• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 08 styczeń 2018 03:42

Polityczna opera mydlana Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(11 głosów)
Polityczna opera mydlana Wikimedia.org

Dla ludzi normalnych rozrywka jest tylko rozrywką. Ci w stanie ciągłego „wzmożenia” nawet zwykłe umpa umpa muszą przyszeregować do którejś ze stron podziału na politycznych Hutu i Tutsi.

(...)

Politycznym szaleństwem zapachniał na odległość między innymi odbiór pierwszych odcinków serialu „Korona królów”, urodzonego z wielkim trudem i po wielu hucznych zapowiedziach przez telewizję państwową. Click to Tweet

(...)

Słowem, niskobudżetowa „soap opera”, jakich tysiące.

Z historią mająca tyle samo wspólnego, ile dziejące się współcześnie produkcje typu „M jak miłość” czy „Na dobre i na złe” mają wspólnego z bieżącą polską rzeczywistością. Faktycznie, był kiedyś król, który się nazywał Łokietek, miał syna Kazimierza i synową Aldonę – cała reszta to jednak bajęda.

(...)

A skoro „pisowska”, „reżimowa” telewizja się pochwaliła – to wrogowie PiS za punkt honoru wzięli rzucić się na „telenowelę” i z pogardą orzec, że „Gra o tron” to to nie jest, ale, bynajmniej, wstyd przed całym światem, dno, wiocha, a bodaj czy nie naruszenie zasady trójpodziału władzy.

(...)

Paranoja? Jak cholera. Ale w krajowych mediach to norma. Kto ciekaw, polecam odgłosy telewizyjnych programów sylwestrowych – „pisowskiego”, czyli zrobionego przez TVP z udziałem gwiazdorów disco polo w Zakopanem, i „antypisowskiego”, z gwiazdami TVN-u.

(...)

Większość Polaków szczęśliwie miała to gdzieś i po prostu się bawiła. Ale trafiła się na przykład para z Bydgoszczy, ludzie z pozoru normalni, niekarani, pracujący i zarabiający, którzy po imprezie postanowili uczcić Nowy Rok pobazgroleniem drzwi biura miejscowego posła PiS. No bo ciągle słyszą, że „trzeba bronić wolności”, więc jak sobie wypili, to poszli „coś zrobić”. Takich świrów niestety hodują krajowe media coraz więcej i prędzej czy później zamienią oni pędzle na gorsze narzędzia.

Cały artykuł "Polityczna opera mydlana" do przeczytania w serwisie dziennikzwiazkowy.com.

Czytany 8045 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.