Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 12 czerwiec 2017 11:58

W zaparte

Napisane przez RAF/ RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
W zaparte fot. pixabay.com

Platformie Obywatelskiej tylko wydaje się, że jej głównym wrogiem jest PiS. Tak naprawdę jest to jej własna przeszłość.

(...)

Na zasadzie – złapali go z ręką w cudzej kieszeni, a ten się upiera, że to nie jego ręka. W slangu przestępczym nazywa się to „iść w zaparte”.

(...)

Szczątki wybitnych Polaków wrzucane do trumien w plastikowych workach na śmieci jak popadnie, po dwie głowy, kilka nóg czy miednic do jednej, ze śladami profanacji – szczególnie pastwili się Rosjanie nad ciałami dowódców polskich sił zbrojnych – to nie może nie szokować.

Zwłaszcza w kontekście tylekroć powtórzonych zapewnień Donalda Tuska i jego ludzi, że dopilnowano, by autopsje odbyły się z całą starannością i uczestniczyli w nich polscy specjaliści. I że nad wszystkim czuwała, jako przedstawiciel rządu, Ewa Kopacz, której wygłoszone z sejmowej trybuny zapewnienia, że „przekopywano ziemię na metr w głąb i każdy najdrobniejszy skrawek zwłok był badany genetycznie” przejdą do historii jako przykład wyjątkowo bezczelnego łgarstwa.

(...)

W chwili kryzysu państwem rządził drobny cwaniaczek o mentalności trampkarza Click to Tweet niezdający sobie nawet sprawy z odpowiedzialności i wyzwań, co dopiero mówić o dorastaniu do nich.

Beztrosko przekonany, że państwo rozwinie się, zmodernizuje i będzie funkcjonować samo z siebie, siłą unijnych dyrektyw i rozpędzonych „reform”, a on jako premier może się skupić na jednym tylko celu: zostać pierwszym Polakiem wysoko usadzonym w Unii.

(...)

W kraju doprowadziło to do rozpanoszenia mafii, takich jak na przykład mafia paliwowa czy reprywatyzacyjna, oraz rozpadu państwa na udzielne, korporacyjne księstwa zarządzane przez zawodowe elity, zakorzenione jeszcze w nomenklaturze PZPR.

W polityce zagranicznej natomiast czołobitnością wobec Niemiec, eurokracji i „starej Unii”, a także Putina. 

(...)

W chwili kryzysu człowiek rządzący Polską chciał tylko jednego – żeby ta tragedia się do niego nie przykleiła Click to Tweet

Żeby żałoba trwała jak najkrócej i została jak najszybciej zamieciona, żeby ofiary obciążyć winą i pozbawić społecznej sympatii, współczucia, słowem – żeby tragedia nie sprawiła, że do władzy dojdzie PiS i znienawidzony Kaczyński. 

(...)

Dziś, zamiast uderzyć się w piersi, 

następca Tuska posuwa się do bezczelnych kłamstw, że Ewa Kopacz była w Moskwie jako osoba prywatna Click to Tweet

na prośbę rodzin, a trumien nikt nie zabraniał otwierać.

Cały tekst

Czytany 2732 razy

Artykuły powiązane

  • Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja.

  • Prawdziwe wybory Prawdziwe wybory

    Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.