piątek, 10 listopad 2017 10:44

Stop wariatom futerkowym Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Stop wariatom futerkowym Wikipedia

Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta pana Kononowicza, którego źli ludzie podpuścili do publicznych wystąpień w roli kandydata na prezydenta i potem zarabiali na internetowej "bece" z niego.

(...)

Planowana likwidacja branży futrzarskiej,  procedowany od wczoraj w Sejmie, to bowiem tylko kolejny etap operacji "wygaszania" rolnictwa. Click to Tweet

(...)

Pamiętam takie sprawy jeszcze z lat dziewięćdziesiątych - urządzono wtedy wielką kampanię medialną przeciwko sprowadzaniu do Polski "szrotu", czyli przywożeniu na lawetach starych czy "bitych" samochodów z Niemiec, które tu przywracano do użytku i sprzedawano ludziom nie mogącym sobie pozwolić na "nówki".

(...)

Po wejściu do Unii Europejskiej okazało się jednak, że głównym, jeśli nie jedynym polem, na którym jesteśmy w stanie skutecznie konkurować z Europą jest rolnictwo - a szczególnie tzw. "specjalne działy rolnictwa".

(...)

I tak - najpierw zakazano tuczu gęsi na tzw. stłuszczone wątróbki. Miliony poszły się czochrać, głównie do nie mającej tyle wrażliwości na gęsią krzywdę Francji.

(...)

Nie dajmy sobie wciskać kitu, że chodzi tu o zapobieganie okrutnemu traktowaniu zwierząt.

(...)

Nie tylko farmy szynszyli czy norek można pokazać jako miejsce potwornej męczarni zwierząt. A jak męczą się kurczaki, stłoczone na fermach tak, że aż im pióra przestają rosnąć!

(...)

Jesteśmy potworna rasą i jeśli raz przyjmiemy sposób myślenia ekowariatów, to powinniśmy, nie poprzestając na działaniach połowicznych, zlikwidować całe rolnictwo, a przede wszystkim - gatunek ludzki, największe zagrożenie dla ekosystemu.

(...)

To reguła i najważniejsza cecha podobnych wzmożeń i szantaży moralnych, że wpuszczają nas one na mętne wody całkowitego relatywizmu i tym samym oddają pod władzę widzimisię jakichś samozwańczych autorytetów.

(...)

Rozkosznisie broniący szynszyli i norek podobnie: przedsiębiorcy żyjący z hodowli futerkowców mogą żyć przecież z czegoś innego.

(...)

Chyba, że ludzie normalni i zdroworozsądkowi zdołają ich powstrzymać, w co nadal wierzę.

Cały tekst "Stop wariatom futerkowym" do przeczytania na fakty.interia.pl

Czytany 1454 razy

Artykuły powiązane

  • Demokracja zbydlęcona Demokracja zbydlęcona

    Przykro to pisać, gdy się całe życie było republikaninem, ale demokracja, jaką znamy, kończy się.

  • Zadyszka rewolucji Zadyszka rewolucji

    No niby wszystko idzie doskonale. Na każdym polu. Gospodarka ma się świetnie, ratingi szybują, ministerstwo finansów deklaruje ogromny wzrost ściągalności podatków. Co pozostało z jeremiad, że PiS w ciągu roku doprowadzi kraj do bankructwa, upadku i krachu finansowego?

  • Farsa na rykowisku Farsa na rykowisku

    Wojnę łatwo zacząć, trudno skończyć, wiedzą mądrzy ludzie. Ani marszałek Kuchciński, który sprowokował sejmowy kryzys, ani liderzy PO i Nowoczesnej, którzy go wywołali, do mądrych się nie zaliczają. Dlatego, kierując się urażoną dumą i odruchami złości, delikatnie mówiąc, zupełnie nieprzemyślanymi, wpakowali nas w sejmową bijatykę o nie wiadomo co, której każdy dzień przynosi Polsce szkody i której zakończenia nie widać końca.

  • W spirali absurdu W spirali absurdu

    Skłamałbym mówiąc, że desperacka akcja PO i Nowoczesnej, którą w poprzednim felietonie nazywałem – w ślad za większością komentatorów – „ciamajdanem” jakoś wstrząsnęła Polską. Polska polityka uległa kompletnemu zablokowaniu, ale większości Polaków jest to głęboko obojętne. W sondażu CBOS ponad 60 proc. ankietowanych stwierdziło, że ich osobista sytuacja w mijającym roku uległa poprawie. W równoległym sondażu, jakie było najważniejsze wydarzenie polityczne ubiegłego roku, prawie połowa zakreśliła opcję – „nie wiem, nie interesuję się polityką”. Wśród pozostałych wygrały natomiast Światowe Dni Młodzieży i wizyta papieża Franciszka (ponad 20 proc.) i program 500+ (10 proc.) Zagrożenia dla demokracji, o których przez cały rok zdzierały gardła najbardziej wpływowe media, rzekome łamanie Konstytucji, Trybunał Konstytucyjny i pomruki Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej za istotne uznało zaledwie parę procent.

  • Czas pelikanów Czas pelikanów

    Nie pamiętam, kto pierwszy nazwał wyborców PO „lemingami”; niektórzy przypisują tę skromną zasługę mnie, inni śp. Seawolfowi, ale może pierwszy był jeszcze ktoś inny. Szło o liczną grupę wyborców aspirujących do wielkomiejskiego dobrobytu i prestiżu, przeważnie kończących studia lub różne kursy i zaczynających pracę w korporacjach, których oczekiwania zupełnie przegapił w kampanii wyborczej 2007 PiS, a z którymi doskonale skomunikowała się wtedy PO.