• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 27 kwiecień 2018 14:37

Bolszewia prosto z konserwy Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(75 głosów)
Bolszewia prosto z konserwy fot. facebook.com/freeAlfieEvans

O dramacie małego Alfiego Evansa, mordowanego na oczach całego świata w brytyjskim szpitalu, w majestacie prawa tego coraz bardziej faszystowskiego kraju, aż trudno pisać. Trudno także dlatego, że pokazuje on bezmiar zdziczenia tego, co kiedyś nazywano "opinią publiczną".

(...)

A przecież nie jest to sprawa decyzji, kiedy wyłączyć aparaturę podtrzymującej życie chorego; takie spory toczone są od dawna i nie wywołują już skrajnych emocji.

Tu mamy oto do czynienia z sytuacją, kiedy są pieniądze na dalsze leczenie chłopca, jest szpital, który, w przeciwieństwie do brytyjskiego, przyznaje rację rodzicom dziecka, a więc widzi w jego leczeniu sens i chce je prowadzić, jest też gotowy, czekający od kilku dni na lotnisku transport. Click to Tweet

(...)

I jest jeszcze, na dodatek, oczywisty dowód, że lekarze, którzy uznali stan chłopca za beznadziejny, pomylili się - bo miał ich zdaniem umrzeć w ciągu kilku minut po odłączeniu aparatury, a od wielu godzin wciąż żyje, mimo iż jest wedle wszelkiego prawdopodobieństwa celowo głodzony przez personel szpitala na śmierć i pozbawiany tlenu.

Pomimo tego wszystkiego państwo brytyjskie nie chce wypuścić chłopca ze swych szponów i w kolejnych instancjach sądowych obstaje przy tym, że Alfie Evans musi umrzeć w odmawiającej mu leczenia klinice.

(...)

Jednocześnie państwo brytyjskie grozi surowymi karami tym, którzy krytykują decyzje szpitala bądź sędziów.

(...)

Żadne argumenty się nie liczą - tak zdecydowano i cały aparat państwa, z poparciem "całej postępowej ludzkości" będą się tego trzymać, choćby przyszło w końcu chłopca "w imię obrony jego prawa do godności", bo tak orwellowsko motywuje swe działania Wielka Brytania, dobić strzałem w potylicę. Z pozoru ten upór wydaje się irracjonalny.

Ale w istocie ma sens. Złowrogi sens, wspólny wszystkim totalitaryzmom.

(...)

Jednym z powodów, dla którego jakiś czas temu brytyjska policja uniemożliwiła mi spotkania z czytelnikami na Wyspach, zastraszając restauratorów, hotelarzy i dysponentów publicznych lokali (co samo w sobie jest wymowne), było opisanie przeze mnie szeregu charakterystycznych dla współczesnej Anglii wydarzeń. 

(...)

Kaliber spraw jest różny, ale mianownik ten sam: wasze dziecko nie należy do was, ale do państwa-molocha. Nie wy będziecie o nim decydować, ale panująca w tym państwie ideologia

(...)

Można przy okazji tej historii snuć różne opowieści.

(...)

Ale ważniejsze wydaje mi się zwrócenie uwagi na coś zupełnie innego.

Otóż przepoczwarzenie się Wielkiej Brytanii, dawniej ostoi demokracji, w postmarksistowski reżim totalitarny, dokonało się pod rządami partii nominalnie konserwatywnej.

(...)

Zupełnie uzasadniony wydaje mi się lęk, że PiS, łączący konserwatywne przebranie i prawicowość na poziomie emocjonalnym, z lewicowością do szpiku w kolejnych konkretnych działaniach, może odegrać analogiczną rolę w Polsce.

Przypadkiem tragedia Alfiego i wywołane z nią poruszenie zbiegło się z brutalnym nawet jak na standardy polskiej polityki atakiem posłanki PiS Joanny Lichockiej na prolajferów walczących o wprowadzenie zakazu aborcji eugenicznej.

(...)

Rzecz nie w poglądach posłanki - znając ją od dawna wiem, że zawsze były dość liberalne, to tylko medialny matriks za czasów PO uporczywie spłaszczał wszystkich "pisowców" do jednego strychulca - ale o okazane przez nią zacietrzewienie.

(...)

Lichocka, o ile wiem, potępienie dla walki o zakaz aborcji łączy z poparciem dla zakazu hodowli zwierząt futerkowych, motywowanego ochroną "żywych, czujących istot" przed cierpieniem. 

(...)

O aborcji - ani słowa, bo to zaszkodzi PiS, o żydowskich gangsterach i ich nieprzerwanym marszu po nasz majątek - nic się nie dzieje, Polacy, nic się nie dzieje, morda w kubeł na temat kolejnych sukcesów neobanderowców na Ukrainie, milczeć o prześladowaniu Polaków na Litwie. Każdy, kto ośmiela się zauważać te i inne problemy, to wymierzony przeciwko PiS "projekt polityczny", za którym stoi Putin i jego służby.

(...)

Dokładnie to samo działo się z brytyjską partią konserwatywną, gdy dla świętego spokoju i czerpania pożytków z władzy punkt po punkcie kapitulowała przed agresywnym laicyzmem, genderyzmem, przed emocjonalnym szantażem wojujących homoseksualistów, feministek i zwolenników "społeczeństwa multikulturowego", aż z jej konserwatyzmu pozostała tylko nazwa.

Czy tak samo stanie się z PiS? Czy jego rządy okażą się, pod maską patriotyczno-narodowej retoryki, "prostowaniem dróg" dla niesionego przez lewicę nawrotu cywilizacyjnego barbarzyństwa i totalitarnego zamordyzmu - na dodatek, zawczasu wyposażanego przez PiS w narzędzia państwowej przemocy nad obywatelem? To najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Ale, przyznam, mi osobiście coraz bardziej spędzający sen z powiek. 

Cały artykuł "Bolszewia prosto z konserwy" do przeczytania na fakty.interia.pl.

Czytany 2033 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.