraziło aż tak bardzo, że po półtora miesiąca poddali się i odwróciwszy sojusze przeszli do obozu Hitlera (bo hołubiony przez naszą historiografię mit, jakoby "najsilniejsza ówczesna armia lądowa" została przez te sześć tygodni "blitzu" rozgromiona, kojący polski ból po pogromie Września, jest fałszem - Francja nie została pokonana, tylko haniebnie stchórzyła, w chwili kapitulacji miała wciąż więcej wojska, czołgów i samolotów niż Niemcy, a ci ostatni gonili resztką zapasów).

(...)

Oczywiście, "co by było gdyby" nie jest żadnym argumentem - choć to tego właśnie argumentu najchętniej używają pogromcy "rewizjonizmu".

(...)

W cztery lata po napisaniu swojej książki o samobójstwie sanacyjnej Polski wiem o nim i rozumiem o wiele więcej - i nie ja jeden. To właśnie wprawia brązowników w furię i każe im tym usilniej warczeć na "rewizjonistów". Rzecz w tym, że ta historia jest żywa.

(...)

W narracji "brązowników" działanie międzywojennej Polski przedstawiane jest jako beznadziejne próby opóźnienia zagłady, nieuchronnej wobec rosnącej potęgi dwóch agresywnych sąsiadów - próba "siedzenia na dwóch stołkach".

(...)

Nic dziwnego, że Zachód widział w Becku sprzymierzeńca nazistów - jego rzeczywiste motywacje nie mieściły się w tamtejszych głowach.

(...)

Cała niewymieniona tu z tytułu książka, sądząc po pobieżnym przejrzeniu, opiera się na dowodzeniu, że Hitler był wariatem, więc żadne układy z nim sensu nie miały.

(...)

Izraelski premier, który w ostatnich miesiącach cynicznie i brutalnie rozjechał Polskę, wykorzystując naszą własną głupotę okazaną ustawą o IPN, prze do rozpętania na Bliskim Wschodzie wojny.

(...)

 

Od dwóch lat w kuluarowych rozmowach z pisowcami usłyszeć można było tylko jedno: mamy sojusz z USA, to najważniejsze. Niemcy? Niech się wypchają, mamy sojusz z USA. Bruksela - patrz wyżej. Click to Tweet

(...)

Wczoraj nasz wielki - bo jedyny, obok Wiktora Orbana - przyjaciel podpisał ustawę znaną jako "JUST447". Ustawę wymierzoną przeciwko Polsce, bardzo dla nas niebezpieczną. Jakie są polskie reakcje? Wyparcie, wyciszanie sprawy w mediach, wmawianie sobie i wszystkim, że ta ustawa nie ma znaczenia (to po cholerę by ją przyjmowano?), że nas nie dotyczy, że w ogóle, Trump, nasz przyjaciel, nawet jeśli to podpisał, to na pewno podpisanej przez siebie ustawy przeciwko nam, przyjaciołom, nie wykorzysta. No, może. Ale za dwa lata Trumpa może zastąpić jakaś poprawiona wersja Hillary Clinton - i co wtedy? Wtedy powiemy, że "parszywieńki Zachód" znowu nas haniebnie zdradził i oszukał. Kompletny brak realizmu, chciejstwo, brak jakiegokolwiek "planu B", miotanie się między kompleksem niższości a kompleksem wyższości... Państwo nie widzą w tym skutków wychowania na fałszywej wizji historii? Bo ja tak.

Cały artykuł "Nasz parszywieńki przyjaciel Trump" do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

Czytany 1137 razy

Artykuły powiązane

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?

  • Bolszewia prosto z konserwy Bolszewia prosto z konserwy

    O dramacie małego Alfiego Evansa, mordowanego na oczach całego świata w brytyjskim szpitalu, w majestacie prawa tego coraz bardziej faszystowskiego kraju, aż trudno pisać. Trudno także dlatego, że pokazuje on bezmiar zdziczenia tego, co kiedyś nazywano "opinią publiczną".

  • Polityczne dziadowanie Polityczne dziadowanie

    Powiedzieć, że polska polityka całkiem już zeszła na psy, to nic nie powiedzieć i tylko obrazić poczciwe czworonogi. Nazwać to, co się w niej dzieje cyrkiem, to obrazić ciężko pracujących cyrkowców.

  • Czyńcie pokutę! Czyńcie pokutę!

    Zarządziłem na swoim twitterze małą sondę: co zdaniem "folołersów" najbardziej zaszkodziło sondażowym notowaniom PiS? 

  • I ty zostaniesz antysemitą I ty zostaniesz antysemitą

    Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś o Marcu 1968 od muzeum "Polin" - a obawiam się, że wśród nie znających miejscowych stosunków, naiwnych cudzoziemców, sporo takich jest - dowie się czegoś takiego: Polacy, antysemici od urodzenia, nienawidzą w swoim kraju "obcych".