piątek, 12 maj 2017 13:54

Biełyje rozy, czyli o głupocie opozycji totalnej raz jeszcze Wyróżniony

Napisane przez Rafał A. Ziemkiewicz / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Fot: pixabay.com Fot: pixabay.com

Jak co miesiąc, tzw. Obywatele RP zaatakowali kolejną „miesięcznicę” smoleńską, i jak co miesiąc przekroczyli przy tym kolejne granice.

Wdarli się do kościoła podczas nabożeństwa, wyjąc i usiłując rozwinąć transparent, a potem jeden z nich fizycznie zaatakował zasłużonego działacza podziemnych MKS-ów Adama Borowskiego i uderzył go w twarz. Następnie urządzili pod komendą policji małą manifestację solidarności ze sprawcą incydentu, by po namyśle uznać, że lepiej się  jednak od niego odciąć i zapewnić świat, że „obywatele” to organizacja pokojowa i non-violence, która zakłóca comiesięczne manifestacji PiS w sposób godny i kulturalny, w imię imperatywów moralnych, co symbolizować mają używane przez nich jako znak rozpoznawczy białe róże.

(...)

Ujmując to najdelikatniej jak umiem, zakłócanie smoleńskich miesięcznic, wycie, gwizdanie i trąbienie na wuwuzelach podczas przemówień, ale i podczas śpiewania hymnu narodowego oraz modlitw nie stwarza władzy problemu, tylko, przeciwnie, jeden z jej poważnych problemów rozwiązuje.  

Problemem tym jest zapędzenie się w czasach opozycji w hipotezę, że tragedia w Smoleńsku była skutkiem zamachu. Nie jest to oczywiście wykluczone, bo sytuacja, jaką po tragedii stworzono, nie pozwala wykluczyć niczego – ale jest to bardzo mało prawdopodobne.

(...)

Pisowski „hardkor” zrobił to z tej samej przyczyny, dla której dziś „hardkor” antypisowski wbija swoim wyznawcom w mózgi bzdury, że PiS „łamie konstytucję”, „odbiera nam wolność” i „wyprowadza Polskę z Europy, żeby ją oddać Putinowi”. Mocny, fundamentalistyczny przekaz bardzo się w opozycji przydaje, pozwala dyscyplinować i podjudzać stronników, formować z nich różne marszowe kolumny.

(...)

To, co było użyteczne w walce o władzę, przy sprawowaniu władzy stało się dla PiS problemem. Bo jeśli głosi się, że Rosjanie z zimną krwią zamordowali dwóch polskich prezydentów, całe kierownictwo armii, szefów szeregu instytucji państwowych i kilkudziesięcioro innych wybitnych obywateli – to nie można prowadzić normalnej polityki, trzeba wypowiedzieć wojnę. Ale żeby wypowiedzieć wojnę, trzeba mieć dowody. Dopóki się było w opozycji, można było mówić, że dowody są ukrywane przez władzę, ale teraz już się jest samemu władzą od bez mała dwóch lat. I co?

(...)

Im dłużej nie jest w stanie przedstawić niczego, co by do naszej wiedzy o tragedii wniosło coś naprawdę przełomowego i naprawdę czegoś dowodziło, im bardziej w związku z tym topnieje w badaniach odsetek Polaków skłonnych wierzyć w wybuch czy dwa wybuchy (bo już sam się pogubiłem) tym bardziej tak wcześniej użyteczny rytuał  miesięcznic staje się kłopotliwy.

(...)

I w zatachlowaniu tego właśnie problemu znakomicie pomagają PiS prowokatorzy i zakłócanie miesięcznic. Bo wyjąca tłuszcza bynajmniej rytuałowi nie przeszkadza, nawet przeciwnie, chamskie i brutalne ekscesy kompromitują opozycję, a nie władzę. Dopóki comiesięczny rytuał obozu władzy spotyka się z agresją – żyje.

(...)

Najgorszym dla PiS, co mogłoby się każdego 10-go zacząć dziać na Krakowskim Przedmieściu, byłaby zrytualizowana, urzędowa nuda. Nic nie zabiłoby pamięci bardziej, niż widok znudzonych funkcyjnych PiS i spędzonych urzędników słuchających z minami „poszedłbym już dawno, ale prezes patrzy” po raz enty tych samych, coraz bardziej drętwych przemówień.

(...)

Radykalni kodomici (nie tylko ci z Warszawy, także ci spod Wawelu) przyszli w samą porę. Są wprawdzie ekstremalnie nieprzyjemni ze swymi chamskimi porykami, ale dali w swych osobach więdnącemu rytuałowi nowego, namacalnego i budzącego autentyczną odrazę wroga, a tym samym – przywrócili mu sens.

(...)

Przedwczoraj znakiem walki z PiS miał być opornik, wczoraj wieszak, potem czarny parasol, dziś biała róża – a co jutro, ubijacz do jajek, kulki gejszy, szczotka klozetowa? Cholera wie.

Cały tekst

 

Czytany 12179 razy

Artykuły powiązane

  • Długi grecki miodowy miesiąc Długi grecki miodowy miesiąc

    Zasada „władza jest silna słabością opozycji”, którą przez osiem lat uzasadniano niesłabnącą popularność PO, działa obecnie w odwrotną stronę.

  • Balcerowicza pożegnanie z rozumem i przyzwoitością Balcerowicza pożegnanie z rozumem i przyzwoitością

    „Nie można być obojętnym wobec niebywałego psucia Polski, robienia z niej w świecie pariasa, wobec podłości i kłamstwa” – oznajmił Leszek Balcerowicz Magdalenie Rigamonti w wywiadzie,

  • Polityka polska a.d. 2017 w jednej prostej lekcji Polityka polska a.d. 2017 w jednej prostej lekcji

    Kiedy "opozycja totalna" zapewnia swoich zwolenników, że najważniejsze jest dla niej, żeby odsunąć PiS od władzy, okłamuje ich. Nawet w tym, a może – zwłaszcza w tym. Opozycja totalna chce nie tego, żeby PiS stracił władzę, ale tego, żeby ona tę władzę odzyskała.

  • Władek Frasyniuk siadł Władek Frasyniuk siadł

    Gdybym miał na to czas, napisałbym o bieżących polskich wypadkach powieść. Taki polityczny thriller a la Forsyth. Jednym z głównych bohaterów byłby pisowski inkwizytor, szef jednej z głównych służb specjalnych, którą zresztą sam od postaw stworzył i którą czyni coraz bardziej wpływową. To taki klasyczny bohater "czarnego kryminału" (...)

  • W zaparte W zaparte

    Platformie Obywatelskiej tylko wydaje się, że jej głównym wrogiem jest PiS. Tak naprawdę jest to jej własna przeszłość.