• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 21 lipiec 2017 06:01

Pycha PiS Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Jarosław Kaczyński / YT PiS Jarosław Kaczyński / YT PiS Fot. https://www.youtube.com/watch?v=AN9rNLyJH_8

"O rany, nic się nie stało" - była kiedyś sztuka o takim tytule, i to zdanie doskonale pasuje do histerii, jaką rozpętano wokół reformy wymiaru sprawiedliwości.

Najbardziej charakterystyczne jest to, że właściwie żaden z jej heroldów nie umie, ani nawet nie próbuje wyjaśnić, co w tej reformie złego, co "zmienia Polskę w wielki zakład karny" czy "cofa do PRL".

Miotają wielkie słowa i "nisko latające kwantyfikatory", dusze krwawią, serce krwawią, ale żeby cokolwiek konkretnie - to nie. Źle, bo PiS. A jak PiS, to faszyzm. "Ustawa likwidująca Sąd Najwyższy", "zniszczony trójpodział władzy", "zgwałcili konstytucję", no i oczywiście nieśmiertelne "nie ma już demokracji". Szczyty idiotyzmu i hipokryzji - a konkurencja naprawdę jest przecież potężna - osiągnął Grzegorz Schetyna, strasząc, że jak odzyska władzę to wprowadzi taki paragraf, na mocy którego wszystkim posłom i senatorom głosującym dziś za reformą wymiaru sprawiedliwości wlepi po pięć lat.

Wspaniała zapowiedź "demokraty", obrońcy praworządności i "wolnych sądów" - jak się dorwie, to wprowadzi prawo działające wstecz i złamie jedną z najświętszych zasad demokracji, jaką jest immunitet deputowanego w zakresie wykonywania mandatu poselskiego.

Bo można dyskutować o tym, czy immunitet posła dotyczyć powinien np. prowadzenia samochodu po pijanemu albo kradzieży sklepowych, ale żeby wsadzać posłów do więzień za to, jak głosowali - na taki pomysł nie wpadli nawet Mussolini czy sam Hitler!

Brawo, kapitanie Schettino, jeśli nie jesteś tajnym agentem ministra Błaszczaka, to zgłoś się i zażądają dowolnych pieniędzy, na pewno ci da!

(...)

Reforma, ale nie żadna rewolucja - to właśnie nominowanie sędziów kluczowych trybunałów przez gremia polityczne, które ta reforma wprowadza, a nie dotychczasowa zasada paramafijnej kooptacji przez "kastę" od wewnątrz, jest normą w krajach Unii i w ogóle Zachodu, wystarczy zadać sobie trud zapoznania się z faktami i skonfrontowania ich z histerią polityków i mediów "totalnej opozycji".

Jeśli ta zła reforma wejdzie w życie - to i tak będzie w wymiarze sprawiedliwości lepiej, niż dotąd.

A jeśli nie wejdzie?

(...)

Inna sprawa, czy ma równo w głowie ktoś, kto oczekuje, że nakłoni prezydenta do naprawy złego prawa ściągając mu pod pałac chorych z nienawiści frustratów, wyjących "będziesz siedział" i niosących transparent "wetuj, k***o". Moim zdaniem - wie co robi, bo przecież takie weto zrujnowałoby plany "opozycji totalnej" i jest ostatnią rzeczą, na jakiej jej zależy. 

(...)

Wzajemna nienawiść, jak widać choćby po wspomnianym przed chwilą transparencie warszawskich demonstrantów (z lubością eksponowanym w TVN i retwittowanym, m.in. przez byłego rzecznika MSZ i ambasadora Bosackiego) nakręca się świetnie i wielka szkoda, że nie ma już chyba nikogo, kto szczutym przez propagandę Polakom mógłby wylać na głowy wiadro zimnej wody. 

(...)

