• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 08 grudzień 2017 14:27

Koniec początku, a może początek końca Wyróżniony

Napisane przez RAZ /red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Mateusz Morawiecki Mateusz Morawiecki Fot. Ministerstwo Rozwoju

Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

PiS miał po dwóch latach od wyborów najwyższe wskaźniki popularności rządu i premiera w całych dziejach III RP, a przy tym najniższe bezrobocie, najwyższe wskaźniki zadowolenia i optymizmu konsumenckiego oraz powszechne przekonanie, że idzie ku lepszemu. Last but not least, ma jeszcze do tego najbardziej pierdołowatą opozycję od czasów "puczu Januszajtisa". Najwyraźniej nie mógł już tego wytrzymać i sam rozpętał przeciwko sobie kampanię, która - zakład? - poważnie mu zaszkodzi, choć sondaże odnotują to dopiero za jakieś pół roku. 

(...)

W efekcie tego mówienia premier, którą dotąd przedstawiano jako najlepszą z możliwych, kompletnie zdezawuowano, zupełnie nie wyjaśniając, dlaczego musi odejść. I o ile można jeszcze było liczyć na zrozumienie elektoratu, dopóki wciąż chodziło hasło, że premierem z jakichś powodów musi zostać sam Komendant - Komendantowi każdy musi ustąpić, wiadomo, nawet najukochańsza matka narodu - to w chwili, gdy się okazało, że Jarosław Kaczyński jednak wcale premierem być nie musi, ale jednak Szydło być nim dłużej nie może, wszystkim poza ściśle wtajemniczonymi opadły ręce.

To jak to tak: rano premier jest znakomita, i chcą ją odwołać podli ludzie tylko za to, że Polakom się dzięki niej żyje lepiej - a wieczorem odwołuje ją własna partia na rzecz młodego technokraty?

(...)

Zresztą, Morawiecki jako premier będzie miał na gospodarkę mniejszy wpływ, niż obecnie - spadnie na niego mnóstwo niezwiązanych z nią spraw, cała biurokratyczna mitręga związana z tym urzędem. I co takiego zresztą ma do zrobienia w gospodarce, czego dotąd zrobić nie mógł, bo mu na to dotychczasowa premier - skądinąd wszak najlepsza - nie pozwalała?

Podobnym kitem jest gadanie o potrzebie "wzmocnienia" rządu - gołym okiem widać, że przeczołganie lubianej premier bez żadnej przyczyny podzieliło elektorat PiS, a nie go skonsolidowało, a cały rekonstrukcyjny serial, zakończony "nocną zmianą 2", w oczywisty sposób rząd osłabił i nie wiadomo, czy i kiedy uda się straty odrobić.

(...)

Nie przesadzajmy jednak - Morawiecki może mieć "lepszą komunikację" z oligarchią rządzącą Europą, i w tym sensie nieco pomóc, ale przecież powodem napięcia w naszych stosunkach zewnętrznych nie była Beata Szydło. To napięcie ma charakter strukturalny, bo Polska po prostu nie może się zgodzić na strategiczne plany oligarchów zglajszachtowania jej w jakimś Związku Socjalistycznych Republik Europejskich (o którym mówi się już zupełnie otwarcie, patrz niedawne wystąpienie Martina Schultza), a po części także ideologiczny, bo lewackie elity Unii nie mogą się pogodzić z istnieniem w niej kraju trwale katolickiego i konserwatywnego, z tego samego powodu, dla którego Breżniew nie mógł się pogodzić z istnienie w "obozie" samorządnego i niezależnego związku zawodowego. Biegłość premiera w językach nie ma tu wielkiego znaczenia.

(...)

Można było zrobić to samo w sposób dla elektoratu zrozumiały, ale PiS albo nie chciał, albo nie umiał.

A kto wie, czy teraz nie będzie jeszcze sezonu trzeciego - mamy nowego premiera, ale kto w resortach, ile władzy dla Macierewicza, ile dla Ziobry, co z pozostałymi? 

(...)

Jak już napisałem - jeśli ktoś spodziewa się jakiegoś trzęsienia ziemi w sondażach, to się myli, ale tego się może spodziewać tylko ktoś, kto zupełnie nie rozumie mechanizmów rządzących społecznymi nastrojami.

(...)

PiS w oczach zwykłego Polaka przestał być "Dobrą Zmianą" Click to Tweet

Stał się tylko kolejnym Mniejszym Złem. Tiaaaa, no owszem, dają 500+, mniej kradną niż tamci, nawet trzeba przyznać, że złodziei ścigają, choć wciąż niewiele z tego wynika - ale też kombinują, też się żrą między sobą, też człowieka doją... W sondażowych słupkach tego nie widać, ale nawet jeśli PiS utrzyma w nich takie samo poparcie, to nie będzie już to samo poparcie.

Cały artykuł "Koniec początku, a może początek końca" na stronie Interia.pl

Czytany 15566 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Strategia tysiąca kozich bobków Strategia tysiąca kozich bobków

    Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".