• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 20 kwiecień 2018 12:56

Polska na grillu Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(39 głosów)
Polska na grillu Dariusz Stola - dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich, fot. wikipedia.org

Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka.

(...)

Ha, państwu się wydaje, że Ziemkiewicz, który pisze te tutaj felietony to ot, jakiś, jeden z wielu, dziennikarzyna? Otóż nie! Ziemkiewicz to taki przekozacki gościu, że jak pojedzie z bluzgiem na społecznościówce, to sam Prezydent RP ma obowiązek się do tego jakoś ustosunkować.

I nie jest to opinia odosobniona. "Polish president must react!", zażądał anonimowy administrator tłiterowego konta "American Jewish Committee Central Europe".

(...)

Raj Żydów, "paradis judaeorum" - czy ktokolwiek może zaprzeczyć, że Polska nadal zasługuje na to zaszczytne miano?

(...)

A tu, w Polsce, mimo tylu wysiłków wkładanych przez izraelskich polityków i wpływowe media w to, żeby Polakom Żydów obrzydzić i sprowokować erupcję jakichś poważniejszych antysemickich emocji, mimo tylu prowokacyjnych insynuacji o "polskim współudziale w Zagładzie" - nic. 

(...)

Jak na razie więc, za najstraszniejszy antysemityzm musi robić mój tłit, no i to, że prezydent Duda śmiał się od niego nie odciąć. Do niedawna była jeszcze Magdalena Ogórek - jej tłit zrobił dyrektor Stola drugim obok mojego "dowodem", że Polska "stacza się w faszyzm", a marzec 1968 wciąż trwa. 

(...)

Wcale mnie to nie dziwi. Dariusz Stola dał się już poznać jako obrzydliwie śliska kreatura, gdy osiem lat temu wymieniano go jako kandydata na posadę szefa, a przynajmniej członka kolegium IPN. 

(...)

Gontarczyk załatwił wtedy Stolę mistrzowsko na łamach "Rzeczypospolitej", zestawiając jego atak na siebie z zaczerpniętym z książki samego Stoli passusem o "gnidach", które podłączały się z donosami, obelgami i oszczerstwami do zarządzonej odgórnie kampanii "antysyjonistycznej" w 1968 roku, aby wkręcić się na posady zwalniane przez wyszczutych z kraju Żydów.

(...)

Taki to człowiek biega dziś od jednego radia do drugiego i wykorzystuje okazje takie, jak rocznica Marca 1968 czy Powstania w Getcie Warszawskim, by uporczywie powtarzać kłamstwo, jakoby moje "parchy" (Bogiem a prawdą, bardziej to przecież stylizacja na polszczyznę Sienkiewicza i Prusa niż wulgaryzm) odnosiły się nie do paru konkretnych cwaniaków i politykierów, ale do Żydów jako takich, jako narodu, wyznania i grupy etnicznej, a przez fakt nieodcięcia się od nich prezydenta, stanowiły coś na kształt ideologii państwowej, analogicznej do kampanii "antysyjonistycznej" Gomułki i Moczara. 

(...)

Pobrzmiewa to wręcz tzw. groźbą karalną - co niby zdaniem oślizłego Stoli powinno mi się stać, żebym nie mógł chodzić po polskiej ulicy? Może szykuje się coś, o czym nie wiem?

(...)

Swoją drogą, Billewicz to też ciekawy przypadek oślizłości. Jeszcze pięć lat temu, kiedy budżetowy "cash flow" miał nieco inne kierunki, pisał w antyizraelskiej "Krytyce Politycznej" o ludziach mających "w drzewie genealogicznym" "brudnego, nieogolonego chasyda", z którym "wciąż nie potrafimy się uporać". 

(...)

Moi wierni czytelnicy, zaglądający tu od lat (dziękuję, także tym, którzy robią to z niechęci do mnie albo służbowo) wiedzą, że nie mam we zwyczaju zajmować ich uwagi własnymi porachunkami, jeśli nie są one przypadkiem częścią jakiejś ważnej sprawy., Click to Tweet

I tak jest tym razem. Bo w końcu, dlaczego dyrektor Muzeum Polin dostał nagle jazdy na Ziemkiewicza i lata z oszczerstwami na niego od radia do radia?

(...)

"Czołowy publicysta obozu rządowego", jak nazwał mnie Henryk Szlajfer, obraził paru Żydów, a prezydent - nic!

Nie przypisuję sobie takiego znaczenia, by sugerować, że  chodzi tu o mnie. Ktoś uznał, iż świetnie pasuję do narracji. Już wcześniej niejaki Rafał Pankowski, też mocno oślizła postać, sporządził dla uniwersytetu w Tel Awiwie "listę polskich antysemitów", na której umieścił i mnie.

(...)

Pomijając już wszystko inne: jeśli dowodem szczególnego polskiego antysemityzmu, zwłaszcza w porównaniu z gwałconą codziennie przez wahabitów zachodnią Europą, ma być fakt, że żyje tu taki Ziemkiewicz, chodzi po ulicach, tłituje, i prezydent dotąd się od niego nie odciął - to "przedsiębiorstwu holocaust", jak nazwał nowojorskich szantażystów Norman Finkelstein, można naprawdę tylko współczuć, jak kiepskie kadry zdołał tu znaleźć dla realizowania swoich szemranych interesów. 

Cały artykuł "Polska na grillu" do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

Czytany 1645 razy

Artykuły powiązane

  • Wariant Wołodyjowskiego Wariant Wołodyjowskiego

    „Nadzwyczajna kasta”, jak nieopatrznie określiła prawniczy establishment jego przedstawicielka, postanowiła odpalić potężną salwę w wojnie toczonej z władzą, a ministrem sprawiedliwości szczególnie. Odpaliła bombę pod własnym siedzeniem.

  • Rekonstrukcja z kozą w tle Rekonstrukcja z kozą w tle

    Żart o kozie rabina jest tak stary, że aż wstyd go cytować.

  • Nieznośna względność bytu Nieznośna względność bytu

    Nic stałego, naprawdę nic stałego nie ma w polskim życiu politycznym.

  • Kto kogo, kto komu? Kto kogo, kto komu?

    Właściwie to cisną mi się do głowy same banały. Na przykład: wojnę łatwo zacząć, ale trudno skończyć. Albo: na wojnie pierwszą ofiarą pada prawda. Może ewentualnie coś o tym, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i pyrrusowych zwycięstwach.

  • Powtórka z Trybunału Powtórka z Trybunału

    Nie zrozumiemy decyzji prezydenta o zawetowaniu przepychanych przez Sejm kolanem ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa bez przypomnienia sobie, jak to było ponad półtora roku temu z Trybunałem, Konstytucyjnym.