• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 06 maj 2016 13:10

Prezes jak z koziej skóry toga

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

To, że Andrzej Rzepliński wbrew wymogom piastowanej funkcji poczuł się politykiem i zachowuje jakby Trybunał Konstytucyjny, którym kieruje, był partią, i to jego prywatną partią, samo w sobie jest już wystarczająco złe. Ale najgorsze, że polityk z niego nieudolny, miotany emocjami, a zwłaszcza rozpierającym go poczuciem własnej ważności.

[...]

Tych wszystkich szkód narobił sobie i swojemu stronnictwu prezes TK dlatego, że zamiast pomyśleć - zakipiał wściekłością. Jak to, mnie, mędrca mędrców, nie spytał mój podwładny, czy mu wolno mieć własne zdanie?! Tyle czekałem, żeby się wdrapać na szczyt, tyle się napracowałem, kombinując z politykami, a ten tu sobie, pracownik techniczny, gada co chce, podważając moje nauczanie?! Polityk by w sobie tę wściekłość zdusił, ale pan Rzepliński, jako się rzekło, wszedł w rolę polityka ze wszystkimi nawykami feudalno-profesorskimi, które swego czasu wyeliminowały z publicznej działalności znacznie większego formatem Bronisława Geremka wraz z całą jego Unią Demokratyczną.

[...]

Trzeba naprawdę wiele złej woli, aby tak zinterpretować list, w którym minister finansów uniżenie prosi, aby do czasu ogłoszenia ratingu Moody’s powstrzymał się od publicznych wypowiedzi zaostrzających spór wokół Trybunału, gdyż to ten właśnie spór - a nie żadne kwestie ekonomiczne - był przyczyną obniżenia ratingu i szarpnięcia kursami walut parę miesięcy temu przez inną agencję, Standard and Poor’s. Ale po tym, jak w identyczny sposób wykorzystał Rzepliński w swej polityce list od ministra Ziobry, informującego Trybunał, że nie uznaje jego posiedzenia, bo zostało zwołanie niezgodnie z ustawą, robiąc po tefałenach larum, że Ziobro mu grozi i zastrasza - minister Szałamacha mógł się spodziewać, że tak właśnie Rzepliński jego korespondencję wykorzysta.

[...]

Jeśli pomysłem Andrzeja Rzeplińskiego na zbudowanie swej pozycji było wprowadzenie sporu o Trybunał w zaułek bez wyjścia, okopanie się na zajmowanych pozycjach, demonstracyjne odrzucanie wszelkich propozycji kompromisu i jednoosobowe orzekanie o niezgodności z Konstytucją każdej pisowskiej ustawy nie tylko, zanim ją Trybunał zobaczy, ale zanim zostanie uchwalona - tak, jak wczoraj orzekł to w TVN wobec projektu drugiej "ustawy naprawczej" o Trybunale - to byłby to dobry pomysł tylko w sytuacji, gdyby prawa wyborcze przysługiwały w Polsce wyłącznie wielbicielom Adama Michnika i Jerzego Urbana. Ale ponieważ tak nie jest, taktyka "totalnej opozycji", zawsze agresywnej i na nie, nawet gdyby PiS twierdził, że Księżyc nie jest zbudowany z zielonego sera, prowadzi tylko do uwiądu i marginalizacji.

Czytaj cały felieton: Prezes jak z koziej skóry toga

Czytany 1613 razy

Artykuły powiązane

  • Polityka symboliczna Polityka symboliczna

    Nowelizacja ustawy o IPN to kolejna już polityczna akcja, przebiegająca według arcypolskiego schematu: najpierw się nadymamy, potrząsamy piąstką i odgrażamy, że z tego, co się słusznie należy, "nikt nam nie weźmie nic", że "nie oddamy ani guzika" - a potem, w zderzeniu z twardą rzeczywistością, tracimy nie tylko wszystkie guziki, ale i całe gacie na dokładkę.

  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

  • Nowoczesna – sztandar wyprowadzić! Nowoczesna – sztandar wyprowadzić!

    Katarzyna Lubnauer podpisała Grzegorzowi Schetynie umowę koalicyjną. Spełniło się więc marzenie „Gazety Wyborczej” o „zjednoczeniu opozycji demokratycznej” – i dobrze jej tak.

  • Polityczna opera mydlana Polityczna opera mydlana

    Dla ludzi normalnych rozrywka jest tylko rozrywką. Ci w stanie ciągłego „wzmożenia” nawet zwykłe umpa umpa muszą przyszeregować do którejś ze stron podziału na politycznych Hutu i Tutsi.

  • Tego nie da się ułożyć Tego nie da się ułożyć

    Nie przypominam sobie w dziejach III RP rządu, przeciwko któremu nie protestowaliby pracownicy służby zdrowia.