• Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria.  Czytaj więcej...
  • Wojna frustratów

    Dziennikarskim półświatkiem wstrząsnęło nieprzedłużenie przez tygodnik "Polityka" umowy o pracę z Rafałem Wosiem - czyli jego, mówiąc prościej, wylanie z pracy.  Czytaj więcej...
  • Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 06 październik 2017 12:18

Nieznośna względność bytu Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(12 głosów)
Nieznośna względność bytu fot. Wikipedia

Nic stałego, naprawdę nic stałego nie ma w polskim życiu politycznym.

Proszę spojrzeć choćby na łatwość, z jaką pisowski hardkor rzucił się do gardła Andrzejowi Dudzie po jego wetach. Click to Tweet

Do przedwczoraj dla pisowców błogosławione było łono, które go wydało.

(...)

Ale wystarczyło, że święty bohater "zdradził" Komendanta, a już jest dla nich tylko Dudą.

Zdrajcą Dudą, Dudą - byłym członkiem Unii Wolności, otaczającym się oficerami WSI i knującym z agentem Putina Kukizem. Słowem, osobnikiem, z którym konszachty hańbią i czynią podejrzanym.

(...)

A przecież "zdrada" Dudy polegała na tym, że nie pozwolił, żeby to właśnie Ziobro wyznaczał teraz sędziów Sądu Najwyższego. Bo Ziobro, choć mówił, że Kaczyński podzielił ludzi, pokajał się i został ponownie przyjęty na łono partii, a nawet obdarowany przez prezesa PiS prawem do wykonania po swojemu uważaniu czystek w sądach - i, o czym mniej się pisze, w korpusie dyplomatycznym.

(...)

Proszę nie sądzić, że tak radykalne przekładanie wajchy z pozycji "święty bohater" w pozycję "zdrajca" i odwrotnie jest cechą tylko pisowców. O, bynajmniej. Czy słyszeli Państwo, by którakolwiek z feministek, epatujących swą "wściekłością", wspomniała o fakcie, że wszelkie próby liberalizacji zakazu aborcji, czego się domagają, zostały w Polsce zdelegalizowane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego?

(...)

Jakoś nigdzie nie czytałem ani nie słyszałem o "obłąkańczej erupcji nienawistnej mizoginii" profesora Zolla - bo dzisiaj to nie "sapiący seksista", tylko wielki autorytet. Wielki, bo wali w Kaczora. Jeszcze większym bohaterem, a nawet świętym, jest Andrzej Rzepliński. Ten sam Rzepliński, którego na rok przed medialną kanonizacją wicenaczelny "Gazety Wyborczej", obecnie szefujący antypisowskiej szczujni zwanej "okopress", wzywał gniewnie do dymisji i nazywał piastowanie przez niego godności przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego niesłychaną hańbą. Bo Rzepliński był wtedy agentem Watykanu - przyjął był albowiem jakiś order od Papieża. Aż chciałoby się, żeby Rzepliński poszedł do PiS i zaczął sławić Kaczyńskiego, bo by mu wtedy ten order znowu przypomniano, jak Dudzie legitymację Unii Wolności.

(...)

A jeśli po dzisiejszym spotkaniu z Prezydentem, na przykład, Komendant ogłosi, że Duda już nie jest Dudą, tylko jest znowu nasz, jak znowu nasz stał się przed wyborami zdrajca Ziobro, to dla pisowskiego pelikana Duda znowu stanie się ukochanym panem prezydentem, a dla peowskiego leminga pogardzanym "Adrianem".

(...)

Żeby to tylko dotyczyło personaliów. Cały cyrk, jaki robią "obrońcy Konstytucji" wokół tego legislacyjnego bubla, jest godny pióra Mrożka albo nawet Witkaca. Przecież kto, u cholery, odpowiada za to, że Polską rządzi nie premier, nie prezydent, nie Trybunał, tylko zwykły poseł? Tyle te konstytucje czytaliście na głos, a nie zauważyliście? Tak, władza Jarosława Kaczyńskiego wynika właśnie z niej - a konkretnie z faktu, że jest ta konstytucja bublem.

(...)

Dlatego oczywiście cały wrzask o Trybunał Konstytucyjny i kolejne, zapowiadane zmiany, jest tylko wrzaskiem i nic z niego nie wyniknie - a antypisowscy eksperci muszą brnąć w jakieś kuriozalne interpretacje, z których wynika, że PiS może i nie łamie litery prawa, ale łamie jego "ducha". Zresztą, w tak żałosnym życiu politycznym jak nasze nawet łamanie ducha już nie dziwi.

Cały tekst "Nieznośna względność bytu" do przeczytania na fakty.interia.pl

Czytany 12970 razy

Artykuły powiązane

  • Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria. 

  • Klucz do Schetyny Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza.

  • Symetrystę goń, goń, goń Symetrystę goń, goń, goń

    Po trzech latach rządów PiS ich najgorszą stroną nadal pozostaje opozycja. Nic nie zrozumiała, niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała. Dramat, rozpacz, czarna mogiła.

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

  • Przewrót pajacowy Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart.

Więcej w tej kategorii: « Tęczowe hieny PiS w szczycie potęgi »