• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 12 luty 2018 12:44

Euro-skarżypyta Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(51 głosów)
Euro-skarżypyta fot. Wikipedia.org

Róża Thun, europosłanka Platformy Obywatelskiej, wystąpiła w filmie niemieckiej telewizji publicznej, by – jak to jest od dwóch lat zwyczajem jej partii – „ponadawać” na Polskę. Że nacjonalizm, faszyzm, ciemnogród etc. – nic nowego, standardowy przekaz „opozycji totalnej”. 

Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, skomentował ten występ słowami: „kiedyś mieliśmy szmalcowników, teraz mamy Różę Thun”. Pani Thun poczuła się urażona.

Kto czuje się urażony zwykle idzie do sądu i mamy tak zwaną „pyskówkę”. Ale perspektywa procesowa tu akurat wyglądała słabo, bo inkryminowane zdanie można zinterpretować jako nazwanie Róży Thun „szmalcownikiem”, ale też jako proste stwierdzenie faktu, jak w zdaniu „kiedyś żyły tu dinozaury, a dziś mamy koleje elektryczne”. 

(...)

Dlatego pani Róża postanowiła przenieść spór na życzliwsze dla niej forum i ze skargą „proszę pana, a on się przezywa” pobiegła do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Z prośbą, żeby za karę pozbawić jej polskiego adwersarza funkcji wiceprzewodniczącego.

Trzeba Państwu wiedzieć – bo za oceanem, jak się domyślam, mało kto istnienie tej instytucji w ogóle zauważa – że Parlament Europejski jest dość szczególną instytucja, parlamentem z nazwy, kosztującym krocie, mającym dwie siedziby, między którymi stale kursują gigantyczne transporty papierów, bizantyjskie gaże oraz biura i, w istocie – nic do roboty.

(...)

Całe to towarzystwo na płacze pani Thun zareagowało bardzo ochoczo. Skoro jest okazja, żeby utrzeć nosa rządzącym Polską „nacjonalistom”, to chętnie.

(...)

Ostatecznie: Czarnecki został odwołany, pani Thun triumfuje, jej partia także. Pytanie – z czego się cieszą? Click to Tweet

Pytałem komentatorów, którzy zęby na sprawach brukselskich zjedli, czy kiedykolwiek zdarzyło się, aby przedstawiciel jakiejkolwiek innej nacji szukał w PE czy innych organach unijnych zemsty na rodaku za coś, co zdarzyło się w ich krajowych sporach. Nie, nic podobnego, nigdy. I nigdy nie zdarzyło się, by jakikolwiek organ unijny przyznał sobie prawo do ingerowania w takie spory. Pani Thun i PO doprowadzili więc do precedensu. Że przy tym skompromitowali się w oczach większości Polaków, to mniejsza, ale na przyszłość nic dobrego wyniknąć z tego nie może.

Cały artykuł "Euro-skarżypyta" do przeczytania w serwisie dziennikzwiazkowy.com.

Czytany 3223 razy

Artykuły powiązane

  • Korupcja i koneksje - Chłodnym Okiem Korupcja i koneksje - Chłodnym Okiem

    Do czego potrzebne są takie potworne pieniądze w Europarlamencie? Przecież to fikcyjne ciało, które nic nie robi, wydaje jakieś rezolucje, które można sobie w buty włożyć, bo nie mają one mocy wiążącej dla nikogo. Dodatkowo to 800 europarlamentarzystów, którzy obradują na zmianę w Brukseli i Strasburgu, a kawalkada tysiąca tirów wozi papiery, każde słowo każdego członka jest symultanicznie tłumaczone na 23 języki. Kiedyś jak pojechałem do Strasburga, to mogłem własnymi oczami zobaczyć ten porażający Babilon. Armia tysięcy kelnerów, sprzątaczy... czemu to ma służyć? Chodzi o to, żeby z krajów członkowskich wyciągnąć potencjalnych liderów potencjalnych ruchów, które by mogły się Europie nie spodobać i od razu ich skorumpować. 

Więcej w tej kategorii: « Aborcja i naziole