• Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 17 marzec 2017 11:00

Bruksela, czyli zmiana narracji

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Porównywanie "opozycji totalnej" z Konfederacja Targowicką uważałem jeszcze parę miesięcy temu za retoryczną, czy wręcz propagandową przesadę obozu władzy. Teraz już nie. Albo, inaczej powiem – jeśli na początku była to przesada, to dziś już nie. Podobieństwo osiemnastowiecznych "patriotów", którzy w obronie przed konstytucyjnym zamachem 3 maja zwrócili się do mocarstw – gwarantów "praw kardynalnych" o objęcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów "procedurą kontroli praworządności" do obecnej "opozycji totalnej", opozycji już nie tylko wobec rządu, ale wobec państwa, któremu odmawia ono prawa do reprezentowania obywateli i nazywa "państwem PiS" naprawdę staje się coraz bardziej oczywiste.

[...]

Retoryka walki z "państwem PiS", mówiąc nawiasem, jest ze strony opozycji tyleż paskudna, co zwyczajnie głupia. Zamyka jej ona bowiem drogę do odbudowy wpływów. Spróbujmy sobie wyobrazić, że po tym wszystkim, co wyprawia teraz "opozycja totalna" nagle wraca ona do rządów. Jak może te rządy sprawować, skoro zniszczyła wszystkie wspólne wartości, na których opiera się państwo? Oczywiście, powoła swój rząd, ale on już nie będzie teraz rządem polskim, tylko - dla mniej więcej drugiej połowy społeczeństwa - rządem PO. Rozpędzi Trybunał Konstytucyjny, który pogardliwie nazywa "dublerami", i na jego miejscu usadzi swoich "dublerów", ale to już nie będzie Trybunał Konstytucyjny - to będą dublerzy PO. Garstka kodomitów, przychodzących dziś na rozbijanie różnych patriotycznych uroczystości, zacznie tupać w poparciu dla rządu PO i bić mu brawo, ale za to dymić za to ci, którzy obecny rząd popierają, a oni to potrafią dużo lepiej, już to przez ostatnie lata udowodnili.

[...]

Gdy PiS szedł na niemożliwą do wygrania szarże w Brukseli przyszła mi taka myśl, że może chodzi o zbudowanie zupełnie nowej narracji, która ma integrować poparcie dla rządu i ustawić opozycję na wygodnej pozycji do bicia. Jarosław Kaczyński czasem celowo idzie na takie kontrolowane przegrane, które wprawiają przeciwników w entuzjazm i skłaniają do robienia głupstw - na zasadzie aikido albo gambitu w szachach. Proszę zobaczyć, opozycja totalna, umęczona ponoszonymi od półtora roku klęskami, dostała po szczycie w Brukseli takiego orgazmu, że pod hasłem 27:1 ochoczo ustawiła się na pozycji pomagierów obcych kolonizatorów. Sama, bez niczyjej pomocy, zbudowała narrację bardzo dla PiS pożądaną: rząd ośmiela się Europie (mówimy Europa, a myślimy Niemcy, oczywiście) stawiać, mieć swoje zdanie, czegoś żądać - a PO i Nowoczesna oddadzą im wszystko.

[...]

Pytanie, czy PiS w ogóle potrzebował zmiany narracji. Przecież dotychczasowa świetnie się sprawdzała, notowania partii rządzącej stoją twardo w miejscu, opozycja miota się bezsilnie i ciska jak na przysłowiowym grzebieniu - po co było to psuć brukselską przegraną? Otóż widzę powód. Narracja o zamachu w Smoleńsku, bardzo wygodna swego czasu, zaczyna wyłazić rządowi PiS bokiem, i nie można tego ukrywać w nieskończoność. Minęło półtora roku, a poszukiwania dowodów na zamach okazały się równie bezskuteczne, jak za rządów PO poszukiwania jakichkolwiek "nacisków" czy innych deliktów, za które można by Kaczyńskiego postawić przed Trybunałem Stanu. Można jeszcze co i raz ogłosić jako sensację jakiś znany od lat szczegół, wystrzelić z "przełomową" ekspertyzą, że tupolew uderzył jednym kołem o ziemię, jednocześnie drugie mając skierowane w górę - ale prędzej czy później stanie się oczywiste, że zamach i wybuchy w powietrzu były tylko skrajną hipotezą, forsowaną na potrzeby walki politycznej, przede wszystkim zresztą walki wewnątrz samego PiS. To mogłoby zachwiać pewnością najwierniejszych wyznawców.

Czytaj cały felieton "Bruksela, czyli zmiana narracji"

Czytany 14133 razy

Artykuły powiązane

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.

  • Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria.