• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 09 czerwiec 2017 12:25

Brać forsę i w nogi Wyróżniony

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Brać forsę i w nogi Fot.: slon_dot_pics pexels.com

Kolega opowiedział mi o niedawnej brukselskiej konferencji, którą z racji dziennikarskich obowiązków obserwował.

Zaczęła się od wystąpienia George'a Sorosa, więc już było dobrze, a potem przez mównicę przewinął się cały garnitur wpływowych eurokratów, rozwijających jego tezy przy entuzjazmie sali, na której również siedzieli eurokraci, tylko nieco mniej wpływowi. 

(...) W skrócie - oto jest historyczny moment, kiedy integracja europejska musi przekroczyć kolejny, decydujący próg.

Najwyższy czas stworzyć struktury europejskiego państwa, z mocą nadrzędną nad rządami państwowymi. Stany Zjednoczone Europy, by nie rzec - Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

Z silnym rządem centralnym, świadomością historycznej ideologicznej misji, dziejowego posłannictwa postępowej Europy, jakże ważnego szczególnie dziś, gdy Ameryka uległa populizmowi i na własną prośbę wypada z grona państw demokratycznych i cywilizowanych.

(...)

Last but not least: jak się Polsce, Węgrom czy komukolwiek nie podoba, to won!

(...)

Elity zamykają się we własnym kręgu, słuchają tylko samych siebie i wykreowanych przez siebie pochlebców, i im więcej dociera do nich sygnałów, że coś idzie nie tak, tym bardziej nie przyjmują ich do wiadomości, coraz bardziej zaciekle i z coraz większą irytacją obstając przy swoim.

(...)

Eurokracja po prostu odleciała w "rajską dziedzinę ułudy" i zagłębia się w nią coraz bardziej, zrywając ostatnie związki z rzeczywistością.

(...)

Zamiast tłumaczyć sobie rzeczy oczywiste, zadajmy leninowskie pytanie: "Co robić?"

(...)

Potrzebujemy uczestnictwa w europejskim obszarze gospodarczym, to nasze być albo nie być i warunek dojścia do dobrobytu.

Nie potrzebujemy natomiast politycznej kurateli eurokratów ani ideologicznego nadzoru feministek, klimatystów i innego rodzaju szaleńców. Jeśli się na nie w jakiś stopniu godzimy, to nie dlatego, że to dla nas dobre, ale dlatego, że to cena za to, co dla nas dobre. Ideałem byłoby oczywiście osiągnąć status Norwegii i być pełnoprawną częścią europejskiego obiegu gospodarczego, nie należąc do unii w sensie politycznym. 

(...)

Wielu powie zapewne, że potrzebujemy Unii dla funduszy,które nam daje na rozwój. Nie zgadzam się z tym. Fundusze te nie były i nie są, jak wmawia się to frajerom, żadną łaską. Był to interes, w założeniu obopólnie korzystny - ceną,którą za nie zapłaciliśmy, było otwarcie naszych rynków. Łatwo o tym zapomnieć, gdy natrętnie kłuje się nas w oczy tablicami w typie "ten most wybudowano za pieniądze UE" czy "tę karetkę kupiono z funduszu europejskiego", a nie ma niestety tablic "tu wskutek wejścia do UE upadł zakład, który prosperował, dawał zysk państwu i pracę pięciu tysiącom ludzi". 

(...)

Niemniej, ta dyskusja traci sens, bo unijna kasa należy do przeszłości - od dawna wiadomo, że w następnym budżecie już jej nie będzie. 

(...)

Mówiąc brutalnie, tak, jak powinni rozumować politycy godni miana mężów stanu - co Polska z Unii mogła mieć dobrego, to w większości już dostała. Czy nam to rzeczywiście tak bardzo się przydało, czy może zaszkodziło, zostawmy do akademickich rozważań, ważne, że się skończyło. Teraz możemy do tego interesu już tylko dokładać. A partnerzy, z którymi zawarliśmy umowy, nagle zmienili zdanie i usiłują na naswymusić całkowitą zmianę jego warunków. Na takie, które są dla nas zdecydowanie niekorzystne. A ponieważ im odbiło do cna, straszą, że jeśli się nie ugniemy, to nas ze spółki wyrzucą.

(...)

Uważajcie, bo i my mamy czym straszyć. Wasze interesy w Polsce nie są nienaruszalne i też możemy je popsuć. Chcecie nas wyrzucić z politycznych struktur Unii? Kto wie, może to dla nas lepsze, niż tkwić w nich za wszelką cenę. 

(...)

Naprawdę, powtarzam: nie musimy w tym szaleństwie tkwić, jeśli granica opłacalności zostanie przekroczona, a do tego idzie.

Powinniśmy się zupełnie poważnie przygotowywać, żeby w razie czego związki z szalejącą Brukselą rozluźnić. Może nie będzie trzeba tego robić, a może będzie trzeba - lepiej się w każdym razie przygotować. 

Czytaj całość

Czytany 14300 razy

Artykuły powiązane

  • Eurobrednie poobiednie Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

  • Powiedzmy: Polexit Powiedzmy: Polexit

    My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?

  • Cesarstwo Brukselskie straszy Cesarstwo Brukselskie straszy

    To, co dzieje się w Unii Europejskiej wokół tzw. mechanizmu relokacji, przypomina mi tzw. Ludowe Wojsko Polskie z czasów, gdy odsługiwałem tam „zaszczytny obowiązek obrony ludowej ojczyzny” – czyli tuż przed jego upadkiem.