piątek, 25 sierpień 2017 12:47

Europa której się nie chcę Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(15 głosów)
Europa której się nie chcę fot. pexels.com

Nie mogę sobie przypomnieć, w którym z zachodnich miast sobie to uświadomiłem po raz pierwszy.

Może Paryż, może Londyn, a może nie żadna ze stolic, tylko jeden z mniejszych ośrodków? W każdym razie w którymś z nich, wracając tam ładnych parę, a może nawet paręnaście lat po pierwszym pobycie, uświadomiłem sobie, co się zmieniło.

(...)

Zachodnie miasta zaczynają wyglądać tak, jak za czasów mojego dzieciństwa i młodości wyglądały miasta w PRL. Są oczywiście bogatsze. W porównaniu ze stanem sprzed kilkunastu lat są jednak o wiele brudniejsze, o wiele bardziej zaniedbane. W różnym stopniu w różnych miejscach, ale ogólna tendencja wszędzie jest taka sama.

(...)

Kilkanaście lat temu mogły tak wyglądać Kielce, Szydłowiec czy nawet mniej reprezentacyjne dzielnice Warszawy.

Jeden z dziennikarzy odwiedzających wtedy Polskę dziwił się, że w naszym kraju idzie się brudną ulicą, wchodzi przez brudną bramę na zaśmiecone podwórko, wspina niesprzątaną, zdewastowaną klatką schodową, po schodach oczywiście, bo winna zawsze popsuta - a potem nagle wchodzi się do zadbanego, przytulnego i czystego mieszkania. 

(...)

Ktoś powie - drobiazg. Moim skromnym zdaniem nie. W jakichś wspomnieniach, w których centralną rolę grał szpital (bodaj czy nie było to "Na marginesie życia" Grzesiuka, ale nie mam akurat pod ręką swojej biblioteki) występował lekarz, profesor, który dostawał furii, jeśli widział, że któryś z pacjentów jest nieogolony czy nawet tylko niepodopinany. Dosłownie terroryzował pod tym kątem podopiecznych, zwłaszcza, jeśli chodziło o codzienne golenie się i zadbane fryzury. Jeśli pacjentowi nie chce się codziennie o siebie zadbać, jeśli się, mówiąc potocznie, "zapuszcza", twierdził ów lekarz, to od tego się właśnie zaczyna jego umieranie.

(...)

Za komuny żartowało się - wskoczyć za ladę Peweksu (taki sklep, w którym było to wszystko, czego w socjalizmie nie było, tylko za dolary) i poprosić o azyl. Bo naprawdę, jedynie za tą ladą świat był kolorowy świat, jak w bajce Disneya; markowe papierosy, alkohole czy kosmetyki w kolorowych opakowaniach wydawały się cząstką dalekiego i nieosiągalnego raju. A dzisiaj wracając do siebie oddycham z ulgą - jak tu u nas pięknie! I jak bezpiecznie!

Wszystko się odwróciło - dziwne doświadczenie dla kogoś, kogo młodzieńcze opowiadania sprzed trzydziestu lat pełne były obszczanych bram, obłażących tynków i stert śmieci, straszących przez całe "dzieciństwo sielskie, anielskie". Click to Tweet

(...)

Świadomego buntu nie ma, ale rodzi się podświadomy, pozakorowy odruch, za moich młodych lat zwany "tumiwisizmem". Można go nazwać najniższą formą oporu. A niech się walą, jak są tacy mądrzy, to... co mnie to wszystko. "Nam znośnie, nam znośnie", jak to śpiewał Kaczmarski w balladzie o Władymirze Wysockim, a z całą resztą niech mnie całują w de.

Odwiedzajcie Europę, póki jest co odwiedzać, bo nic nie wskazuje, żeby miała jeszcze wypięknieć, żeby jej mieszkańcom się zachciało i nabrali energii. Mogę się oczywiście mylić. Ale nie sądzę. 

Cały tekst


Czytany 20070 razy

Artykuły powiązane

  • Dyspensa Macrona Dyspensa Macrona

    W polityce najbardziej lubię ten moment, gdy po krótszej lub dłuższej grze wstępnej politycy, nawycierawszy sobie gęby szczytnymi frazesami o imponderabiliach, wartościach moralnych i słuszności, odkładają je na bok i wreszcie mówią jasno, o co konkretnie chodzi.

  • Nigdy więcej września Nigdy więcej września

    Dnia pierwszego września, pozwólcie, mili Państwo, że daruję sobie komentowanie bieżącej nawalanki między pisem a antypisem i tłumaczenie, że wbrew przekonaniu części mediów istnieje jeszcze życie poza nimi.

  • Monsieur Mniejsze Zło Monsieur Mniejsze Zło

    (...)  Francja jest przeżarta lewicą w dużo większym stopniu niż wspomniane kraje, i jej postępactwo jest jeszcze bardziej niż gdzie indziej sfanatyzowane.

  • Najgorszy sort opozycji Najgorszy sort opozycji

    Przedwczoraj, zupełnym przypadkiem, dowiedziałem się, że mieliśmy w Polsce cud. Powiedział mi o tym pewien analityk rynku paliw.

  • Merde, czyli Frexit faktyczny Merde, czyli Frexit faktyczny

    Wiadomość, że domniemany przyszły prezydent Francji zaatakował Polskę, wzbudziła żywiołową radość sympatyków "totalnej opozycji", porównywalną z entuzjazmem, z jakim przyjęła ona przegłosowanie polskiego rządu w Radzie Europejskiej.