• Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu. Czytaj więcej...
  • Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”.  Czytaj więcej...
  • Niepewność istnienia

    Ze wzmożoną siłą wrócił do mnie ostatnio problem z klasycznego już rysunku Andrzeja Mleczki: czy to wszystko na poważnie, czy dla jaj? Niestety, nigdzie nie jest to napisane, nikt tego nie objaśnia – radź sobie biedny człowieku sam. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 24 listopad 2017 10:54

PiS, czyli patriotyzm i socjalizm Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(12 głosów)
Nutria amerykańska Nutria amerykańska By Philippe Amelant - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2027013

Marian Hemar w sławnym wierszu o tym, kto rządzi światem, odkrył, że jest to "wielka zmowa idiotów". Długo nad tym myślałem i muszę uściślić - sam fakt, że idiotów, to jeszcze nic.

Najgorsze jest to, że owa dławiąca nas "sekretna międzynarodówka agresywnego durnia i nadętego półgłówka" składa się z idiotów przekonanych, że wiedzą lepiej od nas - a już zwłaszcza, że lepiej od nas wiedzą, co dla nas dobre. 

(...)

Gdybyż ów "areopag jełopów", owa "tajna loża bęcwałów", jak uprzejmie nazwał ich poeta, miał jednolite barwy partyjne - byłoby z nimi dużo łatwiej. Niestety, oni są wszędzie, nie przejmują się politycznymi szyldami. Potrafią się wmieszać także w środowiska, z którymi się potocznie wcale się nie kojarzą. Potrafią im nawet nadawać ton.

Partia rządząca - której skrót pochodzi bynajmniej nie od biblijnych słów "prawo i sprawiedliwość" (to wersja dla naiwnych), ale od uosabianej przez nią sprzedaży wiązanej: "patriotyzm i socjalizm", jak w tytule - również jest pod przemożnym wpływem owej bezimiennej mafii. 

(...)

Na przykład - zabierzemy Polakom niedziele w galeriach handlowych. A co sobie będą łazić z rodziną po sklepach, my wiemy lepiej, że powinni siedzieć w domu przy rodzinnym obiedzie i, najlepiej, sylabizować paski z TVP Info. Może ktoś śmie powiedzieć, że on właśnie bardziej się integruje z rodziną na tradycyjnych niedzielnych zakupach, zwłaszcza, że w galeriach, które zastąpiły dawne miejskie rynki (nieustająco polecam znakomitą "Antropologię codzienności" mojego promotora z czasów magisterskich, profesora Rocha Sulimy) jest i kino, i lody, i "wyszalnia" dla dzieciaków? Niech się zamknie!

My wiemy lepiej od niego, jak rodzina powinna spędzać dzień święty, i my go wraz z całą jego rodziną uszczęśliwimy, choćby nie wiem jak się opierał.

 

(...)

A dlaczego kolejarze, kierowcy, górnicy i hutnicy nie mają prawa spędzać niedzieli z rodziną, tylko pracownicy marketów, i to tych dużych - bo małych ma zakaz nie dotyczyć?

(...)

Bo "tak jest w Niemczech", że handlu nie ma, a wurst z piwem tak? Ale w Niemczech, szanowny PiSie, są też "małżeństwa" homoseksualistów - to u nas też muszą być? 

(...)

Jarosław Kaczyński, co słusznie wytknęli mu prolajferzy, wykazał się wielką odpornością na moralną argumentację w sporach o aborcję - tu zajął stanowisko pragmatyczne, politycznie się nie opłaca sprawy ruszać, więc nie ruszymy. Los dzieci zarzynanych, bo badanie prenatalne wykazało możliwość syndromu Downa jakoś nim nie wstrząsa. W każdym razie nie w takim stopniu, jak cierpienia nutrii trzymanej w klatce.

(...)

Czy Komendant wie, czym różni się żywot świni czy kury na fermie od życia nutrii albo norki? Click to Tweet

Tym, że mają jeszcze bardziej od futrzaków przechlapane. Zapraszam na wieś, chętnie oprowadzę i pokażę - tylko niech pan prezes raczy zabrać ze sobą maskę przeciwgazową, bo capi od takiej "zwykłej" fermy znacznie gorzej, niż od futerkowej.

(...)

Naturalne futro, z jego niepowtarzalną struktura, fakturą i miękkością włosia jest natomiast nie do zastąpienia absolutnie niczym. A już na pewno nie tym chemicznym ersatzem, który zmowa nazwała "futrem ekologicznym" - podobnie, jak nie da się zastąpić naturalnej skóry żadnym "skajem" czy "kierżą". To dodaję tak, na przyszłość, bo na razie noszenie skórzanych butów, paseczków i torebek sferom moralnie wzmożonym na punkcie futer nie przeszkadza, z właściwą im logiką.

(...)

Wytworzenie chemicznego ersatzu futra oznacza wypuszczenie do atmosfery i do rzek potężnej dawki jadowitych i całkowicie nie rozkładających się w środowisku toksyn, a sam ersatz zalegnie potem na śmieciowisku, na którym nie ulegnie "biodegradacji" przez milion lat. Ale to jest "eko". A mała torebka foliowa z tej samej przyczyny - jest śmiertelnym wrogiem "eko". Torebki muszą być z papieru, bo wycinanie drzew, żeby było w co pakować zakupy, jest właśnie eko. Bo tak!

I gadaj tu z "tajną lożą bęcwałów".

Oczywiście, ja się doskonale domyślam, dlaczego Komendant nie dostrzega tej niekonsekwencji - bo jest typowym inteligentem z Żoliborza i o rolnictwie najwięcej wie z Reymonta.

Przyszli lobbyści od futerkowców i pokazali mu film z fermy nutrii, pewnie podkręcony bzdurami o obdzieraniu ich żywcem ze skóry, krwawe odpady, i wrażliwe serce prezesa, znanego z miłości do kotów, zabiło w podanym mu rytmie. 

(...)

Mam nadzieję, że przynajmniej zauważają to wyborcy. Wiem, że wskutek upadku i intelektualnej nędzy opozycji nie mają dziś oni dobrego wyboru, ale kiedyś przecież, na litość Boską, ten wybór musi się pojawić - i dlatego proszę wszystko to, co dziś nam PiS w sprzedaży wiązanej z patriotyzmem wpycha, dobrze zapamiętać.

Cały artykuł "PiS, czyli patriotyzm i socjalizm" na portalu Interia.pl

Czytany 9716 razy

Artykuły powiązane

  • Witajcie na zapadni Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”. 

  • Koniec początku, a może początek końca Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Akcja arogancja Akcja arogancja

    Nad sejmowymi pracami coraz wyraźniej unosi się duch Stefana Niesiołowskiego, z jego butnym „wygrajcie wybory, to sobie przegłosujecie co będziecie chcieli”. Te słowa padły w czasach, gdy wybory wygrywała sitwa pana Niesiołowskiego i wydawało się jej – ba, było tego pewna – że tak pozostanie już zawsze. Wyborcy pokarali ją za tę butę bardzo surowo.

  • Korporacja Dobra Polska Korporacja Dobra Polska

    Jeśli pójść za radą magików od samodoskonalenia umysłu i zwizualizować sobie własny mózg jako pracownię, to u każdego faceta gdzieś w jej kącie znajduje się taki wór, do którego przez całe życie dorzuca on kolejne umarłe marzenia, niezrealizowane plany, niespełnione nadzieje i tak dalej.