• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 02 marzec 2018 11:44

Polityka symboliczna Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(44 głosów)
Polityka symboliczna Wejście do siedziby IPN przy ul. Wołoskiej 7 w Warszawie fot. Wikipedia.org

Nowelizacja ustawy o IPN to kolejna już polityczna akcja, przebiegająca według arcypolskiego schematu: najpierw się nadymamy, potrząsamy piąstką i odgrażamy, że z tego, co się słusznie należy, "nikt nam nie weźmie nic", że "nie oddamy ani guzika" - a potem, w zderzeniu z twardą rzeczywistością, tracimy nie tylko wszystkie guziki, ale i całe gacie na dokładkę.

Jeden minister oznajmił, że ustawa do czasu decyzji Trybunału będzie "zamrożona", inny, że będzie działać, ale tylko teoretycznie, bo nie zdąży, zanim ją Trybunał unieważni, kolejny, że spoko, bo między nami mówiąc nowe prawo jest przecież tak koślawe i dziurawe, że i tak nikomu krzywdy zrobić nie może choćbyśmy chcieli - a jeszcze inny zapowiedział, że podlegli mu prokuratorzy specjalnie będą ścigać tak, żeby nikogo nie doścignąć.

(...)

Ukoronowaniem tej strusiej ofensywy chowania głowy w piasek (z czym nieodłącznie wiąże się wypinanie wiadomo czego) jest triumfalna pielgrzymka przebłagalna polskiej delegacji do Izraela, aby ustalić tam w końcu, co ma w kwestii nieszczęsnej ustawy orzec nasz niezależny Trybunał, i jak ją sobie Izrael i inne środowiska, na które tupnęliśmy, życzą, żeby ostatecznie brzmiała albo i nie brzmiała.

Głupszej akcji, doprawdy, nie umiem sobie wyobrazić.

(...)

Władza zauważyła, że duża część społeczeństwa, i to właśnie jej żelazny elektorat, przeżywa głęboko ciągłe poniżanie Polski przez zachodnie media, a szczególnie przez organizacje żydowskie, realizujące zapowiedź Israela Singera, iż póki Polska nie zapłaci żądanych haraczy, będzie na arenie międzynarodowej atakowana i upokarzana. Postanowiła więc stworzyć na użytek swych wyborców pozór, że "coś robi". Nie, żeby naprawdę coś w tej sprawie zrobić, ale właśnie - stworzyć pozór.

(...)

Gdyby ktoś chciał realnie, naprawdę sytuację poprawić, mniej więcej wiadomo, jaki jest na to sposób, i że innego nie ma.

(...)

Żeby nowelizacja była jeszcze bardziej picem, przypomniawszy sobie, że raz już podobny zapis próbowano wprowadzić w roku 2009 (wtedy do Kodeksu Karnego) i Trybunał Konstytucyjny unieważnił go na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, który zwrócił uwagę na zagrożenie ze strony nowego prawa dla wolności słowa, tym razem od razu zaznaczono, że mniemane zniewagi narodu (czyli kogo? - wszyscy wiemy "na czuja", ale w prawie żadnej definicji narodu, a więc i narodowej zniewagi, nie ma) nie będą ścigane, jeśli dokonano ich w ramach działalności naukowej bądź artystycznej, a bodaj jeszcze i dziennikarskiej. 

(...)

Trudno dziwić się bezbrzeżnemu zdumieniu PiS-u, że ten nic nie znaczący świstek, czysty pic na użytek "ciemnego ludu", został tak wściekle zaatakowany przez rząd Izraela, a na tę komendę - przez rozmaitych wrogów Polski. Click to Tweet

(...)

Pytanie, czy nas to czegoś nauczy, uważam za retoryczne - skoro nie nauczyła nas niczego nawet lekcja września 1939 i II Wojny Światowej (nieustająco polecam moje "Jakie Piękne Samobójstwo")... "Co tam zresztą marzyć o tem".

(...)

Zamiast Jaruzelskiego czy Kiszczaka, gdy był na to czas, osądzić, Polska łupnie symboliczną degradacją po całości. Rzeczywiście, wielki sukces. Ja bym na tym nie poprzestawał. Dobrze by było jeszcze specjalną ustawą uznać, że Gomułka ani Gierek nigdy nie byli pierwszymi sekretarzami PZPR, a nawet w ogóle ich wyrzucić z partii (jeśli z niej nie byli wyrzuceni - a jeśli byli, to może na złość PZPR ich do niej przywrócić). Dobre? Pewnie, a mam i więcej pomysłów, nawet jeszcze lepszych, więc jeśli ktoś z władz chciałby porady, niech do mnie napisze na priwie.

Cały artykuł do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

 

Czytany 7750 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.