• Lustracja seksualna

    Ach, ta obłuda salonów… można by o niej pisać całe tomy. Czytaj więcej...
  • "Gejowska" bezczelność

    W ostatnią sobotę mieliśmy w Warszawie najazd kosmitów. Czytaj więcej...
  • Cywilizacja onanistów

    Ilekroć lewica wyprawia się na poszukiwanie swojej tożsamości, tylekroć okazuje się, że ta tożsamość sprowadza się tylko do jednego: na złość Kościołowi. Kościół uważa aborcję za zło, więc lewica uważa ją za dobrą. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 23 luty 2018 12:57

Przegniła Brytania Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(68 głosów)
Przegniła Brytania fot. Wikipedia

Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku.

Otóż bynajmniej nie jest tak, że ktoś mi wjazdu do Zjednoczonego Królestwa zakazał.

Taki zakaz byłby uczciwszą sprawą, ktoś musiałby się pod nim podpisać, byłoby z czym dyskutować. To się odbyło zupełnie inaczej.

(...)

My panu oczywiście niczego nie możemy zakazać, ale jeśli to spotkanie się tu odbędzie, to jutro traci pan licencję: o, drzwi do ubikacji są za wąskie, parking nieprzepisowo mały... A pan tu na pobycie stałym? To możemy zabrać kartę. A pan pracuje w publicznej instytucji? To może pan zaraz tę pracę stracić.

(...)

Żeby nie posądzał mnie ktoś o rzucanie gołosłownych oskarżeń - sama inicjatorka nagonki na mnie, brytyjska posłanka Partii Pracy Rupa Huq, opowiada o tym swoim sukcesie całkowicie otwarcie i z dumą na łamach "The Guardian": otrzymałam ostrzeżenie, że z Polski przyjeżdża "neo-nazi speaker" i "holocaust denier", przekazałam to ostrzeżenie policji, a ta uniemożliwiła spotkania.

(...)

Nie twierdzę, że w dawnym United Kingdom, dziś, jak widać, coraz bardziej zmieniającym się w United Fascist Kingdom, nigdy nie słyszano o takich sprawach, jak wolność słowa i zgromadzeń; ale słyszano tak dawno temu, że na śmierć już zapomniano. Zwłaszcza po tym, jak ujawniły się przykre, najdelikatniej mówiąc, skutki radosnego zachłyśnięcia ideologią multi-kulti i wiarą w ubogacającą siłę niekontrolowanego napływu islamskich imigrantów

(...)

Wbrew kibicującym jej polskim lewakom, pani Rupa Huq i wspomniany "The Guardian" - lewicowy szmatławiec, w który zawinąć śniętą rybę byłoby dla nieboszczki obrazą - pierwotnie nie oskarżyły mnie wcale o antysemityzm (cytowane wyżej przechwałki pojawiły się dopiero po całej sprawie).

(...)

Pewnie bym tym wszystkim nie zawracał Państwu głowy, gdyby w mojej niemiłej przygodzie nie odbiła się sytuacja wszystkich Polaków na Wyspach Click to Tweet

Jestem przekonany, że gdybym przyjeżdżał z jakiegokolwiek innego kraju - już nie mówię muzułmańskiego, wtedy mógłbym być nawet, jak pokazuje angielska praktyka, głoszącym terrorystyczny dżihad muftim z walizką pełną bomb - nie byłoby kłopotu, podobnie, jak nie było go nigdy podczas moich niezliczonych wcześniejszych wizyt u brytyjskiej Polonii.

(...)

W medialnych wiwatach lewicy po tym, jak po "uniemożliwieniu" przez policję wszystkich zaplanowanych spotkań odwołałem przyjazd, szczególnie ciekawy był jeden wątek - oskarżenie Polaków, generalnie wszystkich Polaków, o to, że przez swe kontakty z krajem i spotkania z takimi ludźmi jak ja kultywują "one nation identity", co jest samo w sobie zbrodnią przeciwko budowanemu na Wyspach "wielokulturowemu społeczeństwu". I dlatego najlepiej by było, że wyp... z Wielkiej Brytanii z powrotem do siebie.

Oczywiście, poza tymi, którzy w "wielokulturowe" społeczeństwo włączyli się ochoczo. Bo przecież moje przygody z Rupą Huq i smutnymi panami, zastraszającymi restauratorów i hotelarzy, nie są niczym innym, niż jednym z wielu wątków - pomniejszym, bez wątpienia - odwiecznej wojny polsko-polskiej.

(...)

