• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 13 grudzień 2016 10:51

Totalny Postmodernizm

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(13 głosów)

Pewnie już Państwo słyszeli ta nazwisko – Adam Mazguła. Jeśli nie, to znaczy, że nie jesteście Państwo w kursie. „Syn sapera”, jak sam się przedstawia, oraz były oficer tzw. ludowego wojska, co, mówiąc słowami piosenki, „widać, słychać i czuć”. W stanie wojennym porucznik, cieszący się nienaganną kartą służby i wysoko ceniony przez zwierzchników – „powierzone mu zadania wykonuje wzorowo”, „bez wątpliwości uznaje konieczność działań podjętych dla obrony socjalizmu” etc. – w czasach III RP bywał komendantem garnizonów, administrował w Iraku, aż uwieńczył karierę w wojsku stopniem pułkownika, na który awansował go Tomasz Siemoniak w ostatnich dniach rządu PO-PSL. Przez kilka lat sołtys Skorochowa pod Nysą, komendant opolskiego hufca ZHP (właśnie złożył rezygnację), w obejściu, sposobie wypowiadania się i argumentowania, klasyczny – przepraszam, ale tak to się dokładnie nazywało – peerelowski „trep”, z tych, którzy przed wizytacjami ganiali żołnierzy do malowania trawy na zielono.

[...]

Przede wszystkim zaś, od pewnego czasu – wschodząca gwiazda Komitetu Obrony Demokracji. Do mediów po raz pierwszy przebił się już kilka tygodni temu, gdy straszył władzę puczem wojskowym, czy wręcz sam do takiego puczu wzywał. Ale prawdziwą karierę zrobił w minionym tygodniu. Wygłosił płomienne przemówienie na manifestacji byłych funkcjonariuszy SB i MO, którym PiS odebrał właśnie sejmową ustawą przywileje emerytalne (dotąd, nie dość, że przechodzili na emerytury znacznie wcześniej, to na mocy prawa z 1993 roku mieli je kilkakrotnie większe od innych). Głośne stały się zwłaszcza jego słowa, że w stanie wojennym były może jakieś incydenty, ale „generalnie dochowano wtedy kultury”, ona sam bowiem „nie pamięta, by na ulicach coś szczególnego się wtedy działo” – zwieńczone pointą, że prawdziwy reżim to jest teraz.

[...]

Przemowa płk. Mazguły stała się tak głośna, że Mateusz Kijowski zaprosił go do podpisania apelu o „wypowiedzenie posłuszeństwa władzy”, którego to symbolicznego aktu chce dokonać opozycja 13 grudnia, w ramach ogłoszonego przez siebie „dnia wolności”. Na liście 13 sygnatariuszy apelu Mazguła sąsiaduje m.in. z Władysławem Frasyniukiem, aktorką Krystyna Jandą, od miesięcy wzywającą do czynnej walki z PiS, oraz jej kolegą po fachu Krzysztofem Pieczyńskim...

[...]

Zestaw nazwisk był mocny, ale to właśnie o Mazgule najgłośniej – okazał się bowiem nie do przełknięcia nawet dla części antypisu. Co ciekawe, odcięło się od apelu, oprócz Nowoczesnej i części PO także SLD. Natomiast „legenda Solidarności”, Frasyniuk, bronił obecności Mazguły w komitecie, podobnie jak i Kijowski. W KOD, odwołującym się wszak do oporników i tradycji KOR, zapanowała konfuzja. Jak podaje Gazeta Wyborcza”, w Warszawie, Gdańsku i kilku innych miejscach urządzi on 13 grudnia po dwa marsze, jeden Kijowskiego z Mazgułą, a drugi jego zastępcy i rywala do przywództwa, Szumełdy.

Czytaj "Totalny Postmodernizm" w Dzienniku Związkowym

Czytany 9623 razy

Artykuły powiązane

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Akcja arogancja Akcja arogancja

    Nad sejmowymi pracami coraz wyraźniej unosi się duch Stefana Niesiołowskiego, z jego butnym „wygrajcie wybory, to sobie przegłosujecie co będziecie chcieli”. Te słowa padły w czasach, gdy wybory wygrywała sitwa pana Niesiołowskiego i wydawało się jej – ba, było tego pewna – że tak pozostanie już zawsze. Wyborcy pokarali ją za tę butę bardzo surowo.

  • Gównoburza jako terapia Gównoburza jako terapia

    Z perspektywy wakacyjnej przerwy jeszcze lepiej widać, do jakiego stopnia upadające elity III RP żyją w kulturze nieustającej – excusez le mot – „gównoburzy”.

  • W co gra Tusk? W co gra Tusk?

    Trudno o tym wyrokować bez dostępu do badań, ale nie wydaje mi się, żeby Donald Tusk wygrał na zamianie swego przesłuchania w cyrk.

  • (O że)sz bardzo dzisiaj (O że)sz bardzo dzisiaj

    Coraz bardziej wygląda to tak, jakby PiS za wszelką cenę starał się zmniejszyć swą popularność i w tym celu podawał opozycji totalnej różne piłki, takie że nic, tylko nogę przyłożyć i będzie gol – a opozycja totalna nawet z najlepszych podań potrafi trafić do własnej bramki.