• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 02 czerwiec 2017 13:05

Urbanizacja "opozycji totalnej" Wyróżniony

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(11 głosów)
Urbanizacja "opozycji totalnej" By Maarten Korving (Old man drawing) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Wyznam, że inaczej niż u wielu rówieśników, bohaterem mojego dzieciństwa nie był ani Hans Kloss, ani Janek Kos.

Oczywiście, oglądałem, bo co tam było w tych czasach innego do roboty, i cieszyłem się wraz ze wszystkimi, gdy "jak gonili hitlerowca, to mu opadały spodnie". Ale prawdziwym idolem dla małego Rafałka był Pan Wołodyjowski. Wywijałem drewnianą szabelką, galopowałem po mieszkaniu na odwróconym krześle i, nie ucząc się ich wcale, znałem dialogi z serialu na pamięć.

(...)

 

Dzięki temu jestem dziś może jedynym, który rozumie, co robi "totalna opozycja". (...)

To znaczy: nie mogąc znieść przegranej, wysadza się w powietrze. Chciałaby się oczywiście wysadzić z całą Polską, ale na to jej "prochów nie staje", więc wywala przynajmniej w powietrze takie swe ostatnie fortece, jak Sąd Najwyższy. Wiele wskazuje, że skończy się na jednej baszcie - festiwalu w Opolu. 

(...)

Jedną gębą zapewniając siebie nawzajem, że przyjdą te wymarzone miliony i zmuszą pisowców do skakania z okien, drugą snują już narrację o ciemnocie, która nigdy mądrych ludzi nie zrozumie, tylko słucha populistów, i która zamiast rozumem i przyzwoitością kieruje się zawiścią wobec lepiej urodzonych/wykształconych/zarabiających, w każdym razie - wobec lepszych.

(...)

Trudno wymagać od misiów o bardzo małych rozumkach, żeby pojęły, gdzie jest przyczyna ich klęsk. Nie pojmą zapewne, nawet gdy im ktoś poda na tacy. Ale mimo to, co tam, stać mnie na taki gest - proszę bardzo, powtórzę im to jeszcze raz.   

(...)

Elity III RP wciąż tkwią mentalnie w latach dziewięćdziesiątych, kiedy blichtr rzeczywiście miażdżył potencjalnych konkurentów do rządu dusz. Bo tam u Michnika i Kwaśniewskiego byli nobliści i profesorowie, Europa, kasa, haj lajf, szampan w lufkach, nagrody literackie niemieckich miast i wystrzałowe dziwki w koronczastej bieliźnie. A ówczesna prawica? Kruchta pełna staruszków, łupież na marynarkach, bogoojczyźniane zawodzenie żałobnych pień... Michnik i jego kompania trzymali w rękach wszystkie narzędzia dystrybucji szacunku i używali ich bezlitośnie w interesie własnym i twardo stojących za nimi uprzywilejowanych kast, dojących i łupiących ojczyznę na miliardy. 

(...)

Tylko że autorytety spierniczały i śmieszą jak sklerotyczne odezwy Olbrychskiego i Jandy, narzędzia się stępiły, Europa z wielkiego cyca, z którego pokorne cielęta mogły ssać do woli dobrobyt, zmieniła się w brudne, groźne murzynowo... A zwolennicy z "fajnych" Polaków, "wytworną konfekcją okrytych" europeizujących się i cywilizujących dzięki pracy w korpo i kopiowaniu zachodniego stylu życia, przepoczwarzyli się postarzałych, sfrustrowanych, duszących się z bezsilnej nienawiści kodomitów i UB-wateli z uzębieniem przednim a la Paweł Kasprzak. 

(...)

Nic bardziej żałosnego, niż kiedy dziś próbuje to towarzystwo wywijać słowami nieboszczyka Bartoszewskiego "warto być przyzwoitym". Przyzwoitym? Wy to mówicie? Chciałoby się słowami "Bogusia" Lindy z kultowego i typowego dla tamtych czasów filmu o dobrym ubeku powiedzieć: a co wy k... wiecie o przyzwoitości? 

