sobota, 27 maj 2017 09:13

Opole, czyli wielka hucpa

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Anna German śpiewa Tańczące Eurydyki - Opole 1964 Anna German śpiewa Tańczące Eurydyki - Opole 1964

Dla opinii publicznej sprawa zaczęła się, gdy piosenkarka i producentka muzyczna Katarzyna Szczot, znana pod pseudonimem artystycznym Kayah, ogłosiła, że dowiedziała się od swego menadżera, iż jest na "czarnej liście" prezesa Kurskiego

i z tej racji TVP zabroniła Maryli Rodowicz zaprosić ją na swój jubileuszowy koncert podczas festiwalu w Opolu.

(...)

Maryla Rodowicz zrobiła w tej sytuacji to, co powinna zrobić Kayah, czyli zadzwoniła do prezesa TVP z prośbą o pilne spotkanie i spytała go, czy to prawda, że piosenkarka, którą zaprosiła na swój jubileuszowy koncert nie wystąpi na nim, bo jest na jakiejś czarnej liście. Kurski stanowczo zaprzeczył i, jak publicznie stwierdził, a nie ma powodu mu nie wierzyć, przy Maryli Rodowicz, z jej telefonu, poinformował Kayah, że padła ofiarą jakiejś plotki. Tego samego dnia wieczorem Rodowicz wystąpiła w telewizji i publicznie zapewniła, że nikt jej Kayah zapraszać na jubileusz nie zabraniał i żadnej czarnej listy nie ma.

(...)

Pomimo wspomnianego dementi, następnego dnia najpierw pani Katarzyna Nosowska, a potem cała plejada różnego kalibru gwiazd i gwiazdeczek ogłosiły, że nie wystąpią w Opolu na znak solidarności z wyciętą z koncertu Maryli Rodowicz Kayah i w proteście przeciwko "bezprzykładnej cenzurze" i "upolitycznianiu". Wiele z nich w ogóle nikt do Opola nie zapraszał, ale jak lans, to lans - ogłoszenie, że się "solidaryzuje" z Kayah i walce z cenzurą dawało bankowo jedynki w portalach i czas antenowy. Zupełnym przypadkiem większość w pierwszej chwili bojkotujących Opole i TVP okazali się stanowić artyści związani karierą z "Kayaxem", wytwórnią Katarzyny Szczot, oraz z telewizją "Polsat".

(...)

 

... gruchnęła wieść, iż wskutek nagłośnionego w mediach bojkotu festiwalu prezydent Opola zrywa umowę z TVP i nie wpuszcza na teren amfiteatru ekipy, która miała zacząć montaż estrady. Prezydent Opola (mówiąc nawiasem, kiedyś w tej samej partii "Solidarna Polska", co Jacek Kurski) ogłosił przy tym, że winę ponosi TVP, bo nie zorganizowała koncertu Maryli Rodowicz, a zatem miasto nie tylko nie zamierza płacić odszkodowania, ale przejmuje prawa do nazwy, znaku towarowego i tradycji festiwalu.

(...)

To, co wyglądało na niekontrolowaną erupcję absurdu i nienawiści kilku zapiewajłów do PiS, zaczęło od tego momentu mieć sens.

(...)

Dla Opola widzę dwa scenariusze. Pierwszy jest taki, że poległy na wojnie polsko-polskiej festiwal w tym mieście przejdzie bezapelacyjnie do historii. Dla kultury, nawet tej "pop", mała strata, krótki żal, od bardzo dawna już nie pamiętam edycji, po której nie mówiłoby się, że wyszło jeszcze gorzej niż przed rokiem, choć przed rokiem wyszło tak, że wydawało się, że już gorzej wyjść nie może - dla samych Opolan jednak poważna strata i umniejszenie nie tylko prestiżu, ale i dochodów. Albo plotki okażą się prawdą i jakaś inna telewizja rzeczywiście przejmie imprezę, nie dbając o skutki przyszłych procesów. W takim razie jednak pan Solorz, z którym Opole negocjuje, musiałby być frajerem, by nie wykorzystać sytuacji w jaką zagonił się w swej "walce z kiczem" prezydent Wiśniewski i nie wymóc na nim znacznie lepszych warunków, mówiąc krótko - wzięcie przez miasto na siebie generowanego przez festiwal deficytu, dotąd pokrywanego z pieniędzy publicznego nadawcy. Osobiście, obserwując interesy pana Solorza od dawna, uważam, że frajerem to on stanowczo nie jest. Ale możliwe, że prezydent Wiśniewski ma inne zdanie.

Czytany 1950 razy

Artykuły powiązane

  • Moralista z burdelu Moralista z burdelu

    Pouczająca, jak sądzę, konwersacja, trafiła mi się na Twitterze. Zaczęło się od programu "W tyle wizji", w którym – pośród innych tematów dnia – pośmialiśmy się z Krzysztofem Feussettem z wywiadu, jaki przeprowadził, czy raczej próbował przeprowadzić Konrad Piasecki z ministrem Błaszczakiem.

  • Nawroty bezprzykładnej duszności Nawroty bezprzykładnej duszności
    Najnowsza edycja Słownika Języka Polskiego będzie zawdzięczać propagandzie antypisu zupełnie nowe znaczenie słowa „bezprzykładny”.