Krótko przed 20.00 przechodziłem wczoraj przez obrzeża warszawskiej manifestacji, a potem raz jeszcze godzinę później. Zdecydowaną większość jej uczestników stanowili ludzie zupełnie inni, niż przywykliśmy widzieć na marszach KOD albo niż ci, którzy leżeli pod Sejmem i tupali w barierki. Powiedziałbym - "normalsi". I było ich naprawdę dużo. Dużo jak na polskie warunki, oczywiście - ze 30 tysięcy. Oczywiście, choćby było i sto, to i tak daleko do "milionów" o których roją Wałęsa z Frasyniukiem, i o wiele za mało, by obalić ustrój siłą, do czego nawołują media opozycji.

(...)

A gdyby nawet? Sto tysięcy na ulicy to wielki tłum, ale przy urnach - zaledwie ułamek procenta, gdyby udane manifestacje automatycznie przekładały się na głosy, stowarzyszenie "Marsz Niepodległości" byłoby w parlamencie poważną siłą.

(...)

Ale na miejscu liderów PiS poważnie bym się zastanowił. Co sprawiło, że "normalsi" zaczęli "kupować" histeryczną narrację, iż dokonuje się zamach stanu, że zabierają im wolność i trzeba iść, walczyć, skakać i klaskać opozycji, nawet tak żałosnej, jak Schetyna, Petru i Myszka-Agresorka? 

(...)

Moim zdaniem sprawił to przede wszystkim sam PiS. Sądzę, że tym, co skłoniło normalsów do przyjścia na protesty była nie tyle sama ustawa, bo mało kto zna jej szczegóły i chyba też mało kto wierzy w histeryczny poryki opozycji (choć, przyznajmy, wciągnięcie w narrację opozycyjną takich ludzi jak Timmermans czy Tajani dużo opozycji dało) - był to tryb, w jakim PiS ją "przeprocedował".

(...)

Tymczasem PiS wolał użyć - po raz kolejny - kruczka prawnego z "projektem poselskim", przepchać zmiany kolanem, w atmosferze kolejnego stanu wyjątkowego, szermując okrzykami o ubekach i mafiach chroniących patologię i korupcję. Właściwie nie wiadomo, dlaczego, bo, raz jeszcze powtórzę, o społeczną akceptację dla zmian w aparacie sprawiedliwości i tak się nie musiał martwić, a powodów do nagłego pośpiechu nie widać.

Ja sądzę, że PiS tak po prostu ma, lubi ten styl działania w wiecznej walce o wszystko, w wojennej histerii, dający możliwość szantażowania wątpiących ("rozkraczonych", by użyć obrzydliwego, ulubionego określenia pisowskiej internetowej żandarmerii), że muszą wybrać mniejsze zło, i że "na froncie nie zakłada się klubów dyskusyjnych".

(...)

Ale normalnemu człowiekowi nasuwa się wyjaśnienie najprostsze, oczywiste. Skoro przepychają po nocy, nie powalają dyskutować, składać normlanie poprawek - choćby bzdurnych, prawo to prawo - to spiskują, robią jakiś szwindel. No chyba rzeczywiście - zamach! 

(...)

Polacy, bez względu na swe poglądy polityczne, mają w genach podejrzliwość wobec władzy Click to Tweet ... każdej władzy, i bardzo silną potrzebę bycia suwerenem. Nie znoszą, gdy się im prawo do kontrolowania władzy uszczupla. 

(...)

Pycha to pierwszy z Grzechów Głównych. O tym, jak pycha zgubiła poprzedni układ, tak okopany, tak potężny, że wydawało się, tylko zakonnica na pasach i tak dalej, pisałem w tych tu felietonach na bieżąco i wiele z tego weszło do książki, która ma ten grzech w tytule. Obecnie ta sama pycha zaczyna przeżerać PiS. Nie ma z kim przegrać, opozycja to śmieszne żałosne oszołomy, mamy większość, to możemy sobie przegłosować wszystko i na wszystkich... powiedzmy, patrzeć z góry. To jest tak jak z podwyższonym cholesterolem - długo, długo można lekceważyć. Do czasu. 

Cały tekst
Czytany 2954 razy

Artykuły powiązane

  • Prawdziwe wybory Prawdziwe wybory

    Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

Więcej w tej kategorii: « Zadyszka rewolucji Bujanie Polską »