• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 15 styczeń 2016 13:38

Lament pryszczatych

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(12 głosów)
Pryszczaci wzywają... Pryszczaci wzywają...

Tak po ludzku, zupełnie na bok odkładając politykę, to zwalniani z państwowych mediów - nie wszystkich to dotyczy, ale tych najbardziej "frontowych" - okazują się dziś skończonymi, przepraszam za ten fachowy termin, dupkami. Kiedyś używałem takiego porównania: jak bokser wychodzi na ring, to nie ma prawa potem płakać i skarżyć się, że w mordę dostał.

[...]

Tak, niekoniecznie trzeba było być Lewicką - można było być Ziemcem. Ba, nawet pracując w TVN można było być Rymanowskim, a nie Sobieniowskim, więcej, nawet w "Gazecie Wyborczej" można być Sroczyńskim, a nie Czuchnowskim czy Kublikową. Nikt naprawdę nie przystawia dziennikarzom do głowy pistoletu i nie zmusza, by się podlizywali rządzącej partii. Robili to ci, którzy chcieli.

[...]

Gdy słyszę, jak kolejni z tych "pryszczatych" (młodszym wyjaśniam, że tak nazywano po Październiku 1956 literatów, którzy pisali ody do Stalina i powieści o traktorach zdobywających wiosnę) odgrażają się, że "jest jeszcze internet", i oni w tym internecie dotrą do milionów. Żełajem uspiechow - jak mawiają za wschodnią granicą. Na razie mam w pamięci, jak Tomasz Lis po usunięciu przez właściciela z Polsatu (bynajmniej nie za politykę, jak potem uparcie twierdził) przeniósł swój program do internetu właśnie, i jaki to był sukces...

[...]

Powtórzę, bo gdzieś już to napisałem, że to internet właśnie sprawił, iż nadęte medialne autorytety z telewizji popękały w końcu jak baloniki. Gdyby wszyscy Polacy czerpali wiedzę o świecie właśnie z internetu, gdzie można łatwo dotrzeć do źródłowego materiału, skonfrontować komentarz z faktami, poznać kontrargumenty i zamiast bezrefleksyjnie dać sobą powodować obrazkami, poznać prawdę - to ekipa dziś manifestująca ze swym KOD-em na Placu Powstańców zostałaby przez Polaków zmieciona już po Tragedii Smoleńskiej.

[...]

Przy okazji lamentów nad zwalnianymi medialnymi gwiazdami PO-PSLu oddane poprzedniej władzy media namiętnie plotkują o tym, gdzie to niby ma kto objąć pozwalniane stołki. W większości wypadków są to kompletnie wyssane z palca bzdury, co mogę zaświadczyć na własnym przykładzie. Ani nikt mi nie proponował żadnego dyrektorowania czy prezesowania, ani ja na tego rodzaju posady nie zgłaszałem nikomu najmniejszej oskomy.

Czytaj Myśli Nowoczesnego Endeka: Lament pryszczatych

Czytany 8852 razy

Artykuły powiązane

  • Aborcja i naziole Aborcja i naziole

    W najnowszym sondażu najgorliwiej chyba nienawidzącego PiS medium, jakim jest TVN, PiS został „wyceniony” na 42 proc., a zsumowane poparcie PO i Nowoczesnej wyniosło dokładnie połowę tego, 21 proc.

  • Elita totalna Elita totalna

    W świątecznym nastroju zbiera się ludziom na nadmierną szczerość – co w sercu, to na widelcu.

  • Poświąteczny skurcz elit Poświąteczny skurcz elit

    Krzysztof Łoziński, lider KOD, zechciał wreszcie wyartykułować jasno to, co od dawna powtarza się w deklaracjach, apelach i jeremiadach obrońców Konstytucji i Wolności, ale dotąd zawsze "implicite", nie wprost.

  • Nie załkam po TVN-ie Nie załkam po TVN-ie

    Kara nałożona przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na TVN za stronnicze relacjonowanie przez TVN-24 zeszłorocznego "ciamajdanu" wzbudziła falę krytyki – co ciekawe, najintensywniejszej po "pisowskiej" stronie debaty publicznej.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?