• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

środa, 22 luty 2017 10:10

Zarządzanie wariactwem

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(13 głosów)

"Poradnik" tygodnika "Newsweek" dla niepogodzonych z wynikiem ostatnich wyborów obśmieli już chyba wszyscy, ale na wszelki wypadek przypomnę: tygodnik panów Ringera, Springera i Lisa pochylił się ze śmiertelną powagą nad ludźmi, którzy w "Polsce PiS" cierpią, wciąż nie mogąc się pogodzić z wynikami wyborów. Jedna pani nie może spać w nocy, bo myśli o tym "bezmiarze podłości" Kaczyńskiego, inna ma poty, skoki ciśnienia i drżą jej ręce, jeszcze inna "nigdy nie czuła nienawiści, a teraz czuje ją codziennie, jak włącza Tok FM" i słucha w nim o nowych zbrodniach PiS. Ktoś tam znowu, jak ogląda TVP, a zwłaszcza Wildsteina, to ma mdłości i nim trzęsie, ale z jakiegoś powodu ogląda. Ktoś inny miał remontować dom, a teraz nie może, bo PiS. Co przypadek, to lepszy.

[...]

Bohaterowie tekstu pozrywali znajomości, bo nie mogą wytrzymać, jak znajomi chwalą Dudę albo Kaczyńskiego i niczym Lucuś ze starego opowiadania Mrożka walczą, wypisując po całych dniach antypisowskie kawałki w internecie, albo na pudłach wystawianych do śmietnika (naprawdę!). Tygodnik okazuje im pełne zrozumienie, wzywa, aby walczyli tak dalej, a także podtrzymuje w przekonaniu, że poza marszami KOD powinni się wstrzymywać od uczestnictwa w życiu publicznym, ograniczać kontakty tylko do wąskiego kręgu osób podzielających ich emocje i takichże mediów. Najlepszą radę daje im jednak zaangażowany przez tygodnik autorytet, psycholog Jacek Santorski, wprost mówiąc tkniętym pisofobią, żeby się pier... to znaczy, chciałem napisać, żeby po pierwsze się częściej kochali. W sencie - fizycznie. Seksem w Kaczyńskiego! (Naprawdę!).

[...]

Mówił mi niedawno znajomy, że u niego akurat większość rodziny stanowią zwolennicy "opozycji totalnej" - i nie o to sobie krzywduje, ale o to, że te polityczne wybory krewnych zaowocowały w ciągu ostatniego roku widocznym zgłupieniem. Choć wykształceni, przeważnie prawnicy, gdy rozmowa schodzi na politykę, nie potrafią znaleźć żadnego racjonalnego argumentu. W zasadzie ich postawa sprowadza się do czystych emocji i argumentu Maleńczuka: "jak ja te ich mordy widzę, to mnie o, tutaj, skręca". Wierzę w tę opowieść, bo mniej więcej tak koduje podatnych propaganda, którą śledzę z racji zawodowych. Zauważ, drogi czytelniku, że żaden kodomita nie potrafi konkretnie powiedzieć, co PiS robi złego. Wszystko obsługują frazesem "to, co się wokół dzieje".

[...]

No, "rozmontowują demokrację". "Nienawidzą kobiet", "te pełne buty twarze" - to odpowiedzi postaci ze wspomnianego poradnika Lisa. "Zrobili z nas pośmiewisko Europy" - to profesor Balcerowicz, który, przykro powiedzieć, stoczył się do poziomu twitterowego trolla. PiS prowadzi Polskę na wschód, cofa w czasie do PRL, a nawet do epoki kamienia łupanego (posłanka Lubnauer), i nawet jeśli nienawidzi Putina i oskarża go o zamordowanie śp. Lecha Kaczyńskiego, to jest proputinowski. Ten ostatni argument jest szczególnie rozpowszechniony, nie tylko w odniesieniu do PiS. Przecież najbardziej proputinowski jest dziś, w dyskursie lewackich mediów, Trump, który wzywa do zwiększenia wydatków na NATO i zapowiada, że nigdy nie uzna aneksji Krymu. Za to "reset" Obamy, który otworzył Putinowi drogę do agresji na Gruzję i Ukrainę był bardzo antyputinowski, podobnie jak postawa liderów zachodnioeuropejskiej socjaldemokracji i chadecji, stale wzywających do zdjęcia z Rosji sankcji, bo psują one interesy wielkim korporacjom.

Czytaj cały felieton "Zarządzanie wariactwem"

 

Czytany 18376 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.