piątek, 13 październik 2017 11:41

PiS w szczycie potęgi Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.

(...)

Nie inaczej jest z marketingiem politycznym. Bynajmniej nie polega on, jak się to wydaje naszym politykom, na przynoszeniu do studia telewizyjnego świńskiego łba ani na wymyślaniu grepsów. Polega na dzieleniu ogółu, do którego się odwołujemy, na grupy docelowe, o znajdowaniu sposobu, w który dotrzeć można do jak największej liczby z tych grup i to tak, żeby innych sobie nie zrazić. 

(...)

W "ćwierćwieczu wolności", które tak bardzo się podobało wysadzonym z siodła przez PiS "elitom", w wielu dziedzinach na najwyższych, decyzyjnych stanowiskach usadowili się kompletni ignoranci - jeśli system III RP na samym szczycie umieścił ostatecznie tak wybitne jednostki jak Bronisław Komorowski i Ewa Kopacz, to co musiało się dziać poniżej? 

(...)

I choćby codziennie stu Wałęsów codziennie pękało ze złości, wołając o miliony na ulicach i o sankcje, stu Timmermansów płodziło po sto gniewnych rezolucji, a sto KOD-ów zdzierało gardła na pikietach, marzenie o tym, "żeby znowu było tak jak było" się nie ziści. Może być oczywiście równie źle, ale tak jak było - nie.

(...)

Komunikacja polityka z wyborcą to nie czary-mary, sztuczki i ocieplanie wizerunku na przykład przez fotografowanie się z fajnymi laskami w tle, tylko umiejętność zrozumienia przez polityka, czego chcą wyborcy i umiejętność wyjaśnienia im, czego chce polityk. 

(...)

Dziś już klasycznym przykładem służyć może upadek PiS w roku 2007.

(...)

PiS nie mógł się potem nadziwić, że miał takie sukcesy gospodarcze, a przegrał. Ale sam sobie był winien, skoro zamiast się tymi sukcesami chwalić, bredził o "mordzie ty mojej". Widać jednak wyraźnie, że ktoś tam doświadczenie z popełnionego błędu wyciągnął, i dziś każdy podskakujący wskaźnik, rating, prognoza czy dane o ściągalności podatków są przez rządzącą partię bardzo nagłaśnianie.

Nie umiały natomiast wyciągnąć żadnych wniosków PO i jej "nowoczesny" klon. Dlatego właśnie czeka je nieuchronna "eseldyzacja". Formuła "opozycji totalnej" jest katastrofalna, liderzy beznadziejni, kandydaci do następstwa jeszcze mniej porywający, a kolejne pomysły sprawiają wrażenie suflowanych z Nowogrodzkiej. 

(...)

Ciekawiej jest obserwować PiS, który właśnie wszedł w fazę "władzy raz zdobytej nie stracimy nigdy". Co prawda, do wyników PO z czasów jej świetności mu daleko, ale już 40 proc. poparcia wystarcza, by uznać, że nie ma z kim przegrać i że można zająć się "wrogiem wewnętrznym", walką nie tyle o reformy, bo PiS okazuje się niezdolny do napisania reformujących państwo ustaw, albo zwyczajnie nie chce innych zmian niż personalne, co o to, która z frakcji na tych reformach zyska, i kto będzie następcą po Komendancie.

Ciekawe, na czym to polega, że u władzy traci się słuch i węch Click to Tweet

Może rządzących nieuchronnie obkleja lepka masa lizusostwa i klakierstwa, może działa mechanizm "po co babcię denerwować", a może w politykach, gdy rządzą, nieuchronnie wzbiera pycha? W każdym razie PiS wydaje się iść drogą poprzedników. Reforma sądów zmieniona w czystkę sądów, zapowiadane dłubanie przy ordynacji wyborczej, awantura z "dekoncentracją" mediów... To nie są "topics". To nie porywa, przeciwnie, zaczyna się rozmijać z nastrojami ogółu, który wcale nie marzy o permanentnej rewolucji i stałym zaostrzaniu wojny polsko-polskiej, tylko o spokoju, bezpieczeństwie i pożywaniu dostatków. Ale PiS wydaje się przekonany, że jak się dało ludziom 500+, da jeszcze coś więcej, może emerytury, może mieszkania, i będzie nieustająco grillować przekręty poprzedników, to poza tym nic więcej nie trzeba.

(...)

Niezrównany w tworzeniu bon-motów Ryszard Petru powiedział kiedyś, że "imperia upadają w szczycie potęgi" i jak zwykle go wyśmiano, a wbrew pozorom, nie był daleki do prawdy.

Tylko z jedną poprawką: imperia w szczycie potęgi nie upadają, ale wtedy właśnie popełniają kluczowe dla przyszłego upadku błędy, których skutków długo nie zauważają. A kiedy już te skutki zaczyna być widać, jest za późno. 

 

Cały artykuł "PiS w szczycie potęgi" w serwisie Interia.pl

Czytany 1667 razy

Artykuły powiązane

  • Usta Cieśli Usta Cieśli

    Antypisowska propaganda mierzy coraz niżej. Z samym PiS już praktycznie nie wojuje – za wysokie progi. Szuka celów łatwiejszych. 

  • PO, czyli parodia opozycji PO, czyli parodia opozycji

    Ogłaszam tak zwaną „totalną opozycję” Strefą Wolną Od Rozumu.

  • Sekta św. samobójcy i potrząsanie portkami Sekta św. samobójcy i potrząsanie portkami

    Samobójcza śmierć chorego na depresję Piotra Szczęsnego spiętrzyła w antypisowskich mediach falę patosu.

  • Rekonstrukcja z kozą w tle Rekonstrukcja z kozą w tle

    Żart o kozie rabina jest tak stary, że aż wstyd go cytować.

  • Rekonstrukcja? Rekonstrukcja?

    Nachodzi mnie czasem obawa, że z tym ciągłym porównywaniem obecnych rządów PiS do przedwojennej sanacji zaczynam wyglądać równie głupio i przemądrzale jak Adam Michnik ze swoimi demaskacjami, kto mu przypomina Robespierre’a albo Niewiadomskiego. Ale co mam zrobić, kiedy to porównanie najlepiej wyjaśnia istotę słabości?