• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 16 październik 2015 13:26

Bęc Tokarczuk w czoło

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Sam talent to nie wszystko Sam talent to nie wszystko

Wydaje mi się, że byłem jednym z pierwszych recenzentów, który poznał się na talencie Olgi Tokarczuk. Zajmowałem się wtedy jeszcze z wielkim zapałem literaturą - co prawda, powieść pod niezbyt fortunnym tytułem "E.E.", która przykuła mą uwagę, nie należała do gatunkowej fantastyki, ale było w niej coś z fantastycznych klimatów, a do tego świetne opanowanie słowa, głęboka znajomość psychologii, słowem, to, co u pisarza najważniejsze. Kontaktowałem się wtedy z młodą-obiecującą, robiłem wywiad do naszego pisma, wspominam ją jako osobę niezwykle ciekawą, robiącą najlepsze wrażenie.

Potem z każdą kolejną książką Tokarczuk pisała coraz lepiej i coraz mniej ciekawie, tworząc polskojęzyczne kopie ("lokalizacje", mówiąc koszmarnym żargonem telewizyjnych "formatów") latynoamerykańskiego realizmu magicznego sprzed pół wieku, coraz bardziej na dodatek skażone politpoprawnością i różnymi genderami. Miałem wrażenie, że szkodzi jej życie w literackim półświatku, nie dość, że silnie lewicującym, to dodatkowo poddanym presji współczesnej "akcji AB" prowadzonej przez naszych najlepszych sojuszników zza Odry.

Czytaj "Bęc Tokarczuk w czoło" na Interii.

Czytany 8309 razy

Artykuły powiązane

  • Trump, czyli... nic się nie stało Trump, czyli... nic się nie stało

    Koniec NATO! Koniec Ameryki! Ba, koniec Zachodu jako takiego... Ciemności zapadają nad światem.

  • Skłonność do fantazjowania jest odwieczna. To przejaw ludzkiej inteligencji Skłonność do fantazjowania jest odwieczna. To przejaw ludzkiej inteligencji

    Skłonność do fantazjowania - a zatem i do literatury fantastycznej - jest odwieczna, bo fantazjowanie jest jednym z przejawów ludzkiej inteligencji.

  • Gra w inteligenta Gra w inteligenta

    Ciekawy tekst w sobotnim Plus-Minus „Rzeczpospolitej” o „grze w chama” prosi się o uzupełnienie. Właściwie, ja już dawno to uzupełnienie napisałem, na tyle dawno, że nie pamiętam w której z książek – ale może warto przypomnieć.

  • Skąd nasz ród Skąd nasz ród

    Środowisko „Gazety Wyborczej” jest na nieustannej wojnie. Walczy o oczyszczenie świadomości Polaków z tego, co nazywa „nacjonalizmem”, a co dla nas jest patriotyzmem, i oparcie na lojalności wobec Europy i uniwersalnych wartościach lewicy. Walczy o wychowanie „nowego człowieka”, euro-kosmopolity-ateisty, no i oczywiście bezustannie walczy o polityczne powodzenie tych sił, w których widzi gotowość realizowania jej metapolitycznego programu. Walczy o „rząd dusz” nad kulturą, środowiskiem akademickim, Kościołem, a tam, gdzie wyraźnie przegrywa, przynajmniej o dokonanie podziału, wyodrębnienie „słusznej” części i odizolowanie jej od złych wpływów.

  • Żaden hejt nie pomoże Żaden hejt nie pomoże

    Niepoważna sprawa i lekceważę ją – że tak sparafrazuję „prezydęta całej Europy” – ale z pewnego punktu widzenia może ciekawa. Gazeta „Fakt”, odkąd publicznie zwróciłem uwagę, że ze zwykłej, bezideowej bulwarówki niemiecki wydawca przeformatował ją w coś w „gazetę wyborczą dla debili”, usiłuje się zemścić urządzeniem mi jakiegoś hejciku.