• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 08 grudzień 2017 14:27

Koniec początku, a może początek końca Wyróżniony

Napisane przez RAZ /red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Mateusz Morawiecki Mateusz Morawiecki Fot. Ministerstwo Rozwoju

Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

PiS miał po dwóch latach od wyborów najwyższe wskaźniki popularności rządu i premiera w całych dziejach III RP, a przy tym najniższe bezrobocie, najwyższe wskaźniki zadowolenia i optymizmu konsumenckiego oraz powszechne przekonanie, że idzie ku lepszemu. Last but not least, ma jeszcze do tego najbardziej pierdołowatą opozycję od czasów "puczu Januszajtisa". Najwyraźniej nie mógł już tego wytrzymać i sam rozpętał przeciwko sobie kampanię, która - zakład? - poważnie mu zaszkodzi, choć sondaże odnotują to dopiero za jakieś pół roku. 

(...)

W efekcie tego mówienia premier, którą dotąd przedstawiano jako najlepszą z możliwych, kompletnie zdezawuowano, zupełnie nie wyjaśniając, dlaczego musi odejść. I o ile można jeszcze było liczyć na zrozumienie elektoratu, dopóki wciąż chodziło hasło, że premierem z jakichś powodów musi zostać sam Komendant - Komendantowi każdy musi ustąpić, wiadomo, nawet najukochańsza matka narodu - to w chwili, gdy się okazało, że Jarosław Kaczyński jednak wcale premierem być nie musi, ale jednak Szydło być nim dłużej nie może, wszystkim poza ściśle wtajemniczonymi opadły ręce.

To jak to tak: rano premier jest znakomita, i chcą ją odwołać podli ludzie tylko za to, że Polakom się dzięki niej żyje lepiej - a wieczorem odwołuje ją własna partia na rzecz młodego technokraty?

(...)

Zresztą, Morawiecki jako premier będzie miał na gospodarkę mniejszy wpływ, niż obecnie - spadnie na niego mnóstwo niezwiązanych z nią spraw, cała biurokratyczna mitręga związana z tym urzędem. I co takiego zresztą ma do zrobienia w gospodarce, czego dotąd zrobić nie mógł, bo mu na to dotychczasowa premier - skądinąd wszak najlepsza - nie pozwalała?

Podobnym kitem jest gadanie o potrzebie "wzmocnienia" rządu - gołym okiem widać, że przeczołganie lubianej premier bez żadnej przyczyny podzieliło elektorat PiS, a nie go skonsolidowało, a cały rekonstrukcyjny serial, zakończony "nocną zmianą 2", w oczywisty sposób rząd osłabił i nie wiadomo, czy i kiedy uda się straty odrobić.

(...)

Nie przesadzajmy jednak - Morawiecki może mieć "lepszą komunikację" z oligarchią rządzącą Europą, i w tym sensie nieco pomóc, ale przecież powodem napięcia w naszych stosunkach zewnętrznych nie była Beata Szydło. To napięcie ma charakter strukturalny, bo Polska po prostu nie może się zgodzić na strategiczne plany oligarchów zglajszachtowania jej w jakimś Związku Socjalistycznych Republik Europejskich (o którym mówi się już zupełnie otwarcie, patrz niedawne wystąpienie Martina Schultza), a po części także ideologiczny, bo lewackie elity Unii nie mogą się pogodzić z istnieniem w niej kraju trwale katolickiego i konserwatywnego, z tego samego powodu, dla którego Breżniew nie mógł się pogodzić z istnienie w "obozie" samorządnego i niezależnego związku zawodowego. Biegłość premiera w językach nie ma tu wielkiego znaczenia.

(...)

Można było zrobić to samo w sposób dla elektoratu zrozumiały, ale PiS albo nie chciał, albo nie umiał.

A kto wie, czy teraz nie będzie jeszcze sezonu trzeciego - mamy nowego premiera, ale kto w resortach, ile władzy dla Macierewicza, ile dla Ziobry, co z pozostałymi? 

(...)

Jak już napisałem - jeśli ktoś spodziewa się jakiegoś trzęsienia ziemi w sondażach, to się myli, ale tego się może spodziewać tylko ktoś, kto zupełnie nie rozumie mechanizmów rządzących społecznymi nastrojami.

(...)

PiS w oczach zwykłego Polaka przestał być "Dobrą Zmianą" Click to Tweet

Stał się tylko kolejnym Mniejszym Złem. Tiaaaa, no owszem, dają 500+, mniej kradną niż tamci, nawet trzeba przyznać, że złodziei ścigają, choć wciąż niewiele z tego wynika - ale też kombinują, też się żrą między sobą, też człowieka doją... W sondażowych słupkach tego nie widać, ale nawet jeśli PiS utrzyma w nich takie samo poparcie, to nie będzie już to samo poparcie.

Cały artykuł "Koniec początku, a może początek końca" na stronie Interia.pl

Czytany 14829 razy

Artykuły powiązane

  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

  • Bijcie brawo, obywatele Bijcie brawo, obywatele

    Wymiana premiera, muszę powtórzyć nieco innymi słowami to samo, co pisałem już w ostatnich tygodniach, pokazuje degrengoladę życia publicznego i republikanizmu w naszym kraju.

  • Witajcie na zapadni Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”. 

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Korporacja Dobra Polska Korporacja Dobra Polska

    Jeśli pójść za radą magików od samodoskonalenia umysłu i zwizualizować sobie własny mózg jako pracownię, to u każdego faceta gdzieś w jej kącie znajduje się taki wór, do którego przez całe życie dorzuca on kolejne umarłe marzenia, niezrealizowane plany, niespełnione nadzieje i tak dalej.