piątek, 25 listopad 2016 10:42

Cham zbuntowany i dumny z tego

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Nigdy nie zetknąłem się z tak dzikim i dyszącym agresją antysemityzmem, jak w USA, ze strony czarnych aktywistów ruchów domagających się "wyrównania historycznych krzywd" zadanych Afrykanom. Nigdy nie słyszałem, by ktoś mówił o "ciotach" z taką pogardą, jak pakujący na siłowni homoseksualiści z przeciwnej frakcji "megamęskich". A zjawisko domowej przemocy, której ofiarą (siła rzeczy) padają kobiety nigdzie nie przybiera takich rozmiarów, jak w związkach lesbijskich - wynika z oficjalnych statystyk stosownych urzędów w Skandynawii. Mógłbym mnożyć takie przykłady, że życie bywa skomplikowane, a stereotypy często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Niektórzy sobie z ogarnięciem tej niejednoznaczności nie radzą. I właśnie spośród takich rekrutują się wyznawcy tego, co pozostało dziś z lewicy.

[...]

Staram się unikać w tych felietonach załatwiania osobistych porachunków, od tego są media społecznościowe, ale zrobię wyjątek, bo rzecz wydaje mi się charakterystyczna. Niejaki czas temu grupa krakowskich lewaków zamarzyła o potędze, jaką w swych najlepszych czasach miewały podobne im siły na Zachodzie - gdy, na przykład, wskutek nagonki feministek BBC zdecydowała się zdjąć, mimo świetnej oglądalności, "znieważający kobiety" program Benny’ego Hilla, albo gdy gołosłownymi oskarżeniami o "rasizm" łamano w USA kariery nieostrożnych profesorów i dziennikarzy. Lewactwo czuło akurat wiatr w żaglach po sukcesie pierwszych "czarnych protestów", a że ja akurat miałem odwagę skomentować w słowach adekwatnych poziom tych protestów, wznoszonych na nich haseł i niesionych transparentów, a także moralną ohydę pań głoszących że "bez aborcji będzie rodzić się mnóstwo bękartów i kalek" i epatujących pogardą dla "zdeformowanych płodów" - to postanowili podskoczyć do mnie.

[...]

Co nie zmienia faktu, że przeczytałem więcej książek, niż owi tak gardzący chamami niby to oświeceni inteligenci, którzy próbowali wmówić, że zapraszanie mnie na Targi Książki to hańba, do której nie wolno dopuścić. Oni tymczasem nie przeczytali nawet moich książek - nie dziwota, jest tego już pod trzydzieści - i w żaden sposób nie potrafili znaleźć bodaj jednego przekonującego przykładu, dla których miałbym być wykluczony i oznakowany jako trędowaty. Ba, nie znaleźli niczego nawet w moich wpisach na twitterze. Jedynym powodem rzucania anatemy, jaki z siebie wykrztusili, było moje stwierdzenie o porykujących pod oknem prywatnego mieszkania prezesa PiS fanatyczkach, że kobiety, jeśli chcą zasługiwać na szacunek, tak się nie zachowują.

[...]

Ludziom pokroju panów Woleńskiego czy Wrońskiego niedawno niebo spadło na głowy, i pewnie powinienem wykrzesać z siebie nieco wyrozumiałości, że po takim urazie nie zachowują się normalnie. Otóż podstawą ich wiary, świeckim odpowiednikiem obietnicy zbawienia, była pewność, że cały świat idzie w jedynie słusznym kierunku, a oni załapali się do kroczącej na czele awangardy. Tu, w prowincjonalnej Polsce, ciemnogród, błoto i syf, ale oni, podchwytując i powtarzając "modne bzdury", klepiąc wspomniane przez Kuronia formułki, plotąc te wszystkie kocopały o genderze i budowaniu "nieheteronormatywnych paradygmatów", zahaczyli się świeckiemu Bogu u cholewy, i siłą rzeczy trafią do progresistowskiego raju.

Czytaj cały felieton "Cham zbuntowany i dumny z tego"

Czytany 12479 razy

Artykuły powiązane

  • Ziemkiewicz dla Wyborczej Ziemkiewicz dla Wyborczej

    Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam poniżej obszerne fragmenty wywiadu, który jakieś półtora roku temu przeprowadził ze mną pracownik „Gazety Wyborczej” do jej internetowego serwisu.

  • Tezy o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu Tezy o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu

    Jeśli zabrakłoby PO, jej zwolennicy i tak nie poprą PiS, i odwrotnie, gdyby zniknął PiS, jego elektorat nie przerzuci głosów na PO...

  • Samczyk Samczyk

    Naprawdę nie chce się już wracać do celebrytki, która z dumą, jako o wydarzeniu w jej życiu niezwykle oczyszczającym i wręcz fantastycznym, opowiedziała „Wysokim Obcasom” jak zabiła swe trzecie dziecko, bo miała już dwoje i nie chciało się jej przeprowadzać. Nie chce się, ale trzeba, bo najważniejsze w ogóle nie zostało w tej sprawie zauważone. Naprawdę. Oburzając się – słusznie – amoralnością i nieodpowiedzialną kobiety, nie zadano, w każdym razie nie zrobiono tego wystarczająco głośno, pytania najbardziej się narzucającego: gdzie był, i gdzie jest teraz, ojciec tego wyabortowanego dziecka. Gdzie jest ten… nie wiem, doprawdy, jak napisać, bo słowa takie, jak „mężczyzna” czy „facet” absolutnie tu nie pasują, a z kolei te, które pasują, nie nadają się do publikacji. Ten, powiedzmy, samczyk.

  • Aborcja, czyli samozaoranie antypisu Aborcja, czyli samozaoranie antypisu

    Wykreowanie na motyw przewodni „czarnych protestów” solidarności z Natalią Przybysz, celebrytką, która zabiła swoje nienarodzone dziecko, bo mieszkanie miała za małe – to był prawdziwy majstersztyk politycznej propagandy. Jej wyznania, że wskutek „wpadki” musiałaby szukać nowego lokalu (nie żeby jej nie było stać, ale ileż to fatygi!), zachwyty, jak wspaniałym uczuciem jest „oczyszczenie macicy”, jaki to odlot, te pięć minut gdy się „odzyskuje wolność”, wszystko to po prostu nie mogło nie stać się obiektem powszechnego oburzenia i nie wzbudzić rezonansu na tyle silnego, by zmienił on wektory debaty publicznej.

  • Królestwo kongresowe Królestwo kongresowe

    Lewicowo-liberalna część opozycji kontynuuje – zgodnie z zapowiedzią Mateusza Kijowskiego – budowę „państwa podziemnego”. A raczej, należałoby powiedzieć, „państwa alternatywnego”, bo trudno nazwać podziemnym byt, który tworzony jest głównie w wirtualu tzw. wiodących mediów. Państwo „w realu” jak wiadomo zostało bowiem „przejęte przez PiS” (fakt, że w drodze wolnych wyborów, liberalna lewica uporczywie wypiera ze świadomości czy wręcz mu zaprzecza) i dotychczasowe elity, „wysadzone z siodła” wyborczymi kartkami 38 proc. głosujących Polaków postanowiły w związku z tym emigrować. Na razie na emigrację wewnętrzną.