• Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 12 luty 2016 17:43

PiS w krainie niemożności

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Uchwalenie konstytucji 3 maja. Uchwalenie konstytucji 3 maja. Kazimierz Wojniakowski

Motto na dziś dla Prawa i Sprawiedliwości: "Żarty się skończyły, zaczęły się schody" - gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego?

(...)
Wytłumaczę. Kiedy się jest w opozycji, rządzenie państwem jawi się prosto i łatwo. Grunt to wygrać wybory. A potem po prostu się nakaże, dajmy na to, żeby rodziny wielodzietne dostawały za każde dziecko powyżej drugiego dodatkowe pieniądze - i państwo im te pieniądze wypłaci. Wielkie koncerny i banki, które uchylają się od płacenia podatków i wyprowadzają zyski za granicę, obłoży się podatkiem i zakaże im wyprowadzania zysków za granicę. Wyłudzeniom VAT-u położy się kres, zabraniając wyłudzania VAT i karząc tych, którzy to robią. Usunie się ze stanowisk złych ludzi, a mianuje dobrych. I tak dalej. W czym problem?
(...)
To naiwne wyobrażenie o zarządzaniu zespołami ludzkimi sprawia, że od ćwierć wieku każda idąca do władzy partia wpada w tę samą pułapkę, opowiadając przed wyborami, że ma "pełne szuflady gotowych ustaw".
(...)
Co się dzieje, pytają się zdumieni tym chaosem zwolennicy "dobrej zmiany"? Ano, nic specjalnego, normalka - po prostu teraz PiS zderzył się, jak poprzednicy, z rzeczywistością postkolonialnej "kartoflanej republiki", z jej inflacją prawną, przeraźliwą biurokracją i chorym państwem zbudowanym do nadzorowania i "dojenia" mas przez rządzące elity, a nie do pomagania obywatelom.

(...)
Donald Tusk właśnie po tym zderzeniu podjął decyzję, która być może zadecydowała długofalowo o losach Polski: żeby najlepiej nie robić nic. Jeśli kiedykolwiek wierzył w głoszone idee i obietnice, to właśnie przy pierwszych problemach przyjął swą sławną doktrynę nicnierobienia, dzięki której przetrwał osiem lat.
(...)
Trzeba czytać polskie dzieje, ale bardziej jeszcze trzeba dziś czytać podręczniki zarządzania i przygotować się do władzy, żeby, na litość boską, kiedyś te "pełne szuflady" wreszcie okazały się prawdą. Czy konie... To jest, przepraszam, czy kukizowcy mnie słyszą?!


Czytaj więcej na Interii

Czytany 6627 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.