• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 11 sierpień 2017 12:34

Po prostu żyć, Marcinie Mellerze Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(12 głosów)

Po próbie reformy sądów, kampanii, jaką przeprowadziła przeciwko niej „totalna opozycja”, masowych protestach ulicznych i prezydenckich wetach sondaże pokazują znaczący spadek poparcia dla PO i Nowoczesnej, przy jednoczesnym wzroście notowań PiS i Kukiza.

Mnie to osobiście nie dziwi, dokładnie taki efekt zapowiadałem, ale ludzie wytresowani w antypisowskiej histerii zaczęli chodzić po ścianach.

(...)

Jeśli ktoś uważa, że z tym "chodzeniem po ścianach" przesadzam, to niech przeczyta sobie fejsbukowe popisy Jacka Poniedziałka. Ale, uprzedzam - tego nie da się "odzobaczyć". Jeśli ktoś nie ma ochoty na aż taki hardkor, a mimo wszystko pozostaje zainteresowany, polecam natomiast wpis Marcina Mellera, zastanawiającego się "jak mamy żyć po pisowskiej apokalipsie".

Przyznam, że w pierwszej chwili zareagowałem na ten wpis irytacją: Meller, który dotąd wykazywał rzadkie w jego obozie oznaki zdrowego rozsądku, najwyraźniej w końcu poddał mu się i też zgłupiał do reszty. Nawet coś w tym duchu napisałem w społecznościówkach. Potem uznałem, że złoszczę się bez sensu.

Trzeba raczej Mellera docenić, że mimo obracania się w takim towarzystwie wciąż stara się myśleć.

(...)

Człowiek obserwujący rzeczywistość widzi to tak: mieliśmy przez 25 lat coś na kształt bananowej republiki, owszem, poziom życia bardzo się podniósł, ale państwo popadało w coraz gorsze patologie, coraz bardziej było "ch..., d... i kamieni kupa", jak to ujął klasyk, elity coraz bardziej oderwane od społeczeństwa, nadęte i pełne pogardy, u władzy coraz gorsze nieloty, aż po poziom Kopacz i Komorowskiego, a cwaniacy i złodzieje coraz bezczelniejsi.

(...)

Ale w matriksie, w jakim żyje Marcin Meller i pewnie wszyscy jego znajomi te fakty nie istnieją, jest natomiast mitologia walki Dobra i Zła. Zło to "PiS, Kukiz i faszyści" (faszyści - ?), a dobro to siły obalonego porządku, które bronią Wolności i Demokracji. Pod hasłem - "żeby znowu było tak, jak było". Wszystko to, co kiedyś było dobre albo czego nie było, teraz stało się "pisowską apokalipsą". To nic, że za PiS nikomu ABW-era nie wjechała do domu o szóstej rano za internetowe żarty, jak "antykomorowi", że żaden "Staruch" ani Dobrowolski nie siedzi w "areszcie wydobywczym" pod lipnymi i stale zmienianymi zarzutami, bo prokuratura i sąd chcą się przypodobać premierowi, oczekującemu pokazowego procesu "kiboli", że rząd z aprobatą zblatowanego prezesa Trybunału Konstytucyjnego nie kradnie bezczelnie miliardów z OFE, nawet przeciwnie, po raz pierwszy od 25 lat maszynę państwowej redystrybucji zabierającą biednym i dodającą bogatym przestawił na działanie odwrotnie.

(...)

A tak konkretnie? Tak konkretnie, no to przecież pani Holland, i Olbrychski, i Ostaszewska, i Cielecka, i Wałęsa, i tylu innych szaleje, że jest jak na Białorusi, jak w stanie wojennym, jak za Stalina, no to jak tak mówią, to jak można wątpić, że "to co się dzieje" to czyste zło!

Trudno się dziwić, że dla zamkniętych w matriksie fakt, że owo czyste zło cieszy się trwałym i rosnącym poparciem jest czymś przekraczającym granice pojmowania. I że reakcją na to są bluzgi, histeria, targowickie błagania o interwencje zagraniczną - nade wszystko zaś onanistyczne rojenia, że jeszcze ich wszystkich powsadzamy do więzień, wszystkich ich rozliczymy, powyrzucamy z pracy z wilczymi biletami, będą skakać z okien, ukrywać się, uciekać, posłom PiS będziemy wlepiać po pięć lat za to jak głosowali, prezenterki z TVP Info ogolimy na łyso, a Krzysztofa Ziemca wytarzamy w smole i pierzu.

Im bardziej się z tymi rojeniami stronnicy "totalnej opozycji" obnoszą, im głośniej wrzeszczą i tupią, tym bardziej przekonują Polaków, że jaki PiS jest, taki jest, ale tamtym podnieconym kretynom nie wolno pozwolić powrócić do władzy nigdy.

A jaki jest PiS? To i owo mu wyszło, to i owo, z przeproszeniem, spieprzył. Normalka. Coraz bardziej rozczarowuje, bo wbrew zapowiedziom robi to samo, co poprzednicy - na przykład ten legislacyjny "blitzkrieg", mający upartyjnić sądy, przypominał wypisz-wymaluj skok Tuska na OFE. Ale teraz przynajmniej jest prezydent, który partyjniakom skok udaremnił.  (...)

W każdym razie: wystarczy wyłączyć TVN i się rozejrzeć, żeby zobaczyć, że żadnej apokalipsy nie ma Click to Tweet

Jest, jak zwykle, mniejsze zło. Kiedyś tam, być może już w najbliższych wyborach, ludzie skalkulują, że już im się ten PiS nie opłaca i wtedy PiS wybory przegra. Ale PO ze swoimi mniej lub bardziej nowoczesnymi przystawkami ich nie wygra. Nie chce mi się robić wykładów, jak to działa, powiem krótko: nikt nie porzuca drugiej żony, żeby wrócić do poprzedniej. Porzuca, jeśli mu się nadarzy i bardziej spodoba kolejna. Właśnie dlatego w dojrzałych demokracjach partia, która przegrała, zmienia liderów, program i stara się przekonać wyborców, że zrozumiała i naprawiła swe błędy. 

(...)

Tak, Marcinie. Będziecie musieli żyć ze świadomością, że stanowicie mniejszość i że jedyną drogą by to zmienić, jest ludzi do swoich racji przekonywać.

Nie zapanujecie już nad nimi straszeniem apokalipsami, państwem wyznaniowym, średniowieczem i Putinem, nie macie już w ręku ogłuszającej propagandy, a i nabożna cześć dla każdego warknięcia zachodniej prasy czy jakiegoś eurokraty skończyła się i nie wróci. A te czterdzieści procent, które widzisz jako ciemną, odczłowieczoną i nie dającą się pojąć masę, nie wymrze, nie wyskoczy przez okna ani nie da się "dorżnąć". 

(...) wnoszę, że mimo długotrwałego pobytu na łamach "Newsweeka" nie zaraziłeś się lisią wścieklizna, a w każdym razie nie przeżarła Cię jeszcze do końca. Życzę ozdrowienia. Gdybyś miał ochotę pogadać, to czekam z wyciągniętą prawicą.

Cały tekst

 

Czytany 21933 razy

Artykuły powiązane

  • Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria. 

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

     

  • Aborcja i naziole Aborcja i naziole

    W najnowszym sondażu najgorliwiej chyba nienawidzącego PiS medium, jakim jest TVN, PiS został „wyceniony” na 42 proc., a zsumowane poparcie PO i Nowoczesnej wyniosło dokładnie połowę tego, 21 proc.

  • Czekając na pierwszą bombkę Czekając na pierwszą bombkę

    Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.