• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 24 luty 2017 11:45

Teatrzyk z Lupy wzięty

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Facet, który spalił we Wrocławiu kukłę Żyda - czy, jak sam twierdził, żydowskiego bankiera - skazany został na 10 miesięcy więzienia. Zanim do tego doszło, szereg tzw. autorytetów wyraziło skrajne oburzenie, potępienie i stanowcze żądanie przykładnej kary. Co istotne, żaden z nich nie był świadkiem zdarzenia, znali je tylko z relacji prasowych i zdjęć.

[...]

Hipokryzja jak zwykle, aż nie chce się już jej punktować. Wszystko do urzygu przewidywalne, jak to w warunkach plemiennej wojny, czy może raczej swego rodzaju stanowej rewolucji, w której coraz bardziej przegrywające byłe elity kierują się jednym jedynym instynktem - aby tylko zrobić na złość tym nowym, wygrywającym, aby je tylko mocniej znieważyć i poniżyć. Z góry wiadomo, że wulgarny atak na wartości i świętości wyznawane przez te drugie zmobilizuje te pierwsze i je rozpali, z góry wiadomo, które media i które "autorytety" staną w obronie prawa do onanizowania się na scenie krucyfiksem i podcierania watykańską flagą, które media będą przeprowadzać nabożne wywiady z "dramaturżką" (!) która w ten sposób "oddała głos niekatolickiej mniejszości", i które siły polityczne pobiegną z donosami do różnych europejskich gujów i timermansów, że katolicki reżim prześladuje wolność sztuki i przyślijcie wreszcie te czołgi, albo przynajmniej sankcje, bo już nie możemy.

[...]

U nas symbolem tej żenady jest pan Lupa, facet, który w życiu nie wyreżyserował porządnego spektaklu, sprytnie do swej nieprofesjonalności dorabiając ideologię, na przykład przez nazywanie wystawianych wielogodzinnych scenicznych rozesrańców (pardon pour le mot) "otwartymi próbami" i tłumacząc ich rozesranie (pardon again) "trwającym permanentnie procesem twórczym". Polecam do prześledzenia, jako bardzo pouczający przykład procesu gnilnego polskiego teatru, hucpiarski duet jaki Lupa stworzył z niejakim Mieszkowskim, aktualnie posłem Nowoczesnej, przez lata "znikając" pod pozorem "wielkiej sztuki" miliony z publicznej kasy, a gdy w końcu ktoś próbował ich zmusić do pokazania rachunków, urządzając światową hucpę pod hasłem "faszystowski prawicowy katolicki reżim prześladuje, pomóżcie".

[...]

Z punktu widzenia polityki - bo ten z Lupy wzięty teatrzyk, który stał się medialnym wydarzeniem tygodnia, nie jest żadną sztuką, a polityką właśnie - istotne jest jedno. Wielka część wyborców traci polityczną reprezentację, a pisowska postsanacja nie jest w żaden sposób zainteresowana, a tym bardziej zdolna, by w tę lukę wejść - bo dla ludzi spoza swego żelaznego elektoratu miała ona zawsze jedną ofertę, żeby zniknęli, a w najlepszym wypadku zamilkli i całkowicie się podporządkowali. Powstaje pytanie, i ono jest najciekawsze: kto ten potencjał weźmie? Czy zagrożone rządami PiS układy są jeszcze na tyle silne i prężne, by raz jeszcze, mówiąc metaforycznie, przysłać motorówkę z odpowiednim politycznym przywódcą, tak jak ongiś uczynił to generał Czempiński (jeśli mu wierzyć, ja akurat wierzę) zakładając dla Tuska Platformę Obywatelską? Czy może, czego bym sobie oczywiście życzył, coś prawdziwego, obywatelskiego, wolnego od patologii obecnego partyjniactwa i plemiennej wojny, wyrośnie na obszarach mozolnie zagospodarowywanych przez ludzi wiążących swe nadzieje z Kukizem, Korwinem i odrodzeniem ruchu narodowego?

Czytaj cały felieton "Teatrzyk z Lupy wzięty"

Czytany 14180 razy

Artykuły powiązane

  • Tezy o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu Tezy o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu

    Jeśli zabrakłoby PO, jej zwolennicy i tak nie poprą PiS, i odwrotnie, gdyby zniknął PiS, jego elektorat nie przerzuci głosów na PO...

  • Propaganda, panie tego… Propaganda, panie tego…

    Coraz rzadziej zaglądam do tygodnika „Polityka”, ponieważ pismo to ulega postępującej newsweekizacji. Coraz ostrzej, ale za to coraz głupiej – widocznie taki jest czytelniczy „trynd” po umownej „tamtej stronie”, że kluczem do sprzedażowego sukcesu jest zaspakajanie emocjonalnych potrzeb ludzi, którzy nie mogą spać po nocach, bo dusi ich ten bezmiar podłości, okazywanej przez PiS i Kaczyńskiego.

  • Totalne utotalnianie totalności Totalne utotalnianie totalności

    W odniesieniu do „totalnej opozycji” największym pytaniem jest: „czy się śmiać, czy się bać?”. Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest łatwa, przynajmniej jeśli się trochę zna historię.

  • Głupota krwią opłacona - Chłodnym Okiem Głupota krwią opłacona - Chłodnym Okiem

    Po poprzednim zamachu w Berlinie zdarzyło mi się zauważyć komu Niemcy to zawdzięczają, co oczywiście było wielkim nietaktem i spotkało się ze straszliwym oburzeniem. Do szału doprowadza mnie już ta załgana propaganda, która w kółko używa określenia uchodźcy. Ten zbrodniarz, tzw. syryjski uchodźca z Pakistanu, gdzie żadnej wojny nie ma, dodatkowo okazał się być "dobrze znany policji" z drobnych przestępstw. Właściwie to w normalnym kraju, jeżeli w ogóle został wpuszczony, to powinien zostać deportowany za te przestępstwa, a to by było jednak sprzeczne z europejskimi wartościami. Niestety za głupotę polityków rządzących światem, a Angela Merkel niewątpliwie do takich należy, ludzie płacą krwią.

  • Powrót ojca marnotrawnego? Powrót ojca marnotrawnego?

    Lewicowo-liberalna opozycja ma straszny problem z przywództwem. Grzegorz Schetyna charyzmy ma tyle, co gminny urzędnik, Ryszard Petru co się odezwie, to nie wiadomo gdzie oczy podziać. Kosiniak Kamysz jest za młody, Miller za stary, a Czarzasty nie do przyjęcia bez względu na wiek. Partie jakoś sobie jeszcze radzą, bo dotacje budżetowe do pewnego stopnia zastępują charyzmatycznego przywódcę. Ale już ruch społeczny bez takowego istnieć nie może, czego dowodem oczywisty nawet dla jego sympatyków uwiąd KOD. Mateuszowi Kijowskiemu po roku głaskania go i polewania miodem przez wciąż wpływowe media obozu magdalenkowego ufa, w najnowszym sondażu, zaledwie 14 proc. Polaków – zamiast być wartością dodaną do wyżej wymienionych, jak to sobie wymyśliła, lansując go, „Gazeta Wyborcza”, jest więc wartością ujemną.