• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 10 marzec 2017 10:18

Eurociamajdan

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(17 głosów)

Polakom wydaje się, że polityka polega li tylko na głośnym deklarowaniu, czego się chce, i równie głośnym protestowaniu przeciwko temu, czego się nie chce. Otóż polityka nie na tym polega – przestrzegał przed laty Roman Dmowski. I w innym miejscu dodawał, że w polityce nie istnieją pojęcia słuszności i braku słuszności, ale wyłącznie siły i braku siły.

[...]

Niestety, łódka zwana Polską nie może normalnie płynąć po świecie, ponieważ jest szarpana przez takich właśnie dwóch, wywracających ją to na jedną, to na drugą burtę. Przez osiem ostatnich lat (a i wcześniej) kierowali nią ludzie, którzy za szczyt marzeń uznawali zostać poklepanymi po plecach i dostać jakąś symboliczną, ale tłustą fuchę „tam”. Efektem tej doktryny „brzydkiej panny bez posagu” była na przykład zagłada polskich stoczni. Trzeba przypominać do znudzenia: decyzja KE likwidowała stocznie w Polsce, Niemczech, Francji i bodajże Holandii. Trzy pozostałe państwa odwołały się od tej decyzji, zgodnie z przewidzianą procedurą, do europejskich sądów i uzyskały jej cofnięcie – ich stocznie nadal pracują i dają pracę. Ekipie Tuska myśl, że można się przeciwstawić decyzji Komisji Europejskiej nawet nie przyszła do głowy, zamiast na pisaniu odwołań skupiła się na mamieniu Polaków kłamstwami o rzekomym inwestorze z Kataru.

[...]

To nie jest tak, że Polskę „przegłosowano”. W ogóle nie było głosowania. Polskę z jej żądaniem przeprowadzenia głosowania zwyczajnie olano. To nie jest też tak, że Tuska „wybrano” na drugą kadencję. W ogóle nie było wyborów, skoro nie było tematu „czy zmieniamy przewodniczącego RE, bo teoretycznie po dwóch i pół roku jest taka możliwość”. Ponieważ nikt poza premier Polski nie widział potrzeby zmiany, a Polska uzasadniała swe żądania argumentem dla Europy nic nie znaczącym, że obecny przewodniczący nie jest lojalny wobec Polski i Polska ma innego, lepszego kandydata (jakby to stanowisko były przypisane Polsce!) – więc „dziękuję, następna sprawa w porządku dziennym to…”. Nawet Orban, zdrajca, nas nie poparł, labidzą teraz pisowskie żelaźniaki, jakby Orban miał obowiązek popierać polską prawicę w jej wewnętrznych, na dodatek personalnych wojnach z anty-prawicą. Przecież partia Orbana też jest w międzynarodówce EPP, i dużo na tym korzysta. I PiS też powinien w niej być, gdyby nie godnościowe nadęcie, że nigdy nie będzie w jednej frakcji z PO i PSL, które kazało PiS założyć nie liczącą się zupełnie frakcyjkę z będącymi na wylocie brytyjskimi Torysami.

[...]

I co dalej? Pani premier już zdążyła ogłosić, że szczyt, a więc i „wybór” Tuska jest nieważny, bo Polska go nie podpisze. Ale nikt inny go za nieważny nie uznaje. Co dalej? Będziemy bojkotować kolejne szczyty, dopóki Unia nie przyzna, że ten był nieważny? Wycofamy swoich przedstawicieli z posiedzeń Rady Europy, bo jest nieważna, z nielegalnym przewodniczącym? No, dalej – żelazny elektorat czeka na to i posapuje z przejęcia, jak tym szwabom wreszcie pokazaliśmy, że Polska ma swoją godność i zasady, i jak cały świat dzięki nam zobaczył, że w unijnych procedurach nie ma demokracji, a eurokraci wybierają się sami we własnym gronie, i jak bardzo jest to niesprawiedliwe i niesłuszne! Tak im, kfa-fa, pokazaliśmy! Jak to komando samobójców z finalnej sceny „Żywota Briana” Monty Pythona! I niech się Niemcy opamiętają, bo im polski rząd postawi w Brukseli licznik, jak kodomici pod KPRM-em, i będzie codziennie zmieniać cyferki, od ilu dni czekamy na przyznanie, że wybór Tuska i cały szczyt był nielegalny!

Czytaj cały felieton "Eurociamajdan"

Czytany 20234 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.