• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 30 czerwiec 2017 13:35

Bolek i inni Wyróżniony

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(14 głosów)
Bolek i inni By MEDEF (Flickr) [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons

"Panie premierze, więcej zdecydowania! Dość takiej zabawy! Władzę trzeba szanować, to są przedstawiciele narodu, nie można pozwolić na opluwanie i bijatykę" - tak wołał swego czasu Lech Wałęsa do premiera Tuska o spacyfikowanie siłą związkowców z "Solidarności", gdy ci zapowiadali, że usiądą politykom na drodze i zablokują im dostęp do Sejmu.

I żeby dodać premierowi odwagi i stanowczości wobec wichrzycieli, zapewniał, że sam gotów wziąć pałę i dać dobry przykład. "Ja bym wyszedł i spałował, na miejscu premiera albo komendanta sam bym wyszedł, żeby jakiś policjant się nie bał spałować przewodniczącego, to ja bym sam go spałował!"

 (...)

Skończyło się okadzanie "mędrca Europy", donosy kapusia "Bolka" pokazano całemu światu wraz z niezbitymi dowodami ich autentyczności, nowe zarządy spółek skarbu państwa, wydojonych przed laty przez tzw. Instytut Wałęsy upomniały się o zwrot wziętych na lipne "programy" grantów - słowem, nie pozostało Wałęsie nic innego, niż rzucić na szalę walki z PiS ostatni atut: swój zad, który właśnie obiecał usadzić najbliższego dziesiątego na trasie przemarszu pisowskiej "miesięcznicy smoleńskiej".

(...)

No, ależ to fotki pójdą w świat, rajcują się na mediach społecznościowych redaktor Grochal z "Newsweeka" z redaktor Wielowieyską z "Wyborczej". Legenda"Solidarności" brutalnie wynoszona przez policję z trasy smoleńskiego pochodu! A te newsy, które już pewnie zdążyły one i ich towarzystwo przygotować -

Wałęsa aresztowany! Represje! Brunatna fala! Aaaach... Click to Tweet

 

(...)

A co będzie, gdy Wałęsa na antymiesięcznicach smoleńskich i manifestacje pod prywatnym mieszkaniem prezesa, jak ta urządzona przez panią Dryjańską i jej wulgarne "dziewuchy", też się już opatrzą? Czytałem niedawno, jak z pełną operacyjną powagą prowadziła SB akcję nękania śp. Haliny Mikołajskiej poprzez... jakby to ująć? Defekowanie jej na wycieraczkę. Szkoda, że nie zachowały się szczegóły tej akcji. Jak dobierano zadaniowanych funkcjonariuszy, względnie współpracowników, czy ich przed akcją specjalnie karmiono, czy zdarzały im się problemy z terminowym i punktowym wykonaniem zrzutu? Na swoje szczęście "totalna opozycja" ma dziś tych fachowców w swoich szeregach, w końcu broni ich prawa do emerytur znacząco wyższych od, jak to ujął profesor Sadurski w "Newseeku", "nieoświeconego plebsu", więc może dopytać o szczegóły know-how.

Może już tak czyni, bo naprawdę, poza narobieniem Jarosławowi Kaczyńskiemu na wycieraczkę nic już jej nie zostało.

(...)

Młodzi ludzie może dziwią się, że tyle teraz nagle tych "legend opozycji". Nie ma nic dziwnego, droga młodzieży, tak się to w fachowej mowie służb nazywa: "legendowanie". Legendowało się konfidenta, agenta lub prowokatora na przykład aresztując go demonstracyjnie i poddając pozorom prześladowań - i tak zalegendowany osobnik zostawał na przykład przynętą, do której ciągnęła naiwna młodzież o gorących sercach, zbuntowani "robole", katolicki ciemnogród i wszelki w ogóle element wywrotowy. 

(...)

Ruch "Solidarności", który tak ważną rolę odegrał w dziejach Polski i świata, w prawie już 40 lat po Sierpniu nie ma wciąż swojej historii. Ma tylko legendy. A historii nie ma właśnie dlatego, że "legendy" skutecznie odstraszyły historyków od zajmowania się tematem.

(...)

To bardzo ciekawa praca, i bardzo gorzka, gdy zaczyna się rozumieć, że krwawej masakry w 1980 uniknęła Polska tylko dzięki temu, że SB zdołała w trzech z czterech ośrodków strajkowych umieścić na czele buntu swoich tajnych współpracowników. Tym jedynym wyjątkiem były Katowice, gdzie miejsce szykowane dla lokalnego odpowiednika Wałęsy, Jurczyka i Sienkiewicza zajął Andrzej Rozpłochowski. 

(...)

Ilekroć o tej wiedzy, dobrze już udokumentowanej i dostępnej, wspominam, zaraz oczywiście pada nieśmiertelny argument trolli - "a co ty wtedy robiłeś, gdy Władek, Lechu czy inny legendarny siedzieli w więzieniu?!". Odpowiadam więc z góry, zgodnie z prawdą - ja wtedy wierzyłem, że to naprawdę nasi bohaterowie i bojownicy o świętą polską sprawę, bo byłem młodym, naiwnym idiotą.

Dzisiaj mi z tego powodu wstyd.  

 

Cały tekst

Czytany 22459 razy

Artykuły powiązane