• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

czwartek, 20 kwiecień 2017 12:08

Aborcja lajfstajlowa

Napisane przez Rafał Ziemkiewicz
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Fot. Pixabay Fot. Pixabay Fot. Pixbay

"Wysokie Obcasy", feministyczny dodatek do "Gazety Wyborczej", urządził celebrę pani Natalii Przybysz, przyznając jej tytuł "superbohaterki roku". Były statuetki, laudacje, tort, ścianki, pudelki, fotki z dumną z siebie laureatką i wszystkie inne elementy celebryckiej gali. Kto to jest Natalia Przybysz?

To, przypomnę, taka pani, która w tychże samych "Wysokich Obcasach" opowiedziała o tym, jak zabiła swoje nienarodzone dziecko, bo ma już dwójkę, a mieszkanie tylko sześćdziesięciometrowe. Nie żeby ją nie stać było na większe (zresztą stać ją była na zagraniczną aborcyjną wycieczkę i prywatną klinikę), ale przeprowadzka, pakowanie tylu książek i ciuchów to takie męczące, a aborcja - opowiadała - to doznanie takie przyjemne, taka ulga i odprężenie, jedna chwila i czujesz się wolna...

Nie chcę tu się w ogóle zajmować osobą, która prawdopodobnie jest psychicznie zaburzona - w innych wywiadach opowiadała rozdzierająco o swej wrażliwości na przyrodę, o cierpieniu małych cielaczków odrywanych od mamy-krowy i trosce o pszczółki, jak nie przymierzając komendant Hoess, który rano całował ukochaną żonę, głaskał po główkach dzieci i kotki, a potem gazował i palił żydowskie dzieci i nie widział w swoim życiu żadnych sprzeczności (może nawet z wrażliwości na cierpienia zwierząt przeszedł na wegetarianizm, jak sam Adolf Hitler czy wspomniana wyżej "superbohaterka").

(...)

 Jest - nad czym osobiście ubolewam - wielu ludzi, którzy uważają, że aborcja powinna być w różnych sytuacjach dopuszczalna. Jest też wiele kobiet, które z różnych powodów się na nią w życiu zdecydowały. Ale nie znam takiej, która by to wspominała jako coś przyjemnego i frajdę, i która by czuła z powodu zabicia swego dziecka dumę czy radość.

Istnieje jakiś obszar zgody na zło, kiedy uważa się je za zło mniejsze. Kiedy zagrożone jest zdrowie matki, kiedy ciąża jest wynikiem kazirodztwa, gwałtu (wypadki statystycznie niezwykle rzadkie, ale z lubością podsuwane przez feministyczną propagandę), gdy kobieta jest w trudnej sytuacji życiowej albo przytłacza ją perspektywa wychowywania dziecka niepełnosprawnego. Istnieje pewne przyzwolenie na aborcję ze względów społecznych, na aborcję eugeniczną - ale pomysł "Wyborczej", by przy użyciu pani Przybysz wylansować aborcję lajfstajlową, powodowaną celebryckim kaprysem, bo się jaśnie państwu nie chciało zabezpieczyć, i tak samo nie chciało im się narażać na kłopoty będące skutkiem beztroskiego zapomnienia - to przekracza odporność nawet większości ludzi podatnych na propagandę, bzdurną skądinąd, o "prawie kobiety do wyboru" 

(...)

Jeśli celebrytka, której tytułem do sławy ma być lajfstajlowa aborcja, zasługuje w oczach feministek na miano "superbohaterki" - to kim, jak nie superbohaterką, była osławiona "mama Madzi"?

 

A kim w tym kontekście była śp. Agata Mróz, która dla dobra noszonego w łonie dziecka poświęciła własne życie? Wychodzi na to, że w oczach pańć redaktorek - superidiotką. Tak samo, jak matki, które decydują się rodzić dzieci zagrożone Downem, porażeniem mózgowym lub innymi dysfunkcjami, opiekować się nimi, dbać, rehabilitować, poświęcać im życie...

 


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-aborcja-lajfstajlowa,nId,2379199

Czytany 1657 razy

Artykuły powiązane

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?

  • Aborcja i naziole Aborcja i naziole

    W najnowszym sondażu najgorliwiej chyba nienawidzącego PiS medium, jakim jest TVN, PiS został „wyceniony” na 42 proc., a zsumowane poparcie PO i Nowoczesnej wyniosło dokładnie połowę tego, 21 proc.

  • Szlakiem Palikota Szlakiem Palikota

    Wydaje się Państwu, że o aborcji napisano i powiedziano już wszystko. Otóż moim zdaniem nie – a jeśli nawet, to najważniejsze się nie przebiło i trzeba powtórzyć. 

  • Ziemkiewicz dla Wyborczej Ziemkiewicz dla Wyborczej

    Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam poniżej obszerne fragmenty wywiadu, który jakieś półtora roku temu przeprowadził ze mną pracownik „Gazety Wyborczej” do jej internetowego serwisu.

  • Odsunąć PiS od władzy? Ależ to proste Odsunąć PiS od władzy? Ależ to proste

    Nie jest prawdą, że bez Lecha Wałęsy nie upadłby komunizm, jak głosi propaganda "opozycji totalnej" - ale nie ulega wątpliwości, że bez Lecha Wałęsy trudniej byłoby o temat na felieton. Były prezydent jest po prostu kopalnią różnych śmiesznych głupstw, wystarczy tylko zajrzeć co i raz na jego konta w mediach społecznościowych albo przebiec wzrokiem cytaty z mądrości, którymi sypie na spotkaniach z kodowskim ludem (podobno zresztą, zgodnie z nową świecką tradycją tej organizacji, spotykając się z nim nie za darmo).

Więcej w tej kategorii: « Polska na karuzeli W co gra Tusk? »