• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 15 wrzesień 2017 11:00

Kobiety, które nienawidzą PiS Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Kobiety, które nienawidzą PiS freeimages.com

Kilku znajomych, z którymi działałem kiedyś w Unii Polityki Realnej, założyło fundację.

Jednym z pomysłów fundacji jest konferencja, na której, między innymi, poproszono o przedstawienie rządowych planów i wizji przyszłości w konkretnych dziedzinach sześciu konkretnych zajmujących się tymi projektami wiceministrów.

(..)

Takie sprawy nie są oczywiście w Polsce uważane za medialne - u nas zasadniczymi punktami debaty publicznej czyni się rzeczy tak ważkie, że prezes założył śmieszną pelerynkę albo minister napisał "hatakumba" (choć zauważyłem, że słów Ryszarda Petru o "poglamglaniu obywatela tam gdzie potrzebuje" te same, hatakumbowe media jakoś nie podchwyciły).

W pewnym sensie się myliłem, bo konferencja, stała się przedmiotem debaty w internecie. Tyle, że w kontekście najgłupszym z możliwych. Click to Tweet

(...)

Na dodatek - przyznam, że to by mi do głowy nie przyszło - ten męski sabat zwołano na 3 października, co feministki uznały za specjalnie w nie wymierzoną prowokację. Dlaczego? Bo 3 października to ich dzień święty. No, nie pamiętacie? Rocznica "czarnego protestu"! Rocznica wydarzenia zaiste niezwykłego, kiedy to towarzystwu, delikatnie mówiąc, niszowemu, udało się wyprowadzić na ulice dziesiątki tysięcy normalnych kobiet.

(...)

To niby nie moja sprawa, ale w końcu znam wiele kobiet, nie wszystkie mnie nienawidzą (rzekłbym chełpliwie, że wręcz przeciwnie), jestem mężem żonie i ojcem córkom, więc co nieco jednak o nich wiem. Jaka kobieta dobrowolnie oszpeca się okropną fryzurą i makijażem, powyciąganymi łachami, ćwiekami w nosie czy paratruperskimi buciorami?

(...)

Najuprzejmiej formułując odpowiedź: chora. Wydaje mi się, że istotę i przyczyny tej choroby rozkminiłem już dawno - polecam swój tekst "Piotrusia Pańcia strajkuje", łatwy do znalezienia w necie - i w zasadzie nie mam nic do dodania. No, może poza jednym. Oprócz spraw wymienionych we wspomnianym tekście, feminizm to sposób zemsty brzydkich kobiet na tych ładnych.

(...)

Jedną z najgłupszych akcji femizmu, jaką pamiętam, były kampania protestów przeciwko "kulturze gwałtu" - to wtedy, nawiasem mówiąc, objawił się po raz pierwszy Mateusz Kijowski, przebrany w ramach "protestu" w damską kieckę (ale widać było na pierwszy rzut oka, że markową). Był to zgoła podręcznikowy przykład celebryckiego pajacowania, nie wiadomo przeciwko komu i czemu, nie wymagającego niczego poza strzelaniem sobie i "szerowaniem" fotek, ale w swej głupocie niezmożonemu.

(...)

Tyle naprawdę wynika z feminizmu dla kobiet, gdy przychodzi co do czego. To nie jest moja sprawa, to sprawa między kobietami - ale myślę, że te normalnie nie czują się dobrze, kiedy ktoś uzurpuje sobie nazwy w rodzaju "kongresu kobiet" czy "centrum na rzecz kobiet" dla przedsięwzięć w istocie dotyczących tylko tych kobiet, które nienawidzą mężczyzn. Kobiet zresztą też - tych "głupich krów", mówiąc językiem celebrytki, które się w ich protesty włączać nie chcą. A już najbardziej ze wszystkich nienawidzą po prostu PiS. Co widać, słychać i, niestety, czuć.

Cały tekst "Kobiety, które nienawidzą PiS" na fakty.interia.pl

Czytany 3050 razy

Artykuły powiązane

  • Nie płaczę po Gersdorf Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków.

  • Cywilizacja onanistów Cywilizacja onanistów

    Ilekroć lewica wyprawia się na poszukiwanie swojej tożsamości, tylekroć okazuje się, że ta tożsamość sprowadza się tylko do jednego: na złość Kościołowi. Kościół uważa aborcję za zło, więc lewica uważa ją za dobrą.

  • Wielkie rzeźbienie w... Wielkie rzeźbienie w...

    Miły czytelnik niech sobie wyobrazi, tak gwoli kształcącej umysł rozrywki, jakie to by były jaja po wszystkich tefałenach, niusłikach, onetach i pudelkach, gdyby tak spalił się plastikowy sraczyk na budowie gdzieś w okolicach warszawskiego Żoliborza, i ktokolwiek, kogo można nazwać „pisowcem”, choćby anonimowy internetowy troll, powiązał ów „pożar” z celowym podpaleniem, a domniemane celowe podpalenie z bezpieczeństwem Prezesa PiS?

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?