• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 15 wrzesień 2017 11:00

Kobiety, które nienawidzą PiS Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Kobiety, które nienawidzą PiS freeimages.com

Kilku znajomych, z którymi działałem kiedyś w Unii Polityki Realnej, założyło fundację.

Jednym z pomysłów fundacji jest konferencja, na której, między innymi, poproszono o przedstawienie rządowych planów i wizji przyszłości w konkretnych dziedzinach sześciu konkretnych zajmujących się tymi projektami wiceministrów.

(..)

Takie sprawy nie są oczywiście w Polsce uważane za medialne - u nas zasadniczymi punktami debaty publicznej czyni się rzeczy tak ważkie, że prezes założył śmieszną pelerynkę albo minister napisał "hatakumba" (choć zauważyłem, że słów Ryszarda Petru o "poglamglaniu obywatela tam gdzie potrzebuje" te same, hatakumbowe media jakoś nie podchwyciły).

W pewnym sensie się myliłem, bo konferencja, stała się przedmiotem debaty w internecie. Tyle, że w kontekście najgłupszym z możliwych. Click to Tweet

(...)

Na dodatek - przyznam, że to by mi do głowy nie przyszło - ten męski sabat zwołano na 3 października, co feministki uznały za specjalnie w nie wymierzoną prowokację. Dlaczego? Bo 3 października to ich dzień święty. No, nie pamiętacie? Rocznica "czarnego protestu"! Rocznica wydarzenia zaiste niezwykłego, kiedy to towarzystwu, delikatnie mówiąc, niszowemu, udało się wyprowadzić na ulice dziesiątki tysięcy normalnych kobiet.

(...)

To niby nie moja sprawa, ale w końcu znam wiele kobiet, nie wszystkie mnie nienawidzą (rzekłbym chełpliwie, że wręcz przeciwnie), jestem mężem żonie i ojcem córkom, więc co nieco jednak o nich wiem. Jaka kobieta dobrowolnie oszpeca się okropną fryzurą i makijażem, powyciąganymi łachami, ćwiekami w nosie czy paratruperskimi buciorami?

(...)

Najuprzejmiej formułując odpowiedź: chora. Wydaje mi się, że istotę i przyczyny tej choroby rozkminiłem już dawno - polecam swój tekst "Piotrusia Pańcia strajkuje", łatwy do znalezienia w necie - i w zasadzie nie mam nic do dodania. No, może poza jednym. Oprócz spraw wymienionych we wspomnianym tekście, feminizm to sposób zemsty brzydkich kobiet na tych ładnych.

(...)

Jedną z najgłupszych akcji femizmu, jaką pamiętam, były kampania protestów przeciwko "kulturze gwałtu" - to wtedy, nawiasem mówiąc, objawił się po raz pierwszy Mateusz Kijowski, przebrany w ramach "protestu" w damską kieckę (ale widać było na pierwszy rzut oka, że markową). Był to zgoła podręcznikowy przykład celebryckiego pajacowania, nie wiadomo przeciwko komu i czemu, nie wymagającego niczego poza strzelaniem sobie i "szerowaniem" fotek, ale w swej głupocie niezmożonemu.

(...)

Tyle naprawdę wynika z feminizmu dla kobiet, gdy przychodzi co do czego. To nie jest moja sprawa, to sprawa między kobietami - ale myślę, że te normalnie nie czują się dobrze, kiedy ktoś uzurpuje sobie nazwy w rodzaju "kongresu kobiet" czy "centrum na rzecz kobiet" dla przedsięwzięć w istocie dotyczących tylko tych kobiet, które nienawidzą mężczyzn. Kobiet zresztą też - tych "głupich krów", mówiąc językiem celebrytki, które się w ich protesty włączać nie chcą. A już najbardziej ze wszystkich nienawidzą po prostu PiS. Co widać, słychać i, niestety, czuć.

Cały tekst "Kobiety, które nienawidzą PiS" na fakty.interia.pl

Czytany 3253 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.