• Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas!

    Oficjalna narracja o zbrodni w Jedwabnem, uprawdopodobniona przez stronę polską licznymi publikacjami dziennikarskimi oraz artystycznymi i oficjalnymi przeprosinami, w tym prezydenta RP i prominentnych członków Episkopatu, narracja upowszechniona przez to na całym świecie i wszędzie uważana za oczywistą, jest w istocie kłamstwem. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 19 styczeń 2018 12:17

Eurobrednie poobiednie Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(26 głosów)
Eurobrednie poobiednie pexels.com

Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

(...)

Te słowa wywołały burzę, zgodnie zresztą z moim zamierzeniem. Spośród wzmożonych nimi moją szczególną uwagę przyciągnął pan Jakub Bierzyński.

(...)

Nie należę do targetu jego publicystyki, ale pozwolę sobie wyrazić opinię, że jego rady nie wydają mi się szczególnie mądre. Nikt ich zresztą, jak się zdaje, nie oczekuje i nie słucha. Jedna z owych rad, zgłoszona na łamach "Newsweeka", brzmiała tak, że opozycja powinna moje powyżej przytoczone słowa "wziąć na sztandary" jako dowód, że PiS chce Polskę wyprowadzać z Europy.

(...)

Przekaz brzmiał mniej więcej tak: "Ziemkiewicz to typowy polski cham! Wkręcił się na bankiet, nie dał prezentu, nażarł i napił, jeszcze ukradł srebrne łyżeczki i ucieka, śmiejąc się z frajerów". Za "chama" się nie obrażam, zwłaszcza polskiego. Skoro "elity" III RP wytyczyły w Polsce taką linię publicznego sporu, że oni są inteligentami, a ci, którym się nie podobają, chamami, zdecydowanie wolę należeć do tej drugiej grupy.

(...)

Otóż Unię Europejską można prędzej porównać z filigranową tancerką, podogoniem u kulbaki i w ogóle z czymkolwiek, niż z bankietem.

(...)

Dostaliśmy w prezencie tyle kasy, no to musimy być wdzięczni, nie wypada inaczej... Bzdura! Click to Tweet

To nie była żadna zakichana łaska - to był interes. Taka promocja. Dajemy wam, środkowoeuropejska biedoto, połowę pieniędzy na budowę, dajmy na to, autostrad. Bo was nagle pokochaliśmy? Kto głupi, niech wierzy.

(...)

Proszę nie dopatrywać się w tym pretensji. Interes ma to do siebie, że jeśli jest dobrze pomyślany, zarabiają na nim wszyscy. Czy na tym akurat, na wejściu do Unii, zarobiliśmy - moim skromnym zdaniem, nikt tego nie jest w stanie uczciwie, z ręką na sercu, rozstrzygnąć. Po prostu nie sposób policzyć. Za ten kredyt zapłaciliśmy przecież otwarciem się na zachodnie towary i usługi, a więc ruiną rodzimego przemysłu i wytwórczości.

(...)

Tylko, że to, jak ostatecznie ocenimy kiedyś zyski i straty, nie zmienia faktu, że ten układ się skończył.

(...)

Trochę tak, jakbyśmy - wrócę do tego porównania - wzięli kredyt w banku i, mozolnie go przez lata spłacając zbudowali sobie dom.

(...)

Pan Bierzyński pewnie by się z takim argumentem zgodził. No tak, tyle pieniędzy od nich dostaliśmy, taką piękną chałupę wywaliliśmy, to trzeba słuchać. Nie dajcie się Państwo na to nabrać!

(...)

Każdy dil załatwiać trzeba z ręki do ręki, każdy układ trwa tak długo, póki jego trwanie się opłaca. Cały świat to wie. Tylko w Polsce wciąż hołduje się naiwnym wyobrażeniom o tym, że państwa powinny dawać sobie nawzajem prezenty i rewanżować się za nie.

CCały artykuł "Eurobrednie poobiednie" do przeczytania na fakty.interia.pl.

Czytany 1658 razy

Artykuły powiązane

  • Powiedzmy: Polexit Powiedzmy: Polexit

    My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?

  • Cesarstwo Brukselskie straszy Cesarstwo Brukselskie straszy

    To, co dzieje się w Unii Europejskiej wokół tzw. mechanizmu relokacji, przypomina mi tzw. Ludowe Wojsko Polskie z czasów, gdy odsługiwałem tam „zaszczytny obowiązek obrony ludowej ojczyzny” – czyli tuż przed jego upadkiem.

  • Brać forsę i w nogi Brać forsę i w nogi

    Kolega opowiedział mi o niedawnej brukselskiej konferencji, którą z racji dziennikarskich obowiązków obserwował.