• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 03 marzec 2017 11:26

Oszuści z klubu "Wiewiórka"

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(13 głosów)
Oszuści z klubu "Wiewiórka" fot. facebook.com/nagrodazlotegogoebbelsa

Przyznaję uczciwie, że wobec tzw. zielonych nie jestem zapewne obiektywny. Wiele mnie od tego towarzystwa, do obrzydliwości promowanego w postępowych mediach, odrzuca. Choćby już samo przywłaszczanie sobie nazwy "ekolog". Ekolog, jak sama nazwa wskazuje, to naukowiec, ktoś, kto skończył ekologię - dział biologii - obronił pracę dyplomową i może się wylegitymować wiedzą, a nie tylko dobrymi chęciami. Nazywanie "ekologami" maniaków, którzy przykuwają się do drzew albo odprawiają różne uliczne rytuały religijne "klimatyzmu" to coś takiego, jakby anarchistów robiących zadymy podczas szczytów G-20 nazywać "ekonomistami".

[...]

Kto rozsądny, od razu się domyśli, że jeśli histerię nakręca michnikowszczyzna, ringiery-szpringiery i tefałeny, a za autorytety robią tak tęgie mózgi jak p. Korwin-Piotrowska, to musi to być ściema. I oczywiście. Zadałem sobie trud prześledzenia, o co konkretnie chodzi w tym czy innym przypadku latających po internecie zdjęć wyciętych drzew - za każdym razem okazywało się, że "dowód", mający szarpać serce naiwnych, nie ma nic wspólnego ze sprawą. Symbolem ściemy - bo powiedzmy wyraźnie, że to propagandowa ściema, taka sama jak "Ziobro zabiera dzieciom internet" - służyć może zdjęcie tulącej się do urżniętego pniaka wiewiórki, która przez złego Kaczora i jego "szyszkodnika" straciła domek. Chlip, chlip, serce pika jak klapa u śmietnika, móżdżek się wyłącza, piana występuje na zakodowane usteczka.

Ale gdyby móżdżek się nie wyłączył, to dostrzegłby podpis, że to zdjęcie z warszawskiego Parku Szczęśliwickiego. A inkryminowany przepis ministerstwa, który niedawno wszedł w życie, stanowi przecież, że bez dotychczasowej biurokratycznej gehenny może wyciąć drzewo na swojej działce właściciel prywatny. Park miejski nie jest własnością prywatną, nawet Hanna Gronkiewicz Waltz nie posunęła się jeszcze w "reprywatyzacji" tak daleko - więc domek rozpirzyli biednej wiewiórce urzędnicy na zupełnie innej podstawie prawnej. Na dodatek zrobili to jesienią ubiegłego roku, i z tamtego czasu pochodzi zdjęcie, które dopiero teraz zrobiło karierę. Na dodatek byli to właśnie urzędnicy wspomnianej Hanny Gronkiewicz Waltz, wiceprzewodniczącej PO. Skądinąd faktycznie nader do niszczenia drzew skorzy - wyrąbali też starodrzewy w Parku Krasińskich, a zwłaszcza nikczemna była zarządzona przez nich wycinka na Placu Powstańców, który zabetonowali i ustawili na nim ohydne donice (w końcu zresztą zabrane, i teraz zielony niegdyś plac jest betonową pustynią). W pełni podzielam oburzenie, tylko co ma z tym wspólnego PiS?

Gdy zapytać o konkretny, to okazuje się, że zarzut stawiany nowym przepisom jest tylko jeden - służą deweloperom  do obchodzenia starych przepisów, które w ich wypadku się nie zmieniły. Zamiast pierdzielić się miesiącami z kolekcjonowaniem zezwoleń i słono za nie bulić, łatwiej teraz deweloperowi przepisać grunt np. na przyszłych lokatorów i ciąć od razu, formalnie na ich zlecenie, za darmo. Pytanie, czy przyśpieszenie i potanienie budowy krzywdzi przyszłych lokatorów i jak wyważyć ich komfort ze stratami budżetu, ale ta nieprzewidziana luka, uczyniona w prawie nowym przepisem, w zamyśle ułatwiająca życie rolnikom, nie wpływa przecież na liczbę wycinanych drzew.

Czytaj cały felieton "Oszuści z klubu 'Wiewiórka'"

Czytany 35156 razy

Artykuły powiązane

  • Odwołane wakacje Odwołane wakacje

    Chyba już tylko ludzie naprawdę starzy pamiętają, że istniało kiedyś coś, co nazywano „sezonem ogórkowym”.

  • Niefakty Niefakty

    Ciekawe, czy docierają do Państwa wieści o „masowej wycince drzew”, czy nawet „wyrębie lasów”, co to niby trwa w kraju na polecenie oszalałego pisowskiego reżimu. Jeśli tak, to mamy kolejny przykład tego, jak można świat mediów kompletnie odkleić od świata rzeczywistego.

  • Groza w bastionie Groza w bastionie

    Do żadnego miejsca na świecie słowa starej piosenki o „ogromnej, betonowej wsi” nie pasują tak dobrze, jak do Warszawy. Miasto zmiażdżone w czasie powstania, a do reszty zniszczone tak zwaną „odbudową” pod kierunkiem niejakiego Sigalina, która polegała na wyburzeniu do reszty czego nie zdążyli zburzyć Niemcy i zastąpieniu ohydnymi socjalistycznymi klockami, dotąd się nie zdołało podnieść i ożyć. I mniejsza tu o chaotyczną, bezsensowną i na większości obszaru wciąż zwyczajnie brzydką zabudowę – problemem Warszawy jest brak „genius loci”.

  • Niebezpieczny patriotyzm - Chłodnym Okiem Niebezpieczny patriotyzm - Chłodnym Okiem

    Newsweek przedstawia mądrość profesora Sadurskiego, że "ta władza może zniszczyć się sama". Rzeczywiście jakby się zastanowić, to ona może się zniszczyć tylko sama. Może, nie musi, ale jak każda władza ma tendencje samobójcze. Natomiast taka opozycja jaką reprezentuje Newsweek to może jej skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra pocałować. Widzieliśmy to ostatnio, widzimy przy okazji reprywatyzacji i przy każdej możliwej sprawie. Czym teraz lemingi straszy owa gazeta? Tym, że PiS wychowa nam dzieci, bo w szkołach będą lekcje wychowania patriotycznego pod dyktando IPN, a nie pod dyktando Czerskiej. Krótko mówiąc, zamiast nakładać kondoma na banana, dzieci będą prowadzone na jakieś rajdy śladami Żołnierzy Wyklętych. No straszne! Do czego to podobne, żeby uczyć dzieci takich rzeczy jak patriotyzm?!

  • Konserwatywna PO i 150 letni właściciele kamienic Konserwatywna PO i 150 letni właściciele kamienic

    Sezon ogórkowy się jeszcze nie skończył. Choć na otwarcie sezonu jesiennego nasza telenowela polityczna liftinguje postaci.

Więcej w tej kategorii: « Teatrzyk z Lupy wzięty Eurociamajdan »