piątek, 01 wrzesień 2017 12:17

Nigdy więcej września Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(12 głosów)
Nigdy więcej września fot. Wikipedia

Dnia pierwszego września, pozwólcie, mili Państwo, że daruję sobie komentowanie bieżącej nawalanki między pisem a antypisem i tłumaczenie, że wbrew przekonaniu części mediów istnieje jeszcze życie poza nimi.

(...)

Trzy lata temu - nie ma felietonu bez szczypty autoreklamy - wydałem książkę "Jakie Piękne Samobójstwo", poświęconą rozważaniu fenomenu historycznego rollercoastera, jak sobie Polacy zafundowali w przeciągu niespełna osiemdziesięciu lat na przełomie wieków XIX i XX.

Najpierw szaleńcze, bezsensowne powstanie, klęska kładąca ostatecznie kres marzeniom o wskrzeszeniu dawnej Rzeczypospolitej Wielu Narodów, w przedrozbiorowych granicach i o przedrozbiorowym znaczeniu - a po klęsce głęboka depresja i narodowa apatia.

(...)

Naród już skazany na wymarcie dostaje od historii jeszcze jedną szansę i wykorzystuje ją w stu procentach. Polacy wykazują się polityczną mądrością, zdolnością samoorganizacji, instynktem państwowym i rozsądkiem (tak - wszystkim tym, o co w ogóle siebie dziś nie podejrzewamy!) i zostają za to nagrodzeni niepodległym państwem.

(...)

A potem coś jeszcze bardziej zdumiewającego - Polacy nagle głupieją, okazują się niezdolni do zbudowania silnej gospodarki i dobrobytu, wyłonienia skutecznych politycznych i społecznych elit, Polska od momentu zamachu majowego osuwa się stopniowo ku rządom faszystowskim (w ścisłym sensie, czyli wedle wzorca Mussoliniego, nie Hitlera), popadając w stan bliski wojnie domowej. A przy tym wszystkie strony owej wojny zgodne są w jednym - w megalomańskim przekonaniu, że jesteśmy wielką potęgą i najwyższy czas sięgnąć po należną nam mocarstwowość i potęgę kolonialną (wojna szła tylko o to, kto ku owej mocarstwowości umie lepiej poprowadzić). Aż w końcu wchodzimy w kataklizm wojny światowej w najgłupszy możliwy sposób: w interesie niepewnych zachodnich sojuszników ściągamy na siebie pierwszą furię Hitlera, w interesie niepewnych zachodnich sojuszników powstrzymujemy się od wyartykułowania najprostszej prawdy, że padliśmy ofiarą dwóch, a nie jednego agresora, do samego końca formalnie uwiarygadniając zabójczą dla Polski fikcję, że ZSRR tylko do Polski "wkroczyło celem ochrony ludności", w interesie sojuszników zamiast podpisać jak podbite przez Niemcy kraje zachodnie kapitulację eskalujemy opór i mnożymy do maksimum ofiary, wmawiając sobie, że to "kapitał krwi", który zostanie uwzględniony i zwrócony nam przez sojuszników podczas pokojowych rokowań - aż w końcu, kiedy ostatecznie sojusznicy, kierując się swoimi realistycznie pojmowanymi interesami, kopniakiem w zadek przesuną nas w Teheranie, Jałcie i Poczdamie z obozu zwycięskiego do przegranego (bo nie ma żadnej różnicy w traktatowym potraktowaniu Polski i pozostałych państw regionu, które w wojnie uczestniczyły po stronie Hitlera) dochodzimy do krawędzi biologicznej zagłady, i właściwie tracimy jako naród historyczną ciągłość tradycji i istnienia, którą dopiero dziś próbujemy rozpaczliwie odzyskać.

(...)

Owszem, książka sprzedała się świetnie, ale recenzentów wydawało się interesować tylko jedno, skrajnie idiotyczne pytanie: czy aby autor nie napisał tam, że trzeba było w 1939 roku poddać się Hitlerowi?! No bo jak tak napisał, to już wszystko wiadomo. A jak nie napisał, to i tak zawsze możemy napisać, że napisał, i że już wszystko wiadomo.

Tymczasem pytanie "czy powinniśmy zawrzeć sojusz z Hitlerem" jest nie tylko celowym upraszczaniem sobie polemiki do granic intelektualnego prostactwa, ale przede wszystkim - dowodem historycznej ignorancji. Bo jeśli mamy się jakoś odnosić do rzeczywistości, to pytanie musi brzmieć nieco inaczej: "czy skoro byliśmy w sojuszu z Hitlerem, należało ten sojusz w kwietniu 1939 roku zrywać?"

