• Lustracja seksualna

    Ach, ta obłuda salonów… można by o niej pisać całe tomy. Czytaj więcej...
  • "Gejowska" bezczelność

    W ostatnią sobotę mieliśmy w Warszawie najazd kosmitów. Czytaj więcej...
  • Cywilizacja onanistów

    Ilekroć lewica wyprawia się na poszukiwanie swojej tożsamości, tylekroć okazuje się, że ta tożsamość sprowadza się tylko do jednego: na złość Kościołowi. Kościół uważa aborcję za zło, więc lewica uważa ją za dobrą. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 09 luty 2018 12:02

Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas! Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(50 głosów)
Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas! Fragment pomnika upamiętniającego pomordowanych Żydów z Jedwabnego, fot. Wikipedia.org

Oficjalna narracja o zbrodni w Jedwabnem, uprawdopodobniona przez stronę polską licznymi publikacjami dziennikarskimi oraz artystycznymi i oficjalnymi przeprosinami, w tym prezydenta RP i prominentnych członków Episkopatu, narracja upowszechniona przez to na całym świecie i wszędzie uważana za oczywistą, jest w istocie kłamstwem.

(...)

Trzeba doprowadzić do końca śledztwo i pokazać całemu światu, co naprawdę stało się w tej miejscowości 10 lipca 1941 roku. Click to Tweet

Ponieważ kłamstwo jest niezwykle mocne, trzeba przedstawić światu nie tylko dowody pośrednie, które za chwilę tu streszczę, ale dowody materialne, niezbite.

(...)

Z polskiego punktu widzenia wygląda to przecież tak: Żydzi oskarżyli nas przed całym światem, nazwali mordercami, a jednocześnie uniemożliwili nam dowiedzenie niewinności, czy nawet istnienia okoliczności łagodzących. To sytuacja, która musi budzić złość i nienawiść, więc im prędzej z nią skończymy, tym lepiej dla wszystkich. Teraz garść faktów. Istotą kłamstwa Jana Tomasza Grossa jest twierdzenie, że zbrodnia w Jedwabnem miała charakter pogromu, dokonanego spontanicznie. Sowieci uciekli, Niemcy jeszcze nowych porządków nie zaprowadzili, i wtedy, jak głosi Gross, Polacy z Jedwabnego rzucili się na swoich żydowskich sąsiadów, zagonili ich, bijąc i pastwiąc się, do stodoły, i spalili w niej żywcem.

(...)

Wystarczył rzut oka - Gross, z wykształcenia socjolog, który o warsztacie historyka nie ma zielonego pojęcia, a nawet otwarcie go odrzuca (na okoliczność "Sąsiadów" wygłosił tezę, że wobec wyjątkowości Shoah należy świadectwa o nim brać literalnie i zaniechać wszelkiego ich sprawdzania) przepisał bezkrytycznie relację niejakiego Szmula Wassersztajna

(...)

W Jedwabnem natomiast jednego dnia, w ciągu kilku godzin, zabito praktycznie 100 procent żydowskiej populacji. To znaczy, że zbrodnia została przeprowadzona planowo i metodycznie, z wojskową dyscypliną. Takiej zbrodni po prostu NIE MOGLI dokonać spontanicznie miejscowi polscy wieśniacy.

(...)

Gdyby o Jedwabnem pisał nie chory z nienawiści do Polaków fanatyk, ale historyk, bez trudu dotarłby do materiałów procesu niejakiego Hermanna Schapera, który toczył się w latach sześćdziesiątych w RFN.

(...)

Co prawda SS-obersturmfuhrer został wtedy przez rodaków uniewinniony, zełgawszy, że wbrew zeznaniom świadków nie dowodził, a był tylko kierował ciężarówką, ale sam przebieg procesu jasno udowodnił, że, pod czyimkolwiek dowództwem, w Jedwabnem było tego dnia wyspecjalizowane kommando śmierci z zadaniem dokonania eksterminacji, i z rozkazem wciągnięcia do udziału w niej miejscowej ludności polskiej. W jakim stopniu się to udało? Ilu Polaków uczestniczyło w mordowaniu Żydów ochoczo, a ilu pod lufami? Relacje są sprzeczne, wiele w nich kłamstw - trudno traktować poważnie "ustalenia" komunistycznego "sądu" tuż po wojnie.

(...)

W 2001 roku próbowano przeprowadzić w Jedwabnem ekshumacje. Pokazały one, że w miejscach, gdzie według traktowanych jako bazowe relacji miały być zbiorowe miejsca pochówku ofiar, nie było ich. Jest tylko jeden grób w miejscu stodoły.

(...)

Co ważniejsze, w grobie w miejscu stodoły wykonując tylko pierwszy, sondażowy, omijający same zwłoki wykop, znaleźli naukowcy kilkadziesiąt łusek z niemieckich karabinów. Wtedy prace przerwano na polecenie ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, który swe fatalne w skutkach zarządzenie usprawiedliwił potem słowami: "nie mogliśmy się kopać z koniem". Jeśli łusek jest w tym grobie więcej, jeśli na kościach są ślady kul, świadczące, że Żydów z Jedwabnego nie spalono żywcem, ale rozstrzeliwano ich w tej stodole i dopiero potem zwłoki spalono, to mamy niezbity dowód.

(...)

A to, czy Polacy byli sprawcami zbrodni, czy jej współwykonawcami, czy może sterroryzowanymi świadkami - ma znaczenie fundamentalne.

Dlaczego, po co, za czyje pieniądze wyprodukowano kłamstwo o Jedwabnem, to osobny temat.

(...)

Od lat obowiązuje zasada, którą w chwili szczerości sformułowała propagandystka poprzedniej, szczęśliwie odsuniętej przez wyborców władzy: "prawda już została ustalona i żadne fakty jej nie zmienią".

(...)

Tym słowom trzeba przeciwstawić inne, sławną maksymę Józefa Mackiewicza: "jedynie prawda jest ciekawa".

Cały artykuł "Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas!" do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

Czytany 21239 razy
Więcej w tej kategorii: « A więc wojna Zmierzch bożków »