• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 24 czerwiec 2016 10:25

Życie z exitem, czyli druga szansa Bismarcka

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Problemy, jakie ściąga na Polskę brytyjskie referendum, nie są warte satysfakcji, jaką niesie ze sobą kopniak wymierzony przez wyspiarzy w tyłek różnych Junckerów, Timmermansów i Schulzów. Tym bardziej, że ci ostatni raczej nie nabiorą po nim rozumu, nie uderzą się w pierś, że wkurzenie brytyjskich, i przecież nie tylko brytyjskich wyborców na Unię (sondaże pokazują na przykład, że za wyjściem z UE zagłosowaliby też dziś, gdyby mogli, Francuzi) to owoc ich polityki.

[...]

Eurokracja oraz polityczne elity Niemiec już bowiem dokonały swojej oceny sytuacji i przyczynę problemów znalazły nie tam, gdzie ona jest naprawdę, ale zupełnie gdzie indziej. Konstrukcja Unii jest w porządku, my, jej elity, też jesteśmy w porządku, więc co nie jest? Po pierwsze, Wielka Brytania, która ciągle odstaje, nie weszła do euro, stale odgrywa rolę hamulcowego integracji (a więcej integracji jest przecież oczywistym i jedynym lekiem na wszelkie problemy integracji) i opóźnia marsz.

[...]

Unia bez Wielkiej Brytanii będzie siłą rzeczy Unią bardziej jeszcze niż dotąd niemiecką, zwłaszcza że Francja coraz bardziej podupada, nie mogąc sobie poradzić z własnym socjalnym rozwydrzeniem. A niemieckie elity zawsze skłonne są do poczucia wyższości i przeświadczenia, że prawo urządzenia wszystkim gorzej zorganizowanym i mniej pracowitym narodom świata tak, jak być powinien urządzony, nie tylko należy im się jak psu buda, ale wręcz stanowi ich historyczną misję. Szczególnie dotyczy to "międzymorza". Kanclerz Bismarck, półtora wieku temu odsunięty przez niezrównoważonego Kajzera, co było praprzyczyna kataklizmów, dostał właśnie drugą szansę.

[...]

Polityczną odpowiedzią eurokracji na "brexit" będzie więc raczej szybkie domknięcie go, zanim by się Brytyjczycy rozmyślili - niech idą mąciciele do diabła i nam nie przeszkadzają! - zacieśnienie kontroli nad strefą euro i nasilenie presji na Polskę oraz inne kraje Europy Środkowej. Podejrzewam zresztą - pisałem tu - że ten plan przyjęto w Brukseli i Berlinie już dawno, i wszystkie wzmacniające antyunijne nastroje posunięcia Komisji i Parlamentu Europejskiego nie były głupotą, ale prowokacją. Oczywiście, był to pomysł równie ryzykowny jak niemieckie "herzlich willkommen" dla imigrantów, bo zwycięstwo brytyjskich eurosceptyków doda skrzydeł wrogom obecnego kształtu Unii w innych krajach.

Czytaj cały felieton Życie z exitem, czyli druga szansa Bismarcka

Czytany 10823 razy

Artykuły powiązane

  • Przegniła Brytania Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku.

  • Eurobrednie poobiednie Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

  • Powiedzmy: Polexit Powiedzmy: Polexit

    My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

  • Barbarzyńcy na murach Barbarzyńcy na murach

    "Bo wy, Polacy, szukacie sobie problemów, ciągle się zajmujecie wszystkim, co do was nie należy" – powtórzył mi niedawno pewien rodak, czasowo pracujący pod Londynem, swoją rozmowę z miejscowym.

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.