• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 06 październik 2017 12:18

Nieznośna względność bytu Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(12 głosów)
Nieznośna względność bytu fot. Wikipedia

Nic stałego, naprawdę nic stałego nie ma w polskim życiu politycznym.

Proszę spojrzeć choćby na łatwość, z jaką pisowski hardkor rzucił się do gardła Andrzejowi Dudzie po jego wetach. Click to Tweet

Do przedwczoraj dla pisowców błogosławione było łono, które go wydało.

(...)

Ale wystarczyło, że święty bohater "zdradził" Komendanta, a już jest dla nich tylko Dudą.

Zdrajcą Dudą, Dudą - byłym członkiem Unii Wolności, otaczającym się oficerami WSI i knującym z agentem Putina Kukizem. Słowem, osobnikiem, z którym konszachty hańbią i czynią podejrzanym.

(...)

A przecież "zdrada" Dudy polegała na tym, że nie pozwolił, żeby to właśnie Ziobro wyznaczał teraz sędziów Sądu Najwyższego. Bo Ziobro, choć mówił, że Kaczyński podzielił ludzi, pokajał się i został ponownie przyjęty na łono partii, a nawet obdarowany przez prezesa PiS prawem do wykonania po swojemu uważaniu czystek w sądach - i, o czym mniej się pisze, w korpusie dyplomatycznym.

(...)

Proszę nie sądzić, że tak radykalne przekładanie wajchy z pozycji "święty bohater" w pozycję "zdrajca" i odwrotnie jest cechą tylko pisowców. O, bynajmniej. Czy słyszeli Państwo, by którakolwiek z feministek, epatujących swą "wściekłością", wspomniała o fakcie, że wszelkie próby liberalizacji zakazu aborcji, czego się domagają, zostały w Polsce zdelegalizowane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego?

(...)

Jakoś nigdzie nie czytałem ani nie słyszałem o "obłąkańczej erupcji nienawistnej mizoginii" profesora Zolla - bo dzisiaj to nie "sapiący seksista", tylko wielki autorytet. Wielki, bo wali w Kaczora. Jeszcze większym bohaterem, a nawet świętym, jest Andrzej Rzepliński. Ten sam Rzepliński, którego na rok przed medialną kanonizacją wicenaczelny "Gazety Wyborczej", obecnie szefujący antypisowskiej szczujni zwanej "okopress", wzywał gniewnie do dymisji i nazywał piastowanie przez niego godności przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego niesłychaną hańbą. Bo Rzepliński był wtedy agentem Watykanu - przyjął był albowiem jakiś order od Papieża. Aż chciałoby się, żeby Rzepliński poszedł do PiS i zaczął sławić Kaczyńskiego, bo by mu wtedy ten order znowu przypomniano, jak Dudzie legitymację Unii Wolności.

(...)

A jeśli po dzisiejszym spotkaniu z Prezydentem, na przykład, Komendant ogłosi, że Duda już nie jest Dudą, tylko jest znowu nasz, jak znowu nasz stał się przed wyborami zdrajca Ziobro, to dla pisowskiego pelikana Duda znowu stanie się ukochanym panem prezydentem, a dla peowskiego leminga pogardzanym "Adrianem".

(...)

Żeby to tylko dotyczyło personaliów. Cały cyrk, jaki robią "obrońcy Konstytucji" wokół tego legislacyjnego bubla, jest godny pióra Mrożka albo nawet Witkaca. Przecież kto, u cholery, odpowiada za to, że Polską rządzi nie premier, nie prezydent, nie Trybunał, tylko zwykły poseł? Tyle te konstytucje czytaliście na głos, a nie zauważyliście? Tak, władza Jarosława Kaczyńskiego wynika właśnie z niej - a konkretnie z faktu, że jest ta konstytucja bublem.

(...)

Dlatego oczywiście cały wrzask o Trybunał Konstytucyjny i kolejne, zapowiadane zmiany, jest tylko wrzaskiem i nic z niego nie wyniknie - a antypisowscy eksperci muszą brnąć w jakieś kuriozalne interpretacje, z których wynika, że PiS może i nie łamie litery prawa, ale łamie jego "ducha". Zresztą, w tak żałosnym życiu politycznym jak nasze nawet łamanie ducha już nie dziwi.

Cały tekst "Nieznośna względność bytu" do przeczytania na fakty.interia.pl

Czytany 13108 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.

Więcej w tej kategorii: « Tęczowe hieny PiS w szczycie potęgi »