• Wojna frustratów

    Dziennikarskim półświatkiem wstrząsnęło nieprzedłużenie przez tygodnik "Polityka" umowy o pracę z Rafałem Wosiem - czyli jego, mówiąc prościej, wylanie z pracy.  Czytaj więcej...
  • Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza. Czytaj więcej...
  • Symetrystę goń, goń, goń

    Po trzech latach rządów PiS ich najgorszą stroną nadal pozostaje opozycja. Nic nie zrozumiała, niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała. Dramat, rozpacz, czarna mogiła. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 24 styczeń 2017 09:49

Czas przecieków

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

W Unii Europejskiej trwa akurat sezon wyborczy. Nikt się tym nie pasjonuje, poza bezpośrednio zainteresowanymi i kibicującymi im mediami, czemu się zresztą trudno dziwić. Wiadomo przecież, że „wspólnotowe” instytucje, choć niewiarygodnie drogie i rozbudowane, to fasady, a decyzje polityczne podejmują przywódcy unijnych państw, na czele z kanclerz Niemiec.

[...]

Z punktu widzenia prostego obywatela taki sezon jest o tyle ciekawy, że w zgodnej na co dzień mafii pojawiają się konflikty na tyle silne, iż jedni zaczynają na drugich „sypać”. I tak właśnie przydarzyło się z Jeanem-Claudem Junckerem, byłym premierem Luksemburga, a obecnie kończącym swą kadencję szefem Komisji. Nigdy nie pisałem o nim inaczej niż per „stary przekrętacz”, ale dopiero w ramach porachunków między europejskimi „socjaldemokratami” a „chadekami” (biorę nazwy politycznych klanów w cudzysłów, bo te identyfikacje są już od wielu lat czysto umowne) europejskie media puściły farbę o sprawach, które niby nie są tajemnicą, ale mocą politycznej europoprawności nie wolno było ich zauważać.

[...]

Przypomniano więc, że Jean-Claude Juncker był organizatorem i wieloletnim patronem procederu wyprowadzania przez koncerny zysków spod opodatkowania w krajach członkowskich. To między innymi dzięki niemu Luksemburg jest od lat gigantyczną pralnią pieniędzy, pozwalającą koncernom przeznaczać zyski na nowe gulfstreamy dla prezesów zamiast na okrzyczaną „sprawiedliwość społeczną” i „europejską solidarność”, z której unijni przywódcy są tak bardzo dumni i tak chętnie pouczają w tej kwestii innych, a już Polskę zwłaszcza.

[...]

Wiadomo, że istotą problemu nie jest obłuda jednego polityka – fakt, szczególnie żałosnego – który latami co innego gadał, a co innego robił, blokując zakulisowo wszelkie działania, które mogłyby poprawić „ściągalność podatków” na terenie Unii. Istotą problemu jest chora konstrukcja unijnego „superpaństwa”, które nie potrafi spełnić żadnych oczekiwanych przez Europejczyków zadań. Jest natomiast gigantycznym pasożytem, hubą wysysającą soki z gospodarki kontynentu i kolonialną strukturą obezwładniającą państwa narodowe, zwłaszcza te nowo wcielone, by otworzyć je na eksploatację i, trzeba użyć tego niemodnego słowa, wyzysk korporacji i banków mających swe korzenie w krajach „starej Unii” i żyjących w symbiozie z partyjnymi nomenklaturami oraz eurokracją.

Czytaj "Czas przecieków" w Dzienniku Związkowym

Czytany 9443 razy

Artykuły powiązane

  • Multi-kulti zabija Multi-kulti zabija

    Europa Zachodnia nie wie nic o naszej historii, a właśnie tam powinno się ją bardzo uważnie studiować.

  • Nawalony Juncker, wkurzony Trump Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową.

  • Eurobrednie poobiednie Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

  • Powiedzmy: Polexit Powiedzmy: Polexit

    My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

Więcej w tej kategorii: « Megakumulacja Teledywersja »