Mówiąc nawiasem, wiedzieli do kogo się zgłosić, bo pani Rupa Huq - poza wspomnianymi już przeprosinami za stworzenie Izraela - apelowała do rządu brytyjskiego także o zakazanie wjazdu na Wyspy, także jako "islamofobowi" i "homofobowi", prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Dzięki naszym, polskim kapusiom znalazłem się więc w niezłym towarzystwie. Z tym, że Donald Trump ma człowieka, który krok w krok nosi za nim walizkę z atomowym guzikiem - a ja mam tylko swój łeb, z którego wyciągam felietony, analizy oraz komentarze. I mimo to samo moje pojawienie się w upadającej Brytanii mogłoby stanowić dla niej - jak to ujmują stosowne przepisy - "clear and present danger". Wcale nie będę z tym polemizował, obalaniem ustroju siłą zajmowałem się już we wczesnej młodości, potem przez wiele lat pracowicie podgryzałem największe autorytety III RP, tak wielkie, że wydawało się, iż prędzej zakonnica w ciąży na pasach itd. No i - sami widzicie. 

Cały artykuł "Przegniła Brytania" do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

Czytany 6865 razy

Artykuły powiązane

  • Furia rozwodowa Furia rozwodowa

    Trzymając się użytego przez Angelę Merkel porównania tzw. Brexitu do rozwodu, mamy scenę jak z filmu. Odchodzący mąż perswaduje – no cóż, kochanie, nie wyszło nam, ale przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi, rozstańmy się w zgodzie, bez gorszących scen, weźmy adwokatów, niech to potrwa, ale zostanie załatwione rzeczowo. A żona na to prask! w niego talerzem czy wazonem i w krzyk: „Wynoś się w tej chwili, ty taki synu, precz mi z oczu, żebym cię więcej nie widziała!”.

  • Ziemkiewicz: Lewicowi ideologowie ukradli UE Ziemkiewicz: Lewicowi ideologowie ukradli UE

    - Na razie jest to deklaracja woli, ponieważ nikt nie wie na czym ten rozwód miałby polegać. Unia Europejska to nie jest jednolity organizm, którego podstawą funkcjonowania jest szereg traktatów przez co nie do końca wiadomo co oznacza wyjście z Unii. Czy to chodzi o wyjście ze strefy Schengen czy o wyjście z obszaru gospodarczego? Raczej nie, w związku z czym chyba bardziej chodzi o wyjście ze struktur politycznych. Jeśli Wielka Brytania nie będzie miała swoich przedstawicieli w Europarlamencie i nie będzie miała swojego komisarza w Komisji Europejskiej, to powiedzmy że przyjmie status podobny do Norwegii, który wcale nie oznacza, że jest zły. Uważam, że nawet najlepszy jaki może funkcjonować, ale na to musi się teraz zgodzić Unia - mówi Rafał Ziemkiewicz w wywiadzie dla Salve TV.

  • Scenariusze po Brexicie - Chłodnym Okiem Scenariusze po Brexicie - Chłodnym Okiem

    Rozumiem, ale nie podzielam radości środowisk eurosceptycznych. Można sparafrazować formułę Dmowskiego, że nasi eurosceptycy bardziej nie lubią Unii Europejskiej, niż kochają Polskę. Jest pewna satysfakcja, że różne szemrane typy w stylu pana Timmermansa, Junkera czy Schulza dostały od prostych "Brytoli" kopa w siedzenie i to cieszy, ponieważ są to ludzie wredni i irytujący. Pytanie czy ta satysfakcja jest warta zmiany sytuacji polskiej polityki, bo nie zastanawiajmy się nad tym co jest słuszne i niesłuszne, to nikogo na świecie nie obchodzi, tylko zastanawiajmy się co z tego będziemy mieli, albo co stracimy.

  • Życie z exitem, czyli druga szansa Bismarcka Życie z exitem, czyli druga szansa Bismarcka

    Problemy, jakie ściąga na Polskę brytyjskie referendum, nie są warte satysfakcji, jaką niesie ze sobą kopniak wymierzony przez wyspiarzy w tyłek różnych Junckerów, Timmermansów i Schulzów. Tym bardziej, że ci ostatni raczej nie nabiorą po nim rozumu, nie uderzą się w pierś, że wkurzenie brytyjskich, i przecież nie tylko brytyjskich wyborców na Unię (sondaże pokazują na przykład, że za wyjściem z UE zagłosowaliby też dziś, gdyby mogli, Francuzi) to owoc ich polityki.

  • Polska ma przechlapane Polska ma przechlapane

    Polska nie miała tak złej prasy w zachodniej Europie i USA chyba od czasów Jałty i Poczdamu, kiedy to prezentowanie nas jako dzikusów, durniów i antysemitów miało uspokoić alianckie sumienia i przekonać, że niecywilizowany sojusznik sam sobie zasłużył, by go oddać pod kuratelę Stalina. Dzisiaj nagonka na Polskę jest oczywiście znacznie słabsza (kto zada sobie trud lektury pod tym kątem brytyjskiej i amerykańskiej prasy lat 1942-49, zaręczam, łatwo nie zaśnie), ale o tyle smutniejsza, że tamta była nakręcana z Moskwy – a ta w dużym stopniu z Warszawy.