• Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 10 czerwiec 2016 14:58

Chamy miód piją!

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

To jest rewolucja - głoszą politycy i propagandyści garnący się pod skrzydła KOD-u. Będziemy jak Hamas. Zrobimy tu majdan, jak w Kijowie, tylko bardziej krwawy. Miliony wyjdą na ulice i już z nich nie zejdą. A jeśli tych milionów będzie dwa, to sam Wałęsa obiecał, że wtedy łaskawie stanie na ich czele (wcześniej nie, dla roboty detalicznej nie będzie sobie przecież przerywał nieustającego tournée pomiędzy Chile, Florydą a Emiratami). I tak dalej...

[...]

Przypomnę, że w ubiegłorocznych przegranych wyborach PO dostała 3,6 mln głosów, Nowoczesna 1,1 mln, a lewica i PSL razem wzięte jeszcze ponad 1,5 mln. O 8 mln głosów Komorowskiego nie wspomnę. Jeśli z tego udało się KOD-owi przy podkręceniu histerii do maksimum i gigantycznym wsparciu masowych mediów oraz zagranicy zaktywizować i wyprowadzić na ulicę w szczytowym momencie (zresztą dzięki partyjnym pieniądzom i logistyce PO) 50 tysięcy ludzi, to to jest masowy ruch, rewolucja?

[...]

Nie ma oczywiście statystyk, z której grupy dochodów rekrutują się aktywiści KOD i uczestnicy jego "iwentów". Ale propaganda antypisowska z niezwykłym uporem zamyka ich w grupie najlepiej ustawionych. Trudno zliczyć te alarmistyczne, a zarazem pełne pogardy jeremiady w "Wyborczej" i mediach jej pokrewnych, że "500+" ("pińćset", jak to zwykli jadowicie określać uczestnicy fejsbukowej grupy KOD-u) zepsuło rynek pracy, że odkąd "PiS kupił sobie poparcie kobiet w wieku rozrodczym" matki dwojga i więcej dzieci wolą "siedzieć w domu i nic nie robić", zamiast śmigać na mopie albo siedzieć w pampersach na kasie w dyskoncie.

[...]

Większość deklarujących dziś w sondażach poparcie dla PiS i to, że właśnie PiS wyraża ich poglądy, to ludzie, którzy otrzymaną pomoc traktują jako szansę. Dowodem choćby owe masowo kupowane, używane samochody (przecież nie po pięćset złotych, prawda?). To przecież inwestycja, żeby dojechać do pracy, żeby zwiększyć swe szanse na lepszy zarobek. Ludzie, którzy jak Martin Eden ze sławnej powieści Londona uwięzieni byli w pułapce najniższego dochodu, życia "na zeszyt", w wiecznym zadłużeniu, pochłaniającego całą energię i już jej nie pozostawiającej ani odrobiny na poprawę życia, dzięki temu wyszydzanemu przez nachapanych "pińset" mogą wreszcie pomyśleć o rozwoju swoim i swoich dzieci.

Czytaj cały felieton Chamy miód piją!

Czytany 1660 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.