• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 24 kwiecień 2017 10:01

W co gra Tusk?

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Trudno o tym wyrokować bez dostępu do badań, ale nie wydaje mi się, żeby Donald Tusk wygrał na zamianie swego przesłuchania w cyrk.

Myślę, wręcz przeciwnie, że na tym happeningu stracił, i to na kilka sposobów. Przeciętny Polak zobaczył na peronie i pod prokuraturą grupę doskonale mu znanych działaczy, na czele z byłą premier Kopacz, plus galerię kodowskich dziwadeł na czele z Mateuszem Kijowskim; bardziej zainteresowani polityką rozpoznali też Andrzeja Hadacza, wariata albo zawodowego prowokatora (jedno drugiego nie wyklucza), który kiedyś "bronił krzyża", a potem w niejasnym układzie ze sztabem Bronisława Komorowskiego usiłował sprowokować jego konkurenta do przepychanek.

(...)

Pani Kopacz nie pozostawiła po sobie dobrych wspomnień jako premier, a obecność jej i innych działaczy PO popsuła narrację, jakoby to spontaniczne społeczeństwo zebrało się witać przybyłego. Z drugiej strony, pan Kijowski kojarzy się jeszcze gorzej, bo już nawet nie z alimentami, fakturami i ukrywaniem dochodów przed komornikiem, ale z oszołomskimi opowieściami, jak jest stale podsłuchiwany i wrabiany przez służby oraz coraz bardziej groteskową fanfaronadą. Kodowski lud, który Kijowski ze sobą przyprowadził, w cudacznych przebraniach i z absurdalnymi gadżetami, też od dłuższego już czasu nie robi na normalnych Polakach dobrego wrażenia.

(...)

Dodajmy, że efekt skromności, jaki próbowano zbudować wokół jazdy pociągiem "ze zwykłymi ludźmi", w znacznym stopniu zniweczył wianuszek bodaj siedmiu ochroniarzy, szczelnie oddzielający witanego czerwonymi kartkami (też ni w pięć ni w dziewięć) eurodygnitarza od podnieconego zgromadzenia. Oczywiście, żadne z mediów, które regularnie szydzą z ochrony Kaczyńskiego ("boi się społeczeństwa, co?") obecności ochroniarzy nie śmiało odnotować, ale i bez tego całe widowisko trąciło pijarowskim fałszem i sztucznością, a parodiowanie papieskiego pozdrawiania z okna, a zwłaszcza nabożny i nadęty ton włazitylnego agit propu, entuzjazmującego się, że "to zdjęcie przejdzie do historii", raczej nie miało siły pozyskiwania dla "totalnej opozycji" nowych dusz.

(...)

Bardziej więc niż z rzeczywistą akcją polityczną, mieliśmy tu do czynienia z konsolacją. Złomotana opozycja, a konkretnie złomotane wewnątrz opozycji frakcje chwyciły się Tuska jako swojej "ultima ratio". Samo w sobie pokazuje to, w jak ciemnej zupie znalazł się anty-pis po półtora roku histeryzowania, że "kraj stacza się w przepaść", "wszystko nam odebrali" i "jest gorzej niż za Stalina". Petru nie okazał się nowym Tuskiem, Kijowski trybunem ludowym, KOD drugą "Solidarnością", podstarzali celebryci autorytetami porywającymi tłumy, a Schetyna frajerem, którego można zatłuc gazetą. Pozostała tylko nadzieja, że poradzi sobie z nim Tusk. Ostatnia nadzieja czerwonych - stąd te kartki, które skupiły więcej zainteresowania niż meritum całego przesłuchania, zupełnie się zresztą do całego cyrku nijak mającego, bo wszak w charakterze świadka i w sprawie, gdzie Tusk ewidentnie się zaplątał, ale żadne zarzuty z tego akurat tytułu mu nie grożą.

(...)

Myślę, że było to uderzenie uprzedzające. Tusk ma się czego bać. To, że generał Nosek twierdzi, że Tusk wiedział (sugerując zresztą koncyliacyjnie, że podpisywał tak dużo papierów, że miał prawo tego, że wie, nie wiedzieć), a Tusk się zapiera, to pikuś. Dwie głowy i trzy nogi w jednej trumnie, śledztwo na podstawie załącznika do "konwencji chicagowskiej", epidemia amnezji wśród byłych szefów prokuratury i ministrów chroniących interesy Marcina P., bezprawne odwołanie w połowie kadencji szefa CBA, areszty wydobywcze dla "Starucha" czy Marcina Dobrowolskiego, ABW wjeżdżająca rankiem do domu za internetowe memy, opchnięcie Kulczykowi "Ciechu" za pół ceny, "katarski inwestor" i zaniechanie odwołania się od decyzji eurokomisarz likwidującej polskie stocznie - to tylko część spraw, na których można byłego premiera przyszpilić, a pewnie wyjdzie na jaw więcej. Tusk ma się czego bać. Więc postępuje jak nakazał chiński strateg Sun Cy: jeśli się boisz, udawaj odważnego i staraj się nastraszyć przeciwnika. Cyrk na warszawskim dworcu miał pokazać Kaczyńskiemu: zostaw mnie w spokoju, to może sobie odpuszczę i urządzę się w Brukseli, a jak będziesz próbować rozliczeń to na pewno wrócę i spuszczę wam łomot! Uaaaa!

Coś mi mówi, że Kaczyński chyba się nie zląkł. 


Czytaj więcej

Czytany 4646 razy

Artykuły powiązane

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Klucz do Schetyny Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza.

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.