poniedziałek, 04 wrzesień 2017 11:05

Dyspensa Macrona Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Dyspensa Macrona Fot.: pixabay.com

W polityce najbardziej lubię ten moment, gdy po krótszej lub dłuższej grze wstępnej politycy, nawycierawszy sobie gęby szczytnymi frazesami o imponderabiliach, wartościach moralnych i słuszności, odkładają je na bok i wreszcie mówią jasno, o co konkretnie chodzi.

Właśnie, na przykład, nowo wybrany prezydent Francji odłożył w ten sposób na bok całą używaną od dwóch lat retorykę w sprawie relokacji tak zwanych uchodźców. Pojechał w objazd po krajach środkowej Europy (Polskę ominął) namawiać je, aby zajęły odwrotne od nas stanowisko w ważnej dla niego sprawie „pracowników delegowanych” – używając argumentu, że jeśli w tej sprawie poprą stanowisko francuskie, to Francja załatwi z Niemcami, to znaczy formalnie z Komisją Europejską, żeby odczepiono się od nich z tymi narzuconymi kwotami imigrantów.

Pozwolę sobie przypomnieć, że do tego czasu przyjmowanie „uchodźców” było zdaniem zachodniej Europy obowiązkiem moralnym.

(...)

Okładano nas po głowach słowami papieża, bo papież, jak wiadomo, gdy każe nam miłosiernie pomagać uchodźcom albo kochać homoseksualistów, to jest najwyższą wyrocznią moralną i oberautorytetem, a jak mówi, że aborcja jest zła, to jest głupi i się nie zna – zresztą wtedy się go w ogóle nie cytuje. 

(...)

Jednak wreszcie się okazało, że te kraje, które zgodzą się na poddanie swoich „pracowników delegowanych” zasadom kraju, w którym pracują, a nie kraju pochodzenia, mogą na moralne, chrześcijańskie obowiązki miłosierdzia dostać od Unii dyspensę.

(...)

Polak pracujący w polskiej firmie na terenie Francji zadowala się polską pensją, a przede wszystkim – w ogóle pracuje, w przeciwieństwie do rozleniwionych swoimi „zdobyczami socjalnymi”, czyli 35-godzinnym tygodniem pracy i absurdalnie rozdętym socjalem obywateli francuskich.

W związku z tym

polska firma wypiera z rodzimego, własnego rynku firmy francuskie, bo jest po prostu lepsza Click to Tweet

I to jest jedna ze spraw, która prezydenta Francji boli (drugą jest fakt, że francuskie firmy, z powodu tychże „zdobyczy”, przenoszą całe fabryki do krajów nowej Unii – o czym mówił już w kampanii wyborczej, atakując zlokalizowanie w Polsce zakładów Whirlpolu). 

(...)

Jest to atak na same podstawy Unii Europejskiej, bo to właśnie wolność przepływu kapitału, siły roboczej i usług stanowią jej fundament, a nie żadne ideolo – ale ponieważ Francja nie jest jedynym bogatym krajem w podobnej sytuacji, rozbijanie Unii przez Macrona przyjmowane jest przez takich na przykład Niemców z milczącą aprobatą.

 

(...)

W każdym razie warto pamiętać, że w kampanii prowadzonej przeciwko Polsce pod hasłem „praworządności” i „wartości” chodzi, jak zwykle, o zupełnie co innego.

Cały tekst Dyspensa Macrona na DziennikZwiazkowy.com

 

Czytany 2323 razy

Artykuły powiązane

  • Europa której się nie chcę Europa której się nie chcę

    Nie mogę sobie przypomnieć, w którym z zachodnich miast sobie to uświadomiłem po raz pierwszy.

  • Cesarstwo Brukselskie straszy Cesarstwo Brukselskie straszy

    To, co dzieje się w Unii Europejskiej wokół tzw. mechanizmu relokacji, przypomina mi tzw. Ludowe Wojsko Polskie z czasów, gdy odsługiwałem tam „zaszczytny obowiązek obrony ludowej ojczyzny” – czyli tuż przed jego upadkiem.

  • Monsieur Mniejsze Zło Monsieur Mniejsze Zło

    (...)  Francja jest przeżarta lewicą w dużo większym stopniu niż wspomniane kraje, i jej postępactwo jest jeszcze bardziej niż gdzie indziej sfanatyzowane.

  • Merde, czyli Frexit faktyczny Merde, czyli Frexit faktyczny

    Wiadomość, że domniemany przyszły prezydent Francji zaatakował Polskę, wzbudziła żywiołową radość sympatyków "totalnej opozycji", porównywalną z entuzjazmem, z jakim przyjęła ona przegłosowanie polskiego rządu w Radzie Europejskiej.

  • Grupy interesu i interesy grup Grupy interesu i interesy grup

    Poważnym zaskoczeniem rządów Prawa i Sprawiedliwości – niestety negatywnym – jest ich podatność na naciski lobbystów. Za czasów koalicji PO-PSL rozkład państwa i jego słabość zaszła tak daleko, że wiele projektów ustaw nie powstawało w ministerstwach, ale pisane było przez kancelarie prawne wynajęte przez korporacje, organizacje i grupy interesu, potrzebujące konkretnych regulacji dla zabezpieczenia i zmaksymalizowania swoich zysków. Było to zresztą niewypowiedzianą nigdy wprost, ale wyraźnie wyznawaną zasadą politycznej filozofii Tuska, który zmienił państwo, na wzór średniowiecznej monarchii feudalnej, w swoistą federację sitw, oddając różnym układom, koteriom i gangom władzę nad poszczególnymi dziedzinami życia i nie wtrącając im się w interesy w zamian za popieranie jego panowania. Prosty wyborca może nie do końca zdawał sobie sprawę ze szczegółów, ale czuł, co się wyrabia, i była to jedna z przyczyn jego decyzji, że PO trzeba od władzy odsunąć, nawet na rzecz, z braku laku, niebudzącego od lat przesadnego entuzjazmu PiS.

Więcej w tej kategorii: « Demokracja zbydlęcona A więc wojna »