• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 23 marzec 2018 12:11

Wirtualny Gupek Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(18 głosów)
Wirtualny Gupek fot. Pexels.com

Załapałem się jeszcze za młodu na parę wizyt w instytucji o dźwięcznej nazwie "GUKPPiW" (czyli: Główny Urząd Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk), w kręgu pisarzy i wydawców zwanej "gupkiem", a potocznie - cenzurą.

(...)

Dziś jednak niniejszym muszę przyznać: GUKPPiW przynajmniej nie udawał, że go nie ma.

(...)

Dziś, kiedy ciężar komunikacji społecznej przesunął się z "publikacji, prasy i widowisk" do internetu, sytuacja jest dużo gorsza. Click to Tweet

Piszesz coś - i twoje słowa nagle znikają. Albo cały ty znikasz - to znaczy, znika twoje konto wraz ze wszystkim, co na nim jest. Nie wiadomo, kto to zrobił, i nie wiadomo dlaczego.

(...)

Niby nie wiadomo, kim jest cenzor, gdzie się chowa, ale wiadomo, jakie ma preferencje. Dziwnym trafem - bardzo podobne, jak babsko z ulicy Mysiej. Jeśli zamieścisz, zalinkujesz lub polajkujesz coś patriotycznego, coś o Polsce, zdjęcia z Marszu Niepodległości - cenzura reaguje natychmiast.

(...)

Za to jeśli zrobisz, na przykład, profil obrzucający błotem Jana Pawła II i religię, Polskę jako taką czy osoby nienawidzone przez lewicę - mogą go sobie internauci do ukakanej śmierci "zgłaszać". Administratorom mediów społecznościowych nie będzie się chciało nawet uruchomić automatycznej odpowiedzi, że "nie stwierdzają naruszenia standardów społeczności".

Facebook, youtube, w mniejszym stopniu Twitter wzięły na siebie, jako kolejne ogniwo w rewolucyjnej sztafecie, wyznaczone przez Marksa zadanie, którego nie udało się wykonać Makarence i Żdanowowi, ani nawet Gramsciemu: przeorać i wygładzić mózgi oraz wychować "nowego człowieka", lewicowego, wyzwolonego z "przesądów", wyznającego teorie jedynie słuszne. A przynajmniej - plan minimum - cenzurować i usuwać z przestrzeni publicznej "myślozbrodnie".

(...)

Na okoliczność korzystania z tego eldorado, jakie stworzył im spontaniczny i - dziś widać - nieprzemyślany rozkwit społecznościówek, lewactwo nagle odeszło od swych podstawowych zasad i stało się entuzjastami świętej własności prywatnej i wolnego rynku (zgodnie z zaleceniem Lenina o "mądrości etapu").

(...)

Tymczasem państwo polskie wobec bezczelnej samowoli internetowych korporacji skapitulowało. Polskojęzyczne facebook czy youtube to wirtualne latyfundia pod władzą obcych krajów, obcych systemów prawnych - a tak naprawdę, chrzaniących jakiekolwiek prawo, także krajów macierzystych - nad którymi Polska nawet nie próbuje objąć jurysdykcji.

(...)

Od lat, odkąd po raz pierwszy ktoś pokazał mi, że w wyszukiwarce youtuba nie sposób znaleźć żadnego z moich nagrań, na których wypowiadam się krytycznie o Unii Europejskiej, próbuję znaleźć kogoś, kto podejmie z tym stanem rzeczy walkę. Doczekałem się wreszcie, że sprawę podjęła fundacja Ordo Iuris, do wsparcia której serdecznie zapraszam. Gmach "gupka" peerelowskiego na Mysiej dawno już oddano Polakom na sklepy i biura, czas najwyższy zrobić to samo z "gupkami" wirtualnymi.

Cały artykuł "Wirtualny Gupek" do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

Czytany 1722 razy

Artykuły powiązane

  • Ziemkiewicz dla Wyborczej Ziemkiewicz dla Wyborczej

    Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam poniżej obszerne fragmenty wywiadu, który jakieś półtora roku temu przeprowadził ze mną pracownik „Gazety Wyborczej” do jej internetowego serwisu.

  • Hejt, szaleńcy i biznesmeni - Chłodnym Okiem Hejt, szaleńcy i biznesmeni - Chłodnym Okiem

    Spojrzałem na statystyki polubień na Facebooku i muszę stwierdzić, że hejt jest przeciwskuteczny, ale też posiada charakterystyczne elementy. O moim wpisie, że Niemcy doznali szoku kulturowego, bo nie mają przećwiczonej sytuacji, w której to oni są ofiarami, a jak pokazuje historia to oni mordowali innych i raczej nie padali ofiarami cudzych ekspansji, można powiedzieć, że brakuje empatii. Kilku ludzi, których szanuję, zwróciło uwagę, że to nie jest dobry moment. Pytanie jaki jest dobry inny moment na komentowanie wydarzenia, niż wtedy kiedy się ono odbywa? Natomiast twierdzenie, że w tym tweecie jest jakieś chamstwo, to delikatnie mówiąc mnie nie przekonuje. Najwięcej w tym wszystkim jest hejtu antykatolickiego i to mnie zastanawia. Jeżeli kodowa banda się rusza, nieważne o czym mowa, zawsze pojawia się "ty katolicki...".

  • Żaden hejt nie pomoże Żaden hejt nie pomoże

    Niepoważna sprawa i lekceważę ją – że tak sparafrazuję „prezydęta całej Europy” – ale z pewnego punktu widzenia może ciekawa. Gazeta „Fakt”, odkąd publicznie zwróciłem uwagę, że ze zwykłej, bezideowej bulwarówki niemiecki wydawca przeformatował ją w coś w „gazetę wyborczą dla debili”, usiłuje się zemścić urządzeniem mi jakiegoś hejciku.

  • Polenwitz Polenwitz

    Niemieckie poczucie humoru jest przysłowiowe; nawet moje córki, gdy chcą podsumować jakiś wyjątkowo prymitywny i wulgarny dowcipas, mówią „ale bawaria”, i bynajmniej nie ja je tego nauczyłem – przyniosły ze szkoły. Karnawałowa figura z parady w Düsseldorfie (Kaczyński w generalskiej stylizacji na Jaruzelskiego trzyma but na głowie rozpłaszczonej przed nim ubranej na biało-czerwono kobiety z napisem „Polska”, rękę wspierając na radioodbiorniku z napisem „Radio Maryja”) nie odstaje więc od teutońskiej średniej.

  • Eurowtopa Eurowtopa

    „O jeden most za daleko” – tytuł starego filmu bardzo pasuje do sądu nad Polską, jaki opozycja urządziła na wyjazdowym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. To znaczy, miał to być sąd na Polską, sąd, w którym unijne potęgi i autorytety stwierdzą jednoznacznie, iż wybierając do władzy „nacjonalistyczną prawicę” (bo tak nazywają PiS zachodnioeuropejskie media, świadomie grając skojarzeniem z własnymi ruchami neonazistowskimi) Polska zboczyła z jedynie słusznej drogi i powinna swą decyzję jak najszybciej zweryfikować. W praktyce wyszło zupełnie inaczej.