• Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas!

    Oficjalna narracja o zbrodni w Jedwabnem, uprawdopodobniona przez stronę polską licznymi publikacjami dziennikarskimi oraz artystycznymi i oficjalnymi przeprosinami, w tym prezydenta RP i prominentnych członków Episkopatu, narracja upowszechniona przez to na całym świecie i wszędzie uważana za oczywistą, jest w istocie kłamstwem. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 22 maj 2017 13:45

I ty zostaniesz aferzystą Wyróżniony

Napisane przez Rafał A. Ziemkiewicz / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Fot.:  kaboompics.com Fot.: kaboompics.com

Mieć do tabloidów pretensje, że szerzą głupotę i agresję, schlebiają niskim instynktom i żyją z poniżania sławnych ludzi w oczach mas, to jakby mieć pretensje do bobrów, że robią szkody w lesie i niszczą piękne, zdrowe drzewa.

(...)

Całodobowe telewizje potrzebują non stop nowych "niusów". Czasami bywa tak, że "dzieje się" i niusy są, ale przeważnie niestety jest "plaża", a o czymś trzeba gadać.

(...)

Specyfika współczesnych info-show jest bowiem taka, że bezustannie skupiają one uwagę na dobrze się sprzedających bzdurach, które same w tym celu kreują, odwracając uwagę od istotnych problemów.

(...)

Tabloid to takie narzędzie, za pomocą którego prosty ludek może ukarać tych, którzy kłują go w oczy swą sławą, wyższą nad nim pozycją, przywilejami, i wobec których - zbiorowo - odczuwa zarazem niższość i wyższość, uwielbienie i pogardę. A szczególną pogardę odczuwa w demokracji wobec polityków, bo są oni lustrem, w którym się ludek, jako wyborcy, przegląda. Kto zagłosuje na polityka, traktującego wyborców uczciwie, mówiącego na przykład: kochani, z leżenia brzuchem do góry i czekania na zasiłki czy inną pomoc nic dla was nie przyjdzie, nikt wam nic nie da za darmo, ruszcie tyłki i weźcie się do roboty? 

(...)

Nie żeby w Polsce nie było powodu do oburzenia na elity. Jest ich w opór. Ale nie wszystkie są dla mediów, adresowanych z zasady do ludzi poruszających ustami przy czytaniu, wystarczająco "sexy". Przekręty mafii paliwowej są zbyt skomplikowane, by obsłużyć je formułkami "szok!", "ujawniamy" etc. Poza tym afery, jak wszystko, szybko się czytelnikom nudzą. 

(...)

A trzeba oburzać się codziennie. Więc po kilku dniach na tej samej kolumnie, taka samą czcionką leci "Kukiz wykupił mieszkanie za 10 proc. wartości". Sensacja, nie? 

(...)

No i co? Użył jakichś wpływów, żeby mu obniżono cenę? Nie, bo żadnych wpływów wtedy mieć nie mógł, był muzykiem. Ale zawsze takie smrodliwe zdanko można puścić, żeby się gie w wentylatorze kręciło.

 

Archetypem pseudoafery są "kowery" tygodnika "Newsweek", zmienionego przez Tomasza Lisa w szmatławy "PO-lkische beobachter". 

(...)

Krystyna Pawłowicz poleciała do Tokio klasą "biznes". No i co? Zgodnie z przepisami, miała do takiego drobnego przywileju na tak długiej trasie pełne prawo. Równie dobrze można by mieć pretensje do pracownika kolei, że korzysta z darmowych biletów kolejowych, bo tak ma w umowie o pracę, podobnie jak poseł z tymi przelotami. Inna sensacja z tabloidu - Adam Andruszkiewicz wziął 40 tysięcy refundacji na paliwo, a nie ma samochodu, nawet prawa jazdy!

Tu już zakipiałem szczególnie, bo Adama znam dobrze - jest prezesem współtworzonego przeze mnie stowarzyszenia Endecja - i z ręką na sercu mogę zaświadczyć, że jest jednym z najbardziej pracowitych posłów, stale jeżdżącym po całej Polsce. Że nie jeździ własnym samochodem, tylko użyczonym? Że sam go nie prowadzi? Żaden poseł sam nie prowadzi, spróbujcie mieć trzy, cztery publiczne spotkania dziennie (wiem o czym mówię, bo też dużo mi się zdarzało jeździć, choć w innej roli) i jeszcze samemu prowadzić.

(...)

Sensacja kolejna - nocował w hotelach. A gdzie ma poseł do cholery nocować, po stodołach, w namiocie?

(...)

W ten newsweekowo-tabloidowy sposób można bowiem szczuć na każdego. Ja na przykład padałem wielokrotnie celem hejtu, ponieważ mam nieco ponad dziesięć hektarów ziemi rolnej, więc nie będąc ani przedsiębiorcą, ani pracownikiem etatowym, zmuszony byłem prawem do dopełnienia obowiązku "powszechnego ubezpieczenia społecznego" w KRUS.

(...)

Tak, wiem, raz jeszcze powtórzę - trudno do padlinożerców mieć pretensje o padlinożerstwo, ale nie powinno się ich lubić. I zawsze warto pamiętać, że "łapać złodzieja" krzyczą bardzo chętnie sami złodzieje, żeby namieszać ludziom w głowach i uciec bezkarnie. 

 Cały tekst

Czytany 8097 razy

Artykuły powiązane

  • Dewarzechizacja, czyli przerąbane Dewarzechizacja, czyli przerąbane

    Historia się powtarza, wszelko za każdym razem nieco inaczej. Na przykład, nie ma już „aktywu robotniczego”. A była to ważna instytucja.

  • Tęczowe hieny Tęczowe hieny

    Czternastoletni uczeń popełnił samobójstwo. Straszna sprawa. Każdy, kto ma dzieci, rodzinę, albo przynajmniej odrobinę empatii i przyzwoitości, uszanowałby ból jego najbliższych.

  • Zdychanie srebrnego ekranu Zdychanie srebrnego ekranu

    „Jako żołnierzowi, który w jeździe całe życie służył, mówić mi tego nie wypada, ale owoż dzisiaj wszędzie piechota a armaty grunt” – powiadał Pan Wołodyjowski

  • Demokracja zbydlęcona Demokracja zbydlęcona

    Przykro to pisać, gdy się całe życie było republikaninem, ale demokracja, jaką znamy, kończy się.

  • Repolonizacja, czyli walka z wiatrakami Repolonizacja, czyli walka z wiatrakami

    Polskie media są w stanie fatalnym, ale leczenie ich patologii "repolonizacją" to pomysł chybiony, i to nawet podwójnie chybiony. Owszem, hasełko jest chwytliwe – każdy normalny Polak przyzna, że Polacy powinni mieć polskie przedsiębiorstwa i kupować polskie produkty, nawet (albo i: zwłaszcza) jeśli sam robi odwrotnie. Sondaże na pewno pokażą, że pomysł się podoba i zachęcą władzę do grzania tego tematu – ale to pułapka. Pułapka na polityków, którzy nie rozumieją, że w sondażach istnieje coś takiego jak "efekt poprawnościowy".