(...)

Wałęsa, człowiek-fejk, człowiek, który, mówiąc słowami sprzątaczki z filmu Barei "w życiu słowa prawdy nie powiedział", kłamał rano, w południe i wieczorem i wciągnął w te swoje kłamstwa opiniotwórcze elity, plączące się wraz z nim w rytmie - nigdy nic nie podpisałem, podpisałem, ale ich oszukałem, wszystko jest sfałszowane, podpisałem z dobrego serca bo chciałem pomóc ubekowi, który zgubił samochód, motorówką przywieźli mojego sobowtóra... 

(...)

Złodzieje pendrajwów, sędziowie na tel, komornicy-złodzieje, bezkarni dzięki "niezawisłości" i mafijnej solidarności Click to Tweet

Sędzia Rzepliński, który do i tak kosmicznej pensji hodował sobie "ekwiwalent" za rzekomo niewykorzystywane urlopy, drwiąc sobie przy tym z jasno tego zakazujących przepisów. Sędzia Żurek, który z sędziowskiej pensji dorobił się 21 nieruchomości i, załóżmy nawet że w tym bogactwie nie ma nic podejrzanego, podał do sądu swoją rodzoną córkę, żeby mu zwróciła 20 tysi (słownie: dwadzieścia) alimentów, które na nią płacił, gdy była niepełnoletnia? Złodzieje pendrajwów, sędziowie na telefon, komornicy-złodzieje, wszyscy bezkarni dzięki "niezawisłości" i mafijnej solidarności... 

(...)

Obserwując "opozycję totalną" trudno nie zauważyć, że ona także zmieniła się w takie wielonurtowe "Nie". Nie walczy o powrót do władzy, obsługuje tylko emocje wysadzonych z siodła sierot po III RP. Bo dla nich nie ma już żadnej nadziei, można tylko łagodzić ich furie i histerie, dając się wybiegać na marszach różnych frakcji KOD-u i wybluzgać na forum gazeta.pl czy u Lisa. Nawet, gdyby - uchowaj Boże - PO miała jeszcze kiedyś wrócić do władzy, tak jak wrócili postkomuniści, to powtórzy się to, co wtedy - sieroty po PRL płakały "komuno wróć", a tu na czerwonym koniu wrócili Balcerowicz z Michnikiem. To co było już "se ne vrati", i nawet gdyby jakimś cudem doszło do recydywy tuskizmu, to Polska i tak pozostanie "pisowska". Ale mam nadzieję, że Polacy sobie takiej recydywy oszczędzą. 

Cały tekst

Czytany 14911 razy

Artykuły powiązane

  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

  • Nowoczesna – sztandar wyprowadzić! Nowoczesna – sztandar wyprowadzić!

    Katarzyna Lubnauer podpisała Grzegorzowi Schetynie umowę koalicyjną. Spełniło się więc marzenie „Gazety Wyborczej” o „zjednoczeniu opozycji demokratycznej” – i dobrze jej tak.

  • Polityczna opera mydlana Polityczna opera mydlana

    Dla ludzi normalnych rozrywka jest tylko rozrywką. Ci w stanie ciągłego „wzmożenia” nawet zwykłe umpa umpa muszą przyszeregować do którejś ze stron podziału na politycznych Hutu i Tutsi.

  • Czekając na pierwszą bombkę Czekając na pierwszą bombkę

    Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

  • Wariant Wołodyjowskiego Wariant Wołodyjowskiego

    „Nadzwyczajna kasta”, jak nieopatrznie określiła prawniczy establishment jego przedstawicielka, postanowiła odpalić potężną salwę w wojnie toczonej z władzą, a ministrem sprawiedliwości szczególnie. Odpaliła bombę pod własnym siedzeniem.