• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 22 grudzień 2017 13:33

Powiedzmy: Polexit Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(14 głosów)
Polexit Polexit Fot. freestocks.org

My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

(...)

Aktualnie na topie jest straszenie "polexitem". Tak samo jak inne strachy salonów, nikt poza nimi nigdzie tego polexitu nie widział, ale to akurat nie problem - media III RP mają sztukę wywoływania duchów opanowaną do perfekcji. Piszemy o czymś, czego nie ma, potem nasi "dziennikarze" którzy w ramach obsypywania "elit" europejskimi grantami i stażami uwili sobie sobie miejsce w mediach zachodnich piszą tam, powołując się na publikacje krajowe, potem w kraju piszemy "media zachodnie piszą, że..." i bardzo proszę, fantom już nadmuchany.

(...)

Temu właśnie faktowi zawdzięczam pewną popularność, jaką zdobył mi twitterowy komentarz po odpaleniu przez eurokrację procedury "artykułu siódmego". Komentarz, z konieczności ograniczony do 140 znaków, brzmiał: "Co się tak trzęsiemy nad tą Unią? Wzięliśmy co było tam do wzięcia, więcej nie będzie i czas wypierdzielać, jak sami ułatwiają". Niezawodny Ryszard Petru ogłosił, że jest to "stanowisko PiS", i z taką etykietą moje "ćwierknięcie" poszło w świat, tłumaczone na obce języki i prezentowane jako dowód, że PiS Polskę "wyprowadza z Europy". 

Udowadnianie, że nie jestem prezesem PiS-u ani jego działaczem, rządem, Sejmem, Senatem ani nawet niczyim rzecznikiem, i że to nie ja rządzę Polską, byłoby poniżej mojej godności - zresztą po co? (...)

Co było do wzięcia, w większości wzięliśmy, czy nam się to opłaciło, czy naprawdę zyskaliśmy, czy więcej za tę łaskę zapłaciliśmy niż była warta, to osobny temat do dyskusji - ale nawet, jeśli ktoś wierzy, że Unia nas ubogaciła, to w każdym razie już się to stało i nie odstanie.

Po co więc mamy w niej trwać za wszelką? Z wdzięczności? Przepraszam, ale to trzeba być idiotą.

(...)

Pod jednym względem przyznam rację tym, zdaniem których jeden mój twitt więcej waży, niż zaprzeczające planom "polexitu" wypowiedzi rządzących polityków. Otóż w przeciwieństwie do nich sformułowałem publicznie, jaki mamy w Europie interes i czego od Unii Europejskiej potrzebujemy - a czego nie. Nikt inny - naprawdę, nikt inny poza redaktorem Ziemkiewiczem, uwierzycie? - tego nie zrobił. 

(...)

Polityka natomiast powinna oprzeć się na prostym założeniu: potrzebujemy Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Potrzebujemy dostępu do europejskich rynków. Nie potrzebujemy natomiast europejskich struktur politycznych i narzucanych przez nie "wartości", będących w istocie anty-wartościami. Możemy się godzić na integrację polityczną tylko na zasadzie ceny płaconej za integrację gospodarczą. 

Ale jak każda cena - tak i ta musi zostać skalkulowana.

Unia Europejska się zmienia, jest już czym innym, niż ta, do której wchodziliśmy, a ta była już czym innym, niż pierwotna wspólnota gospodarcza.

Istnieje - i można go bez wielkiego trudu wyznaczyć - punkt, w którym cena stanie się za wysoka i członkostwo w UE przestanie się opłacać.

(...)

Przeciętny Polak chce, żeby te cholerne barierki i policjanci zniknęli z turystycznego centrum miasta, Click to Tweet Czy ja namawiam do "polexitu"?

Na razie namawiam, żebyśmy zaczęli o nim poważnie myśleć i mówić. Tak, może być i tak, że trzeba będzie europejskiej wspólnocie podziękować. Nic nie trwa wiecznie.

Nie pisaliśmy się na "wartości europejskie", których skutkiem ma być to, żeby Polkom, jak dziś Niemkom czy Szwedkom, odradzano wychodzenie na ulicę i zakładano obrączki z wypisaną po arabsku prośbą "nie gwałć mnie". 

Cały artykuł "Powiedzmy: Polexit" na stronie Interia.pl

Czytany 12800 razy

Artykuły powiązane

  • Eurobrednie poobiednie Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

  • Barbarzyńcy na murach Barbarzyńcy na murach

    "Bo wy, Polacy, szukacie sobie problemów, ciągle się zajmujecie wszystkim, co do was nie należy" – powtórzył mi niedawno pewien rodak, czasowo pracujący pod Londynem, swoją rozmowę z miejscowym.

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?

  • Cesarstwo Brukselskie straszy Cesarstwo Brukselskie straszy

    To, co dzieje się w Unii Europejskiej wokół tzw. mechanizmu relokacji, przypomina mi tzw. Ludowe Wojsko Polskie z czasów, gdy odsługiwałem tam „zaszczytny obowiązek obrony ludowej ojczyzny” – czyli tuż przed jego upadkiem.