• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 28 październik 2016 10:10

Aborcja, czyli samozaoranie antypisu

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Wykreowanie na motyw przewodni „czarnych protestów” solidarności z Natalią Przybysz, celebrytką, która zabiła swoje nienarodzone dziecko, bo mieszkanie miała za małe – to był prawdziwy majstersztyk politycznej propagandy. Jej wyznania, że wskutek „wpadki” musiałaby szukać nowego lokalu (nie żeby jej nie było stać, ale ileż to fatygi!), zachwyty, jak wspaniałym uczuciem jest „oczyszczenie macicy”, jaki to odlot, te pięć minut gdy się „odzyskuje wolność”, wszystko to po prostu nie mogło nie stać się obiektem powszechnego oburzenia i nie wzbudzić rezonansu na tyle silnego, by zmienił on wektory debaty publicznej.

[...]

Trzy tygodnie temu wydawało się, że w wojnie polsko-polskiej „coś drgnęło”, że wyraźnie wychodzi ona poza stałe grono kotłujących się w niej z zamiłowaniem „żelaznych elektoratów”, i że obóz antypis zdołał zyskać wsparcie „normalsów”, głównie kobiet postraszonych, że PiS zabiera im opiekę lekarską, będzie zamykał w więzieniach, nękał przesłuchaniami po każdym poronieniu i tak dalej. Wrogowie rządu, widząc na ulicach dwa razy więcej protestujących, niż w szczytowym momencie udało się maksymalnym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym zgromadzić pod sztandarami KOD-u i „obrony demokracji”, popadli natychmiast w „stan silnej rozkoszy” i uwierzyli, że to już, wreszcie, wybuchło zapowiadane od roku antypisowskie powstanie. Ale i sprzyjający PiS, czy wręcz pisowscy uczestnicy medialnych bojów byli przez moment mocno zaniepokojeni, czemu dawali wyraz złoszcząc się na Kaczyńskiego, że wdepnął w całą tę aborcję i nie zapanował na radykałami we własnym klubie, którzy odrzucili od razu projekt proaborcyjny, zamiast oba, symetrycznie, skierować do komisji i tam sejmowym zwyczajem utopić w gadaninie.

[...]

Mówiąc najprościej: właściciel mieszkania nie ma prawa zabić lokatora, nawet jeśli uważa, że wprowadził mu się tam na dziko. I szermowanie tytułem własności, dowodzenie na sto sposobów, że to mieszkanie jest moje, niczyje inne, tylko moje, i nikt mi nie będzie mówić, kto tam może mieszkać, jest tanią, bezsilną demagogią. Feministki, widząc, że ich jedyny argument nie działa, a nie mogąc znaleźć innego, starają się wykrzyczeć to samo w sposób bardziej brutalny i obsceniczny. Krzyczą już nie o swoich waginach, ale o „pisdach”, nie że im władza i Kościół zagląda do łóżka, ale „wsadza rękę w majtki”, albo wręcz „wchodzi do cipki”, wypisują na transparentach „kurwa mać”, przerabiają na nich Matkę Boską na cipę, a Polskę Walczącą na cycki i tak dalej, starczy popatrzeć na zdjęcia i posłuchać. I przy tym wszystkim obłudnie kreują się na ofiary jakieś rzekomej „pogardy dla kobiet” i usiłują zorganizować święte oburzenie, bo ktoś domagającej się zabijania „zdeformowanych” dzieci grubasce miał czelność powiedzieć „sama jesteś zdeformowana”.

[...]

Tu jest zresztą jeszcze jeden morderczy dla lewicowo-liberalnej opozycji hak, aż dziwne, że PiS go nie używa (może czeka na odpowiedni moment?) Jakakolwiek próba zliberalizowania ustawy antyaborcyjnej będzie z definicji niekonstytucyjna, bo za taką została już uznana… tak, bingo! – przez Trybunał Konstytucyjny z Andrzejem Rzeplińskim na czele! Salon bardzo nie chce pamiętać, jak wtedy szalał, wzywając Rzeplińskiego do natychmiastowej dymisji, i jak w „Wyborczej” pisano o nim wprost jako o agencie obcego państwa (konkretnie Watykanu). Oczywiście, prestiż Trybunału Konstytucyjnego, jak pokazują badania, leży dziś w gruzach, ale akurat środowiska antypisowskie zagoniły się fundamentalnie, że każde orzeczenie Rzeplińskiego jest święte, nieodwołalne i nie podlega dyskusji!

Czytaj cały felieton "Aborcja, czyli samozaoranie antypisu"

Czytany 11691 razy

Artykuły powiązane

  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

     

  • Elita totalna Elita totalna

    W świątecznym nastroju zbiera się ludziom na nadmierną szczerość – co w sercu, to na widelcu.

  • Poświąteczny skurcz elit Poświąteczny skurcz elit

    Krzysztof Łoziński, lider KOD, zechciał wreszcie wyartykułować jasno to, co od dawna powtarza się w deklaracjach, apelach i jeremiadach obrońców Konstytucji i Wolności, ale dotąd zawsze "implicite", nie wprost.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Akcja arogancja Akcja arogancja

    Nad sejmowymi pracami coraz wyraźniej unosi się duch Stefana Niesiołowskiego, z jego butnym „wygrajcie wybory, to sobie przegłosujecie co będziecie chcieli”. Te słowa padły w czasach, gdy wybory wygrywała sitwa pana Niesiołowskiego i wydawało się jej – ba, było tego pewna – że tak pozostanie już zawsze. Wyborcy pokarali ją za tę butę bardzo surowo.