(...)

Jeszcze w marcu 1939 Polska była jedynym obok Włoch i Japonii państwem (!) które oficjalnie uznało rozbiór Czechosłowacji - a w kwietniu nagle Beck zawarł antyniemiecki sojusz z Wielką Brytanią, na wieść o którym Hitler, wedle naocznych świadków, wściekł się tak, że gryzł dywan, przysięgając, że zmiecie Polskę i Polaków z powierzchni ziemi. Co mu się w dużym stopniu udało.


(...)

Długo by o tym mówić - u podstaw naszej zagłady w 1939 legły trzy zasady ówczesnej polityki. Click to Tweet Po pierwsze, urojenie mocarstwowe, wspomniane już przekonanie, że siłą naszego bojowego ducha i geniuszem Wodza możemy roznieść Niemców nawet bez pomocy sojuszników.

(...)

Po drugie - prymat polityki wewnętrznej nad zewnętrzną. 

(...)

Po trzecie wreszcie, a może to właśnie po pierwsze, podstawą wszystkiego było przekonanie, że nie ma Sowietów. 

(...)

Takich błędów nie popełnia się bezkarnie. A skoro się je popełniło i zapłaciło straszliwą cenę, pokolenia przyszłe powinny je przepracować, zrozumieć, rozliczyć.

Nic podobnego przez powojenne półwiecze nastąpić nie mogło, nawet na emigracji, z przyczyn oczywistych - ale i w ostatnim ćwierćwieczu do myślenia na ten temat chętnych nie widać zbyt wielu. Bajki są przecież dużo piękniejsze.b A jak się sobie samemu tych bajek naopowiada i się samemu ich nasłucha, to się znowu uprawia politykę opartą na chciejstwie, przekonaniu o tym, że wygrać musi to co słuszne, i że z tego, co nam się należy, nie oddamy ani guzika. I mieć gdzieś przestrogi wołającego przed laty i do dziś na puszczy Dmowskiego, że w polityce nie istnieją w ogóle pojęcia słuszności i jej braku, a tylko siła i brak siły, interesy, "co nam możesz zrobić?" i "co nam możesz dać?". I że "zgubny jest ten nasz nawyk by rozumieć politykę li tylko jako głośne deklarowanie, czego chcemy, i równie głośne protestowanie przeciwko temu, czego nie chcemy". Nie zauważacie Państwo, jak bardzo wciąż tkwimy w tym samym, przedwrześniowym myśleniu? To błąd. Czas najwyższy!


Cały tekst "Nigdy więcej września" na fakty.interia.pl

 

Czytany 8999 razy

Artykuły powiązane

  • Europa której się nie chcę Europa której się nie chcę

    Nie mogę sobie przypomnieć, w którym z zachodnich miast sobie to uświadomiłem po raz pierwszy.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?

  • Świat ustawia nas na pozycji sojuszników Hitlera Świat ustawia nas na pozycji sojuszników Hitlera

    Zdroworozsądkowe stwierdzenie, że przyjęcie przez Becka w kwietniu 1939 roku „gwarancji” brytyjskich było jednym z największych i najtragiczniejszych w skutkach błędów, jakie popełniono w historii, spotyka się z zawziętym wyparciem.

  • Najgorszy sort opozycji Najgorszy sort opozycji

    Przedwczoraj, zupełnym przypadkiem, dowiedziałem się, że mieliśmy w Polsce cud. Powiedział mi o tym pewien analityk rynku paliw.

  • Bruksela, czyli zmiana narracji Bruksela, czyli zmiana narracji

    Porównywanie "opozycji totalnej" z Konfederacja Targowicką uważałem jeszcze parę miesięcy temu za retoryczną, czy wręcz propagandową przesadę obozu władzy. Teraz już nie. Albo, inaczej powiem – jeśli na początku była to przesada, to dziś już nie. Podobieństwo osiemnastowiecznych "patriotów", którzy w obronie przed konstytucyjnym zamachem 3 maja zwrócili się do mocarstw – gwarantów "praw kardynalnych" o objęcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów "procedurą kontroli praworządności" do obecnej "opozycji totalnej", opozycji już nie tylko wobec rządu, ale wobec państwa, któremu odmawia ono prawa do reprezentowania obywateli i nazywa "państwem PiS" naprawdę staje się coraz bardziej oczywiste.