• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 17 styczeń 2017 10:28

Megakumulacja

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Tak nazwano w internecie polityczne wydarzenia ostatnich tygodni (wiem, wiem, kolejny już tydzień zawracam Państwu głowę „ciamajdanem”, ale co zrobię, kiedy ten cyrk nadal trwa?): „megakumulacją Kaczyńskiego”. Z jednej strony, znana już wszystkim sejmowa obstrukcja ze strony „totalnej opozycji”. Działania, delikatnie mówiąc, nie przynoszące ani PO, ani Nowoczesnej popularności. Niedawno zrobiono kilka sondaży na różne sposoby zadających to samo pytanie: „kto jest liderem opozycji wobec PiS”. Połowa respondentów wybrała opcję „nie ma nikogo takiego”, jedna czwarta wskazała na Kukiza, potem było długo, długo nic, Schetyna, Petru i pomniejsi. Co charakterystyczne, Kukizowi wystarczyło dla osiągnięcia tego wyniki nie robić nic, tylko od czasu do czasu składać deklarację „jako poseł i jako Polak wstydzę się za to, co się dzieje w parlamencie”.

[...]

Polacy są w takich kwestiach dużo bardziej tolerancyjni niż wyborcy amerykańscy, choć oczywiście informacje o tym, że pani Petru po ujawnieniu sprawy wystawiła mężowi walizki za drzwi, a on sam przestał nosić obrączkę, nie mogły nie uradować tabloidów. Dużo bardziej uczuleni są rodacy na „wałki” finansowe, i dlatego znacznie więcej uwagi niż małżeńska lewizna lidera Nowoczesnej przyciągnęła sprawa lidera KOD-u Mateusza Kijowskiego. Okazało się bowiem, że ów kreowany na „drugiego Wałęsę” animator „spontanicznego, szerokiego ruchu społecznego sprzeciwu” mającego w zamyśle inicjatorów odsunąć PiS od władzy, z pieniędzy zbieranych przez zwolenników na „obronę demokracji” płacił sobie całkiem nieźle sam. A ponieważ, jak wiadomo, ciążą na nim wciąż nieuregulowane alimenty na dzieci z poprzedniego małżeństwa, co oznacza, że na każdy zarobek wchodzi mu z mocy prawa komornik, wystawiał sobie te faktury okrężnie, na firmę należącą formalnie do aktualnej żony.

[...]

Sam Kijowski skwitował oskarżenia stwierdzeniami, że może popełnił pewną „niezręczność” (to słowo w mowie politycznego sezonu staje się przebojem – tak samo tłumaczył się Petru), ale nie ma powodu za nic przepraszać, bo z czegoś żyć musi, i w żadnym wypadku z kierowania KOD nie zrezygnuje. Oczywiście nie zabrakło mu wiernych pretorian, którzy podnieśli krzyk, że krytykowanie „Mateusza” to „zorkiestrowana kampania przeciwko KOD, która pokazuje, jak bardzo władza boi się tej organizacji”, że użyję frazy nieocenionego p.o. naczelnego „Gazety Wyborczej”.

Czytaj "Megakumulacja" w Dzienniku Związkowym

Czytany 9822 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.